Chiny

fot. Unsplash

Państwo karało za posiadanie potomstwa. Teraz próbuje zachęcić do powiększania rodziny

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Jeszcze do niedawna w Chinach obowiązywała „polityka jednego dziecka”. Posiadanie większej liczby potomstwa wiązało się z karą grzywny i nałożeniem dodatkowych podatków. Jeśli para spodziewała się dziewczynki, często dokonywano aborcji. Dzienna liczba zabiegów przerwania ciąży w Państwie Środka sięgała nawet 35 tysięcy.

Kilkadziesiąt lat temu władze Chin z obawy przed przeludnieniem zdecydowały się narzucić rygor dotyczący liczby dzieci. Dzisiaj największy pod względem liczebności kraj świata musi jednak mierzyć się z perspektywą starzenia się swojego społeczeństwa. Problem polega jednak na tym, że przez lata udało mu się przekonać swoich obywateli do tego, że „jedno dziecko wystarczy”. Dzisiaj podejmowane są próby odwrócenia sytuacji.

13 milionów aborcji

Zgodnie z rządowym dekretem z 1977 r. do 2015 r. rodzice mogli mieć tylko jedno dziecko. Dziewczynki ze względów kulturowych uchodziły za mniej wartościowe i to one najczęściej padały ofiarami tego systemu. Na porządku dziennym było dzieciobójstwo i dokonywanie aborcji nawet kilkanaście dni przed terminem rozwiązania. Państwowy dziennik „China Daily” podaje, że w Chinach w 2013 r. doszło do 13 milionów aborcji. Od kilku lat ta liczba spada i obecnie kształtuje się na poziomie 9 milionów.

Chiny

fot. Pexels

Polityka jednego dziecka

Przez 38 lat państwo chińskie promowało model rodziny posiadającej tylko jedno dziecko. Możliwe było uzyskanie pozwolenia na posiadanie większej liczby dzieci, ale tylko pod warunkiem uiszczenia odpowiedniej opłaty. Rząd wycofał się z tego projektu cztery lata temu za powód podając starzenie się społeczeństwa chińskiego. Dzisiaj władze nakłaniają kobiety do rodzenia dzieci, jednak bezskutecznie. Konsekwencje wieloletniej polityki demograficznej są jednak zatrważające.

Brakuje kobiet

Zaproponowany przez chiński rząd model swego rodzaju inżynierii społecznej wpłynął na całą strukturę społeczeństwa. W Chinach dysproporcje w liczebności obu płci są na tyle duże, że Chińczykom trudno zawierać małżeństwa. Na 100 dziewczynek rodzących się w Chinach przypada 119 chłopców. W niektórych prowincjach proporcja ta wynosi nawet 100 do 130. Dla porównania, światowa średnia to 103-107 chłopców na 100 dziewczynek. W Chinach liczba mężczyzn przekracza liczbę kobiet o około 40 milionów. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest kwitnący handel dziewczynkami, które są porywane, aby być żonami i matkami.

Chinka

fot. Pexels

Odwrócić trend

Coraz bardziej dają o sobie znać również kwestie gospodarcze. Władze przyznały, że już w najbliższym czasie będą miały problemy z siłą roboczą, która przecież jest podstawą chińskiej gospodarki i stanowi o jej sile. Rządzącym zależy więc na tym, aby odwrócić tendencję. Od 2016 r. chińskie rodziny mogą legalnie posiadać dwoje dzieci, ale eksplozji urodzeń nie odnotowano. Chińczycy są pochłonięci karierami, spłacaniem kredytów i obowiązuje moda na niewielkie, a nawet bezdzietne rodziny. Wygląda na to, że naturalna zastępowalność pokoleń została zaburzona na dobre. W 2016 r. w Chinach urodziło się „zaledwie” 17,9 mln dzieci, czyli o 1,3 mln więcej niż rok wcześniej. Krajowe Biuro Statystyczne liczyło na dwa razy tyle. Rok później liczba urodzeń nie wzrosła do zapowiadanych 20 mln, ale była jeszcze mniejsza niż w 2016 r., bo wyniosła 17,23 mln. Obecnie pojawiają się nawet pomysły, by wprowadzić podatek od… bezdzietności.

Polityka jednego dziecka, aborcje i masowe mordowanie nowo narodzonych dziewczynek zaprowadziły Chiny na krawędź demograficznego chaosu. Konsekwencje widać na każdym kroku, a trwające przez dziesiątki lat nieszczęście wielu rodzin przekształca się w dramat kolejnych pokoleń.

Zobacz także
Wasze komentarze