PAP/Waldemar Deska

PAP/Waldemar Deska

Pielgrzymka o obliczu Polski. Po raz 315. Warszawska Pielgrzymka Piesza dotarła na Jasną Górę [+GALERIA]

– Ta pielgrzymka miała zawsze oblicze Polski – podkreślają paulini i pątnicy. 315 .Warszawska Pielgrzymka Piesza dotarła na Jasną Górę. Przyszło w niej 4 tys. 600 pątników w 21 grupach, które miały swoich świętych patronów. Wśród nich wielu młodych oraz rodzin z dziećmi. Nie zabrakło też tych, którzy od dziesięcioleci tu przychodzą, teraz już z wnukami. „Warszawska to nasze życie” – powtarzali.

Na szlaku pielgrzymkowym odbyła się premiera książki „Kryptonim «Kołyska»”. Jej autorka Karolina Ulman-Kalinowska, to od lat pątniczka grupy św. Faustyny. Jej książka to właśnie powieść o Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej – ambonie walki o poczęte życie. Ukazuje nieznane karty historii paulinów, działalność aparatu bezpieczeństwa i świadectwo ludzi, którzy bronili godności każdego ludzkiego życia. Książka ukazała się w roku 70. rocznicy Jasnogórskich Ślubów Narodu.

„Chcieliśmy się podzielić pielgrzymkowym cudem…”

Julita i Marcin Roszkowscy z wielką miłością i czułością przynieśli dziś Maryi swoją 4-miesięczną Laurę Annę. A córeczce przedstawić Mamę Jezusa w myśl pielgrzymkowego hasła: „Oto Matka twoja”: – Chcieliśmy się podzielić naszym pielgrzymkowym cudem.. Dziesięć lat staraliśmy się o dziecko. W ubiegłym roku przed wyruszeniem na pielgrzymkę byliśmy na badaniu USG, które nie dawało szans żadnych na zajście w ciążę w tym cyklu, ponieważ doszło do luteinizacji pęcherzyka. No, ale tak jak widać, Bóg działa wielkie rzeczy i po dwóch tygodniach od tego badania USG okazało się, że ….mamy Laurę, która rosła nam pod serduszkiem.  A ja jeszcze nie wiedząc o niej, złożyłam Matce Bożej obietnicę, że jeżeli dokona się cud, to przyniosę jej nasze maleństwo. No i właśnie dzisiaj spełniamy tę obietnicę i zanosimy Jej nasz, a właściwie to Jej cud – opowiadała szczęśliwa mama.

PAP/Waldemar Deska
PAP/Waldemar Deska

Pielgrzymka – Boże zaproszenie

O tym, że pielgrzymka jest zaproszeniem Boga do nawrócenia człowieka czasem mocnym, czasem delikatnym mówiła Agnieszka Wołosiewicz. Przyszła po raz 44. Ma 46 lat. Jej dzieci tez od pierwszych niemowlęcych lat były zabierane na pielgrzymki. – Zawsze szliśmy rodzinnie, jeden prowadził drugiego – wspomina. Podkreśla, że dla niej to jest ważne, żeby dzieci wiedziały, że tu na ziemi nie do końca jest ich miejsce, ich miejsce jest w niebie, i żeby dzieci miały doświadczenie, że z matką idą do Matki. Uczy swoje pociechy tego, czego sama nauczyła się od swojego taty, że zdolności dane przez Boga stają się talentami, a to po to, aby służyć innym, w domu, parafii, miejscu pracy, wszędzie.

PAP/Waldemar Deska
PAP/Waldemar Deska

„Warszawska to nasze życie…”

Andrzej Kurek przyszedł po raz 66. Miał 6 latek, gdy po raz pierwszy „zaciągnął się” na pielgrzymkę, i to dosłownie, bo na postoju, gdzie z mamą i ciotkami dowieźli jedzenie dla pielgrzymującego ojca i rodzeństwa, dał nura i poszedł z pielgrzymami. Mama dowiozła ubranka i tak Andrzej rozpoczął pielgrzymkową przygodę, która stała się ważną częścią życia, najpierw jego, potem rodziny, która założył. Pamięta gdy w zatłoczonej Kaplicy ojciec podniósł go wysoko, by zobaczył Obraz Matki Bożej. – Gdy zasłaniano Obraz, przez kaplicę niósł się jeden szloch, „wiara płakała”, myślę, że nie tylko ja, ale i inni mieli uczucie jakby Maryja naprawdę odchodziła – wspomina.

Teraz podkreśla, że gdy patrzy z perspektywy czasu na swoje pielgrzymowanie, może powiedzieć, że dzięki niemu znalazł swoje miejsce w życiu.

Gdy miał 10 lat tragicznie zmarła jego mama. – Całe życie mam to w głowie, że ja w tym szóstym roku życia znalazłem tutaj Matkę, na Jasnej Górze, Ona mnie wtedy zawołała, cały czas to czuję – opowiada pan Andrzej z ogromnym wzruszeniem. Dodaje też, że po śmierci mamy przyszły „różne czasy”, zaczęły się „takie niedobre ze mną rzeczy dziać”, ale ma przekonanie, że przed złem, obroniła go Matka z Jasnej Góry. – Cały czas byłem mężny, ale to Ona mi dodawała sił, zbudowałem 14-osobową rodzinę i wszyscy chodzili na pielgrzymkę. To jest wspaniałe, jak patrzę na nich. Duma mnie rozpiera po prostu – wyznaje. Hanna Kurek podobnie jak mąż Warszawską Pielgrzymkę Pieszą pokochała równie żarliwą miłością. I jak twierdzi, choć zmienia się świat, także ten pielgrzymkowy, to na pewno niezmienna jest miłość pątników do Maryi, do Jasnej Góry i do ludzi na szlaku. I smak pielgrzymiego chleba.

PAP/Waldemar Deska
PAP/Waldemar Deska

Kierownik Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej o. Dariusz Laskowski chodził w niej od dziecka, od 6 roku życia. Duchowość i historię Zakonu Paulinów „promowała” szczególnie grupa, której patronował św. Paweł Pierwszy Pustelnik. W drodze rozważano Jasnogórskie Śluby Narodu, w modlitwie szczególnie wypraszano łaski dla rodzin, zwłaszcza tych w kryzysie.

Grupa, której patronował bł. kard. Stefan Wyszyński podjęła z kolei modlitwę za Ojczyznę. Także i oni rozważali Jasnogórskie Śluby Narodu. Pielgrzymów w progi Jasnej Góry wprowadził Przeor Jasnej Góry o. Grzegorz Prus. Witał wszystkich na Błoniach i błogosławił abp Adrian Galbas, metropolita warszawski.

Fenomen Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej polega na ciągłości, bo wychodziła ze stolicy nawet w czasie rozbiorów, wojen i komunizmu, a narodziła się z wdzięczności za ustanie zarazy w osiemnastowiecznej Warszawie. Przez ponad trzy wieki stała się symbolem polskiego pieszego pielgrzymowania, dziedzictwem Zakonu Paulinów i dobrem narodowym wpisanym na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

Galeria (4 zdjęcia)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze