fot. Vatican media
Polscy trynitarze pomagają Ukrainie. „Jesteśmy tam od początku wojny” [ROZMOWA]
Zakon Przenajświętszej Trójcy od Wykupu Niewolników powstał ponad 800 lat temu. Założył go św. Jan de Matha, by nieść pomoc chrześcijanom uprowadzonym do niewoli podczas wypraw krzyżowych. Choć może się wydawać, że jego misja należy do przeszłości, w pewnym sensie pozostaje aktualna także dziś.
Trynitarze, których w Polsce jest zaledwie 11, niosą pomoc prześladowanym chrześcijanom, między innymi na Ukrainie. O swojej posłudze opowiada Vatican News o. Maciej Kowalski.
Jak rozumiecie dzisiaj przesłanie waszego założyciela?
Dzisiaj główną misję naszego zakonu rozumiemy jako pomoc chrześcijanom prześladowanym i cierpiącym z powodu wiary. Realizujemy ją za pośrednictwem Międzynarodowej Solidarności Trynitarskiej, która powstała w 1999 roku. Staramy się pomagać poprzez modlitwę, uwrażliwianie innych oraz konkretne działania i wsparcie materialne. Obecnie pomagamy między innymi chrześcijańskim rodzinom w Pakistanie. Wiele z nich żyje w ekonomicznym niewolnictwie. Trafiają do niego z powodu rzekomo zaciągniętych długów, choć w rzeczywistości często jest to forma prześladowania chrześcijan. Dzięki współpracy z miejscową fundacją pomagamy spłacać te zobowiązania i w ten sposób odzyskać wolność. Do tej pory udało się uwolnić już ponad 40 osób.
>>> Ukraina: 35 lat od odrodzenia Kościoła łacińskiego
Na czym polega wasza działalność w Polsce? Tradycje zakonu sięgają przecież XVII wieku.
Po raz pierwszy trynitarze zostali sprowadzeni do Polski przez Jana III Sobieskiego po zwycięstwie pod Wiedniem. Wielu Polaków wziętych do niewoli przez Turków trafiło wówczas do jasyru. Zadaniem trynitarzy było ich wykupywanie i niesienie im pomocy. Po kasatach zakonów przeprowadzonych przez władze zaborcze zakon przestał działać na ziemiach polskich. Powrócił dopiero w 1986 roku. Dziś odradzamy się i staramy realizować nasz charyzmat w nowych warunkach. W Krakowie posługujemy między innymi w zakładach karnych, prowadzimy dom pomocy społecznej oraz dom studencki, który ma być miejscem wzrostu i umacniania wiary młodych ludzi.
Wiem, że włączyliście się w pomoc Ukrainie. Jak ona wygląda?
Zaangażowaliśmy się od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Wówczas nasz minister generalny, o. Luigi Buccarello, zapytał, czy jesteśmy gotowi włączyć się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Odpowiedzieliśmy twierdząco i w ten sposób staliśmy się reprezentantami całej naszej rodziny zakonnej, która nie ma wspólnot położonych bliżej Ukrainy. Początkowo pomagaliśmy przede wszystkim uchodźcom, przyjmując ich w naszym klasztorze w Krakowie. Wspieraliśmy także punkt Caritas oraz współpracowaliśmy z innymi zgromadzeniami zakonnymi.

Kiedy rozpoczęliście pomagać bezpośrednio na Ukrainie?
Z czasem okazało się, że jeszcze bardziej potrzebna jest pomoc udzielana na miejscu. Ponieważ nie mamy własnych wspólnot na Ukrainie, współpracujemy przede wszystkim z braćmi albertynami, którzy posługują we Lwowie i Zaporożu, a także z biskupem pomocniczym diecezji charkowsko-zaporoskiej Janem Sobiło.
Początkowo wspieraliśmy przede wszystkim zakup żywności dla albertynów i ich działalność charytatywną. We Lwowie prowadzą oni schronisko dla bezdomnych mężczyzn oraz pomagają uchodźcom z innych regionów Ukrainy. W Zaporożu przed wojną prowadzili kuchnię dla ubogich. Po wybuchu wojny liczba potrzebujących gwałtownie wzrosła, dlatego zamiast wydawać ciepłe posiłki zaczęli przygotowywać paczki żywnościowe. Znajduje się w nich między innymi świeży chleb z prowadzonej przez albertynów piekarni, konserwy i produkty o dłuższym terminie przydatności. Z tej pomocy korzysta cztery razy w tygodniu od 1200 do nawet 1800 osób.
Jak zdobywacie środki na tę pomoc?
W styczniu tego roku byłem na Ukrainie, aby przekazać kolejną pomoc humanitarną. Mogłem wtedy osobiście zobaczyć, w jak trudnej sytuacji żyją tamtejsi mieszkańcy. Po powrocie poinformowałem o tym naszego ministra generalnego, który zwrócił się z apelem do wszystkich wspólnot trynitarskich na świecie o wsparcie Ukrainy. Spotkał się on z bardzo hojną odpowiedzią.
Dzięki temu organizujemy transporty żywności do Lwowa i Zaporoża. Staram się jeździć na Ukrainę przynajmniej raz w miesiącu. Gdy sami nie możemy uczestniczyć w transporcie, finansujemy przewozy organizowane przez albertynów. Korzystamy z ich doświadczenia i znajomości lokalnych potrzeb. To oni najlepiej wiedzą, jak dotrzeć do osób mieszkających najbliżej linii frontu i najbardziej doświadczonych przez wojnę.
Na czym polega wasza współpraca z bp. Janem Sobiło?
Jesteśmy z biskupem Janem Sobiło w stałym kontakcie. Jest on bardzo mocno zaangażowany w pomoc potrzebującym. To właśnie od niego dowiedzieliśmy się, że jedną z najpilniejszych form wsparcia jest finansowanie zakupu leków dla osób, których na nie nie stać.
Staramy się także wspierać kapłanów posługujących na terenach objętych wojną, przekazując im stypendia mszalne. Dzięki temu mogą oni pomagać swoim wiernym. Chcemy ułatwić im tę trudną posługę i pokazać, że nie są pozostawieni sami sobie oraz że zawsze mogą liczyć na naszą modlitwę i konkretne wsparcie.
Rozmawiał: Piotr Kowalczuk
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Młodzi Afrykańczycy: jesteśmy przyszłością i teraźniejszością Kościoła
Ma sześć lat i już trenuje, by zostać gwardzistą papieża [+WIDEO]
7653 uchodźców przeszło przez korytarze humanitarne we Włoszech od 2016 roku





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny