Sebastian Szymczak/misyjne drogi

Blade Runner. Ten monolog kino zapamięta na zawsze

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Ten film jest niedoceniany i tak naprawdę wciąż mało znany. Dzisiaj warto sobie o nim przypomnieć, ponieważ odszedł od nas Rutger Hauer, legendarny odtwórca androida w filmie „Łowca androidów” (ang. Blade Runner) z 1982 r. 

Najważniejszy monolog w historii kina był improwizowany. Choć to science fiction, nikt nie powiedział o człowieczeństwie więcej niż ten filmowy android grany przez fenomenalnego Hauera. 

Łzy w deszczu

– Widziałem rzeczy, którym wy, ludzie, nie dalibyście wiary. Statki szturmowe w ogniu sunące nieopodal Pasu Oriona. Oglądałem promieniowanie skrzące się w ciemnościach blisko wrót Tannhausera. Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy w deszczu. Pora umierać – mówił Rutger Hauer w całkowicie improwizowanej scenie, po której podobno cała ekipa filmowa płakała. Dzisiaj nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Jakiś czas temu do kin wszedł sequel Blade Runnera, „Blade Runner 2049”. Na portalach filmowych pisało się o pierwszoplanowej roli Ryana Goslinga. Mało kto jednak oglądał pierwszą część i oryginał historii łowców androidów, z Harrisonem Fordem i zmarłym przed kilkoma dniami Rutgerem Hauerem w rolach głównych.

Akcja tego filmowego klasyku dzieje się dokładnie… w 2019 r., jak gdyby gdyby Rutger Hauer przepowiedział w nim własną śmierć. Ludzie dzięki rozwojowi technologii i nauki zaprojektowali androidy-roboty, zewnętrznie nie różniące się od człowieka, jednak dużo sprawniejsze i silniejsze fizycznie, z inteligencją zbliżoną do ludzkiej. Androidy stworzone tylko po to, by zaspokajać osobiste potrzeby ludzi, były wykorzystywane jako niewolnicy na koloniach okołoziemskich. Ich żywot trwał maksymalnie cztery lata, ale przez ten czas z łatwością mogły nauczyć się także… ludzkich uczuć. Gdy doszło do buntu replikantów, roboty otrzymały dożywotni zakaz wstępu na Ziemię. Ktokolwiek z nich złamałby przepisy, musiał zostać bezwzględnie usunięty przez tzw. łowców androidów. Jednym z nich jest właśnie Rick Deckard (Harrison Ford).

Poszukiwanie człowieczeństwa 

Cała fabuła, choć w tamtych czasach była przyszłością (a dzisiaj jest już teraźniejszością!), niezwykle mocno przypomina te wszystkie problemy ludzkości, które znamy przecież na wylot. Kolonializm, wojny, dominacja kulturowa, a także poszukiwanie autentyczności i prawdy w świecie konsumpcjonizmu. Film Ridleya Scotta nie jest tak naprawdę o robotach ale o… ludziach, którzy zachowują się jak roboty. To właśnie roboty stawiają nam pytanie o człowieczeństwo, o to, czy jesteśmy godni nosić to miano. Jedną z głównych czynności, które weryfikowały to, czy ktoś jest androidem czy człowiekiem, był tzw. test Voighta-Kampffa, który badał poziom empatii. Właśnie w tym momencie pojawia się postać Rutgera Hauera, który – choć wydaje się okrutny – przesiąknięty jest niezwykłą refleksją na temat świata, egzystencji i sensu życia. Choć jest androidem, zawstydza swoją filozofią ludzi, którzy nastawieni są tylko na efekt, przyjemność i święty spokój.

Test voight-kampffa

Test Voighta-Kampffa/Blade runner 1982

Film jest obowiązkowy dla wszystkich, którzy nie tylko cenią sobie kino dobrej jakości, ale są także spragnieni autentycznego klimatu filmowego, którego nawet sequel z Ryanem Goslingiem nie był w stanie podrobić.  

***
Zobacz pozostałe #RecenzjeZofii 

Zobacz także
Wasze komentarze