Koncert Lúthien Consort / Zofia Kędziora

Corona Virginis Mariæ czyli powrót do korzeni [RECENZJA]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W Polsce środowisko muzyków, którzy kultywują dawną muzykę katolicką, jest bardzo niszowe. Jednak działalność zespołu „Lúthien Consort” przywraca do łask tę niezwykła tradycję i gromadzi wokół tego zjawiska coraz więcej zwolenników.  

– Muzyka dawnych wieków i jednocześnie żywej tradycji nie jest zamkniętym rozdziałem, ale uniwersalnym, ponadczasowym językiem, który tak jak inne języki, poznaje się po to, żeby nauczyć się w nim wypowiadać i porozumiewać. Zawiera on w sobie kolory, których brakuje w dzisiejszej codzienności. Jest nośnikiem opowieści i wartości – mówi zespół o swojej misji. 

Sam koncert pieśni maryjnych „Corona Virginis Mariæ” jest efektem znalezienia rękopisu, który w XV w. sporządził niejaki brat Seweryn. Według źródeł historycznych podróżował po Italii odwiedzając Sienę, Asyż i Padwę.  

Owocem tej podróży jest rękopis, w którym zapisał zasłyszane laudy, czyli franciszkańskie pieśni chwalące Maryję Pannę oraz opowieści o cudach Matki Bożej. Zadedykował go bratowi Urielowi, lektorowi w klasztorze bernardynów w Poznaniu.

Słuchając na żywo tradycyjnych, XV i XVI-wiecznych pieśni na cześć Maryi Dziewicy, można odnieść wrażenie, że swoisty minimalizm tego wielbienia wcale nie musi być ubogi. Wręcz odwrotnie, swoją prostotą przyciąga wszystkich tych, którzy mogą czuć przesyt religijnej formy muzycznej.  

– W różnych naszych wcześniejszych programach koncertowych pojawiały się regularnie wątki maryjne. W pewnym momencie zebrało się ich tyle, że stało się oczywiste, że niedługo przygotujemy rzecz poświęconą w całości Pannie Maryi – komentuje wydarzenie Jan Kiernicki, członek zespołu. – Jak już nie raz nam się zdarzało, postanowiliśmy zestawić ze sobą te dawne utwory łacińskie, polskie pieśni tradycyjne i własne, autorskie melodie do tekstów zapomnianych pieśni nabożnych. Tak powstał nasz najnowszy program, wykonany tym razem przez mały skład – trio (w tym lutnia, flety, klawesyn i nasze głosy), który z jednej strony daje brzmienie bardziej ograniczone niż w naszych aranżacjach consortowych, w których pojawiają się zwłaszcza smyczki (viole, fidele albo skrzypce), ale zgodne z estetyką epoki, do której się odwołaliśmy. Jeśli prześledzimy malarstwo wczesnego renesansu, to rzadko zobaczymy tam sceny wielkiego, zbiorowego muzykowania, a najczęściej właśnie trzy osoby spędzające czas na wspólnym graniu i śpiewaniu. Taka sytuacja sprzyja kreatywności i improwizacji. To nam odpowiada – dodaje Jan Kiernicki.

We wtorek mieszkańcy Poznania będą mogli usłyszeć natomiast „Psałterz św. Cecylii”, w którym muzycy pokażą nieco inne brzmienie, wzbogacone o jeszcze jeden głos i jeszcze jeden instrument – violę da gamba.

Skład Lúthien Consort:
Monika Horodek – śpiew, flety
Jan Billert – klawesyn, śpiew
Jan Kiernicki – lutnia
(Ela Kaluchiewicz – viola da gamba, śpiew)

Galeria (10 zdjęć)
Corona Virginis Mariæ czyli powrót do korzeni [RECENZJA]
5.8 (96%) 5 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze