fot. Pexels/cottonbro studio

„Pogadaj z księdzem” i adoracja, czyli wakacje u św. Ignacego w Jastrzębiej Górze [REPORTAŻ]

W Jastrzębiej Górze koło Władysławowa znajduje się wyjątkowa świątynia – jedyne w Polsce sanktuarium pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli i miejsce z bardzo bogatą „ofertą” duchową dla turystów.

Nie trzeba wiedzieć, od czego zacząć

„Przyjechałeś na wakacje, ale nosisz w sercu sprawy, o których z nikim nie rozmawiasz? Dlaczego nie porozmawiać z księdzem? Jesteśmy jezuitami i tego lata jesteśmy do Twojej dyspozycji w Jastrzębiej Górze” – tak zaczyna się ogłoszenie, które wisi na tablicy przy wejściu do kościoła w Jastrzębiej Górze i na stronie internetowej parafii. „Nie musisz być wierzący. Nie musisz wiedzieć, od czego zacząć. Wystarczy, że przyjdziesz” – zapewniają ojcowie jezuici.

Jak to wygląda w praktyce? Dwaj albo trzej zakonnicy spacerują po tarasie wokół sanktuarium codziennie od poniedziałku do piątku od godz. 19. Można po prostu podejść i zagadnąć. W ogłoszeniu znalazła się nawet konkretna rada: „Jeśli zobaczysz, że ktoś już rozmawia z księdzem, nie rezygnuj. Poczekaj chwilę. Każdy zostanie wysłuchany. Rozmawiamy często aż do późnych godzin wieczornych”.

Czy takie rozmowy często kończą się spowiedzią? – pytam proboszcza o. Tomasza Klina SJ. „Czasem tak, ale nie taki jest cel – wyjaśnia. – Raczej zdarza się, że ktoś podczas spowiedzi w kościele chce dłużej omówić jakąś sprawę, więc żeby nie blokować kolejki, proponujemy, żeby przyszedł wieczorem. Na ogół po prostu chcą porozmawiać. Sprawę pewno ułatwia to, że ksiądz jest nieznajomy”. O czym ludzie chcą rozmawiać? Choć te spotkania nie są objęte sakramentalną tajemnicą, traktowane są jako poufne, więc proboszcz odpowiada oględnie: najczęściej są to problemy rodzinne i trudne decyzje.

Najdalej na północ

Jastrzębia Góra ma około tysiąca stałych mieszkańców, a w wakacje powiększa się do ok. 30 tysięcy. Miejscowość jest pięknie położona na klifie (nad morze schodzi się po dość wysokich schodach, a wejście numer 24 to bodaj najbardziej strome zejście na polską plażę) i ma piękne, czyste plaże. Ciekawostka: wieś jest najbardziej wysuniętym na północ fragmentem Polski, a więc tutejszy kościół leży najdalej na północ ze wszystkich kościołów w kraju. Parafia nosi wezwanie dwóch świętych jezuitów: Ignacego Loyoli i Andrzeja Boboli. Natomiast patronem kościoła, który w styczniu stycznia 2026 r. został ustanowiony sanktuarium, jest tylko pierwszy z nich.

Inaczej niż to bywa w wielu innych miejscowościach turystycznych, w kościele w Jastrzębiej Górze życie nie zamiera w wakacje. „Pogadaj z księdzem” to jedna z bardzo wielu propozycji.

sernik
Fot. pixabay

Serniczek za „co łaska”

Oprócz trzech Mszy świętych w dni powszednie i jedenastu Mszy niedzielnych w kościele i trzech kaplicach (w domu sióstr nazaretanek, w leśnej kaplicy w Rozewiu i w kaplicy cmentarnej w Tupadłach) codziennie wieczorem jest jeszcze jakieś wydarzenie. W poniedziałki jest to spotkanie z ciekawym człowiekiem. Gościem najbliższego wieczoru, 6 lipca, będzie o. Jean De Dieu Bukuru, misjonarz z Burundi, który jako nastolatek został porwany do niewoli, a teraz pomaga innym ofiarom handlu ludźmi. Wtorki są przeznaczone na Wieczór Chwały, czyli modlitwę uwielbieniową.

W środy i soboty odbywają się koncerty w ramach Międzynarodowego Letniego Festiwalu Muzycznego „Słowo i Muzyka u Jezuitów”. 76-głosowe organy w górnym kościele w Jastrzębiej Górze są jednymi z największych w Polsce, a koncerty, organizowane we współpracy z Filharmonią Bałtycką w Gdańsku i Pomorskim Stowarzyszeniem „Musica Sacra”, przyciągają wirtuozów z Polski i świata. Pomysłodawcą festiwalu był kompozytor Krzysztof Penderecki, wielki miłośnik Jastrzębiej góry, który spędzał tu z rodziną kilka miesięcy w roku.

W czwartek wieczorem zaczyna się adoracja Najświętszego Sakramentu, która trwa do piątkowego wieczoru i kończy się ignacjańskim rachunkiem sumienia. W ulotce ze spisem wakacyjnych wydarzeń ta całodobowa adoracja jest reklamowana jako „Opalanie przy Jezusie”. „Wzięliśmy tę nazwę od kard. Konrada Krajewskiego, który kiedyś powiedział, że adoracja jest jak opalanie – nic nie trzeba robić, tylko być przy Jezusie, a On będzie działał i ‘napromieniuje’ nas swoją łaską” – tłumaczy o. Klin. Nad morzem pasuje jak ulał.

Poza tym w czwartkowe wieczory można przyjść na planszówki, a w niedzielę po Mszy na kawę i ciasto do kawiarenki „Inigo Café” (cennik na wszystko z oferty kawiarenki: „Co łaska”). Jest też sklepik z książkami i dewocjonaliami. Dla dzieci sporą atrakcją może być ruchoma szopka w dolnym kościele, dostępna przez cały rok.

fot. unsplash

Czas jest krótki

„Czas pobytu turystów nad Bałtykiem jest krótki. Nasi parafianie prowadzą swoje hotele, pensjonaty, restauracje tak, żeby ‘pochwycić’ klienta. Kościół też ma takie myślenie ewangelizacyjne – tłumaczy o. Klin. – Ktoś przyjeżdża nad morze na tydzień, a w tym tygodniu jest tylko jedna niedziela, w którą – jak się uda – przyjdzie do kościoła na Mszę świętą. No i mamy człowieka na 45 minut jego życia. Trzeba zaproponować mu coś dla ducha. Ta ‘oferta’ musi być na tyle ciekawa i bogata, żeby każdy znalazł coś dla siebie”.

Plaża, rybka i kupowanie pamiątek to nie wszystko. „Jesteśmy istotami duchowymi, więc oprócz odpoczynku, ruchu na świeżym powietrzu i pobycia z rodziną, potrzebujemy również tego, co duchowe, np. modlitwy, sakramentów i pomyślenia o tym, co najważniejsze. Urlop, który wybija z codziennej gonitwy, może być dobrą okazją do tego, żeby spotkać się z samym sobą i z Bogiem” – mówi ojciec proboszcz.

Wiele osób ceni sobie spowiedź w sanktuarium. Niektórzy przyjeżdżają na nią z daleka. Jezuici są znani w Kościele jako spowiednicy i kierownicy duchowi, ale w Jastrzębiej Górze są szczególne warunki, żeby skorzystać z tego sakramentu w sposób niespieszny i pogłębiony. Księża zasiadają w konfesjonałach pół godziny przed każdą Mszą i w czasie Wieczorów Chwały. Ktoś pomyślał nawet o tym, żeby w konfesjonałach położyć chusteczki dla penitentów – na wypadek, gdyby ktoś potrzebował.

Św. Ignacy, patron (małych) dzieci

W każdą sobotę o godz. 19 w sanktuarium w Jastrzębiej Górze odprawiane jest nabożeństwo do św. Ignacego (swoje prośby i podziękowania można wrzucić do skrzynki w kościele albo przysłać mailem). Założyciel jezuitów znany jest bowiem jako patron kobiet w ciąży i małżeństw starających się o dzieci. W kościele rzuca się w oczy figura świętego, ubrana w zakonną sutannę, czarny płaszcz i biret. Obok niej stoją klęczniki i naczynie z wodą św. Ignacego. To sakramentalium, którego mogą używać chorzy i potrzebujący, zwłaszcza dzieci i kobiety w ciąży.

Zwyczaj święcenia wody św. Ignacego i odprawiania nowenny sięga XVI wieku i miał początek w pewnym epizodzie z jego życia. W 1545 r. Ignacy Loyola został wezwany podczas trudnego porodu swojej duchowej podopiecznej księżnej Małgorzaty Parmeńskiej. Wyspowiadał ją i udzielił jej Komunii świętej w pałacowej kaplicy, a potem został tam na modlitwie aż do końca porodu. Urodzili się bliźniacy. Jeden z nich wkrótce zmarł, a drugi, Aleksander Farnese, został generałem i protektorem jezuitów. A Małgorzata nigdy nie zapomniała św. Ignacemu, jak jej pomógł. Dawniej używano wody św. Ignacego także podczas zarazy.

Podczas nabożeństw ku czci św. Ignacego w sanktuarium w Jastrzębiej Górze praktykowany jest także zwyczaj składania przez rodziców małych dzieci 9 białych róż w podziękowaniu za 9 miesięcy szczęśliwie zakończonej ciąży. Pod patronatem św. Ignacego działa też zorganizowana przez parafianki szkoła rodzenia, która zacznie zajęcia we wrześniu.

Chłopcy i panowie o imieniu Ignacy mogą przez cały rok zgłaszać się do zakrystii po specjalne błogosławieństwo i dyplom.

Może warto by wylansować św. Ignacego na patrona wszystkich dzieci, nie tylko niemowląt i nienarodzonych? – pytam proboszcza. Dzisiaj wielu rodziców martwi się duchową kondycją swoich dzieci, olbrzymim problemem są też uzależnienia, depresja i inne problemy psychiczne. Święci patroni w takich sprawach są szczególnie poszukiwani. „No może? – zastanawia się głośno o. Klin. – Ignacy Loyola nie był potulny ani ugrzeczniony, więc pewno by się nadawał. Zresztą tak samo było z drugim patronem naszej parafii, czyli św. Andrzejem Bobolą”. Jak zauważa, niektórzy święci zostali „przebranżowieni” przez Bożą Opatrzność, czyli wyznaczeni na orędowników w sprawach, którymi np. zupełnie nie zajmowali się za życia.

>>> Wietnam: w czwartek pierwsza w kraju beatyfikacja męczennika XX wieku, księdza, który oddał życie za parafian

Utraceni i zaginieni

Kilka lat temu z inicjatywy jastrzębiogórskich parafianek na cmentarzu parafialnym w Tupadłach stanął Pomnik Dziecka Utraconego. Przedstawia Matkę Bożą, która przygarnia pod płaszcz dzieci. Warto go odwiedzić nie tylko 15 października, czyli w Dniu Dziecka Utraconego, kiedy pod pomnikiem odprawiane jest nabożeństwo w intencji dzieci, które zmarły w wyniku poronienia, aborcji albo wypadków. Rodzice, którzy doświadczyli straty dziecka, przez cały rok zostawiają u stóp Matki Bożej kamyki z imionami swoich zmarłych dzieci.

Na cmentarzu stoi także pomnik w kształcie latarni morskiej, upamiętniający tych, którzy zginęli na morzu; oraz Golgota – miejsce modlitwy, ciszy i duchowego zatrzymania przy tajemnicy krzyża Jezusa Chrystusa.

Jajecznica z 600 jaj

Obok kościoła stoi dom rekolekcyjny, w którym może mieszkać 30 osób, w większości w pokojach jednoosobowych. To najnowszy taki ośrodek prowincji wielkopolsko-mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Przyjeżdżają tutaj świeccy i księża na rekolekcje ignacjańskie, które w ostatnich dziesięcioleciach cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Miejsce jest wyjątkowe – nad morze idzie się wolnym krokiem (zalecanym podczas rekolekcji) 10-15 minut.

Jeśli ktoś nad chłodzenie się w morzu podczas upałów przedkłada morsowanie, może przyjechać do Jastrzębiej Góry zimą. Wśród kilkunastu grup parafialnych są tutaj m.in. Morsy Ignacego, które regularnie organizują takie wyjścia. W tym roku tutejsze morsy kąpały się nawet przy -20 st. C.

Dosyć znanym ekstremalnym wydarzeniem, przyciągającym ludzi z całej Polski, choć już nie organizowanym przez jezuitów, jest Ekstremalna Droga Krzyżowa, która idzie nocą po plaży z Jastrzębiej Góry na Hel. Ostatnio wzięło w niej udział kilkaset osób – tylko że w tym roku trasa wyjątkowo wiodła w drugą stronę: z Helu do Jastrzębiej Góry. W kościele św. Ignacego na wędrowców, którzy docierali tutaj stopniowo przez kilka godzin, czekało śniadanie. Do jajecznicy zużyto 600 jaj.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze