5 „grzechów” korzystania z social mediów

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Internet jest przestrzenią coraz bardziej pochłaniającą nasze życie. Wraz z jego rozwojem czyha na nas coraz więcej pułapek. Jednak jak chrześcijanin ma się w tym wszystkim odnaleźć? 

Dzisiaj prawie każdy korzysta z Facebooka, Twittera czy Instagrama. Te platformy pomagają nam w szybkim dotarciu do innych osób czy grup. Jednak dzisiaj niezwykle łatwo i nieświadomie można wpaść w wiele pułapek. 

Hejt 

Hejtu w Internecie dopuszczają się także katolicy. Z przykrością zauważam, że pod niektórymi postami można spotkać wiele negatywnych słów od takich właśnie osób, a w niektórych przypadkach głównie od nich. Chrześcijanin, a szczególnie katolik w Internecie powinien pokazać swoją postawą coś zupełnie innego. Obojętnie, czy mamy rację, czy nie, nie mamy prawa nikogo poniżać ani „hejtować”. Hejt w Internecie jest po prostu grzechem. Zanim zdenerwowani będziemy chcieli coś napisać w emocjach, najpierw się pomódlmy.  

Kogo obserwujesz? 

Przez chwilę się zastanów, kogo „lubisz” bądź obserwujesz na Twitterze. Czy nie są to przypadkiem osoby, które wyrażają agresję, złość czy inne złe postawy? Choć może zgadzamy się w wielu kwestiach, nie potrzebujemy nasiąkać negatywnymi emocjami ani osądami. Warto chłonąć dobre treści i obserwować osoby, których postawa jest inspirująca do czynienia dobra.  

Religijny spam 

Trend, który coraz wyraźniej można zauważyć w social mediach, to coś, co kolokwialnie nazwać można „religijnym spamem”. Trzeba tutaj od razu odróżnić zwykłe posty o charakterze religijnym od zdecydowanie częściej publikowanych postów z różnymi obrazkami o charakterze religijnym bądź wysyłanie tych wiadomości przez Messengera. Niestety nasze dobre chęci i potrzeba ewangelizowania poprzez takie wiadomości może mieć skutek odwrotny do zamierzonego. Ewangelizacja w Internecie musi odbywać się z poszanowaniem wolności każdego z Internautów.  

Brak przerwy 

Zbyt długi czas korzystania z mediów społecznościowych z pewnością nie jest dobry. Warto czasami po prostu się… wylogować. Pozwoli to spojrzeć z dystansem na wiadomości, które codziennie nas otaczają i zyskać przez to nową perspektywę. Warto również wyznaczać sobie czas korzystania z mediów społecznościowych bądź skorzystać z różnych aplikacji, które przypominają nam o „wzięciu przerwy” i odłożeniu telefonu bądź laptopa.  

Naiwność 

Naiwność sama w sobie nie jest grzechem, ale powielanie niesprawdzonych informacji może już innych wprowadzać w błąd. Dzisiaj każdy może napisać, że imigranci rozbili obóz nad Morskim Okiem bądź napisać, że papież Franciszek „pobłogosławił związek homoseksualny”. W tych kwestiach trzeba zaufać swojej intuicji, i gdy coś nam „nie gra”, po prostu to sprawdzić. Pamiętajmy, że „kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty”.  

* * *
Wyżej wymienione zachowania niekoniecznie muszą być grzechem ciężkim, jednak mogą prowadzić one do znieczulenia naszego sumienia. Warto jednak wiedzieć, że w poważniejszych przypadkach niektóre czyny, takie jak hejt czy wprowadzania innych w błąd – mogą być grzechem ciężkim, z którego należy się wyspowiadać.

5 „grzechów” korzystania z social mediów
5.7 (94.29%) 7 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze