Zdjęcie: zdjęcie Jana Korczaka w młodości, Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Król Maciuś o dobrym państwie i dobrych ludziach

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Stulecie odzyskania niepodległości to okazja, by uczcić, pamiętać, wspominać. To też okazja, by sięgnąć do dobrej książki i myśli, które są ponadczasowe i dobre. Myślę o książce i postaci, która wielu z nas przywołuje dobre wspomnienia z dzieciństwa.

Co zrobić, by wszystkim było dobrze? Czy tak w ogóle się da? A może nawet jak się nie da, to warto do tego dążyć? Jak urządzić państwo, żeby ludzie byli w nim szczęśliwi? Czy łatwo jest rządzić? Takie pytania zadaje sobie prawie nieustannie Maciuś, bohater książki Janusza Korczaka „Król Maciuś Pierwszy”. Króla i jego twórcę – Jana Korczaka – możemy spotkać na oryginalnej i wciągającej wystawie „W Polsce Króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”. Tekst powstał w ramach naszego cyklu „O Niepodległej zdjęciem, powieścią i teatrem”. Chcemy tym samym nieco przedłużyć radość z setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Było już o fotografii, dziś o powieści. 

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Z okazji tej rocznicy często mówimy i myślimy o naszym państwie, o tym, co je spotkało, jak je urządzamy i jak o nie dbamy. Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie zorganizowało wystawę.  Na spotkanie z dziesięcioletnim królem zaproszeni są wszyscy, dorośli i dzieci. Razem z nim poszukujemy odpowiedzi na pytania, które powinny nurtować też rządzących.

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Dzięki bajkowym ilustracjom Iwony Chmielewskiej zanurzamy się w świat powieści. „Wejdziemy w buty” małego króla, który musi objąć tron i na nowo urządzić wyniszczony wojną kraj. „W roku jubileuszowym chcemy, aby dzieci zrozumiały rolę obywateli w tworzeniu państwa i poczuły, że także one mogą mieć na nie wpływ. Dlatego na odwiedzających wystawę czeka pełna atrakcji przestrzeń działań twórczych” – piszą w zaproszeniu kuratorki wystawy: Anna Czerwińska i Tamara Sztyma.

Na początku przechodzimy przez część wystawy, która wprowadza nas we fragmenty „Króla Maciusia Pierwszego”. Druga część wystawy to nauka przez zabawę. W międzyczasie jest miejsce i na trzecią cześć – poznajemy historię Janusza Korczaka. Wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości” to opowieść o prawach ważnych i dotyczących każdego z nas. Stwarza przestrzeń do międzypokoleniowej rozmowy i takie widziałem. Matki z dziećmi, babcie z wnukami. Ja byłem z moją mamą i była to wzruszająca chwila powrotu do czasów dzieciństwa.

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Korczak: pierwszy Rzecznik Praw Dziecka i nauczyciel pokojowej różnorodności 
Jak wspomniałem, sporą część wystawy poświęcono Januszowi Korczakowi. To dobra okazja, by przypomnieć sobie, jak szeroką i pozytywistyczną działalność prowadził.

W granicach odrodzonej Polski, ostateczni ustalonych w 1922 r., znalazło się wiele grup narodowych i etnicznych, które wcześniej żyły obok siebie w Austro-Węgrzech, Niemczech i Rosji. Osoby deklarujące narodowość jako polską stanowiły 65%, w kraju mieszkali też Ukraińcy (16%), Żydzi (10%), Białorusini (6%) oraz Niemcy, Litwini, Czesi i Rosjanie. Polski rząd, podobnie jak rządy innych nowych państw, na konferencji w Wersalu podpisał traktat mniejszościowy, w którym zobowiązał się też do zapewnienia praw mniejszościom narodowym, religijnym i językowym. Uchwalona w 1921 r. konstytucja gwarantowała wszystkim mieszkańcom kraju prawa obywatelskie bez względu na pochodzenie czy wyznanie. Współżycie nie było jednak takie łatwe. Nie brakowało konfliktów społecznych spowodowanych wzajemną nieufnością. W latach trzydziestych na codzienne życie coraz większy wpływ miał obóz narodowy uważający, że państwo polskie powinno mieć charakter narodowy i że tylko Polacy-katolicy powinni cieszyć się w nim pełnią praw.

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Żyd-Polak
Janusza Korczaka określa się jako zwolennika tolerancji i wielokulturowości. Urodził się jako Henryk Goldszmit w zamożnej, spolonizowanej warszawskiej rodzinie żydowskiej. W rodzinie nie kultywowano żydowskich tradycji religijnych, mówiono po polsku. Henryk nie znał ani hebrajskiego, ani jidysz, był przywiązany do kultury polskiej, ale od dziecka wiedział, że jest również Żydem. Dlatego w dorosłym życiu często określał się jako „polski Żyd” albo „Polak wyznania mojżeszowego”. Jego „podwójna” tożsamość sprawiła, że był zwolennikiem współżycia i przenikania się różnych tradycji. Wierzył, że naród polski i żydowski mogą ułożyć sobie życie razem, w jednym kraju. Zasadami tymi kierował się w pracy zawodowej. Prowadził dwa sierocińce, dla dzieci żydowskich i polskich. Uczono w nich szacunku dla człowieka, niezależnie od pochodzenia społecznej i narodowego.

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Laboratoria demokracji 
Korczak i jego współpracownicy budowali wspólnotę dziecięcą opartą nie na autorytarnych, ale na demokratycznych zasadach. Dziecko i wychowawca byli partnerami. Można powiedzieć, że był prekursorem nowoczesnego nauczania i już wtedy rzecznikiem praw dzieci. Wychowankowie sierocińców posiadali własny samorząd i sąd dziecięcy, który na podstawie opracowanego kodeksu rozstrzygał konflikty. Dzieci uczestniczyły w przygotowaniu posiłków, utrzymaniu porządku, opiece nad młodszymi kolegami. O swoich problemach mogły też napisać do gazety „Mały Przegląd”. Drukowano w niej listy dzieci. Jego postulat poszanowania dziecka na równi z dorosłym: „Nie ma dziecka, jest człowiek” wyprzedził epokę. Poszukiwał sposobu, by wychowywać bez przymusu, na zasadzie partnerstwa, dialogu, współpracy. Rolę wychowawcy rozumiał jako dawanie wsparcia, tłumaczenie świata i budowanie więzi emocjonalnej opartej na szacunku.

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Muzeum Polin, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Wziąć się do naprawy
Korczak chciał naprawiać świat, budować lepszy porządek. Wierzył, że problemy mogą być rozwiązane przez człowieka i społeczność, a nie system czy państwo. Być zwolennikiem poglądu, ze należy wziąć odpowiedzialność za świat i ze należy ten proces naprawy realizować „na własnym, ograniczonym warsztacie”. Jego działalność pedagogiczna i pisarska była związana z walką z wykluczeniem. Mówił, by „dobrze czynić dobro”, czyli pomagać odpowiedzialnie, respektując prawa tych, którym się pomaga. Z czasem skupił się na pracy z sierotami.

Wystawa jest czynna do końca czerwca przyszłego roku.

Zdjęcie: wystawa „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”, Janusz Korczak z wychowankami z Domu Sierot, lata 30. XX wieku,, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl,

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze