fot. Unsplash/Matias North

Jesienne wieczory z książką 

Znów przychodzimy do Was z różnymi propozycjami czytelniczymi. Wieczory są coraz dłuższe, warto więc zrobić sobie gorącą herbatę, usiąść w fotelu i zaczytać się w dobrej lekturze. 

„Ciemiężyca” Maria Gąsienica-Zawadzka (Wydawnictwo Otwarte) 

Mam ostatnio szczęście do powieści, których akcja rozgrywa się w polskich górach. Pozwalają z jednej strony śledzić ciekawe historie, a z drugiej choć na moment przypomnieć sobie miejsca, które tak chętnie wybieramy na wakacyjny odpoczynek. Choć klimat tych książek rzadko jest wakacyjny – to najczęściej powieści kryminalne i sensacyjne. „Ciemiężyca” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej wpisuje się w ten nurt. Mamy tu właściwie trzy równolegle prowadzone historie, które w pewnym momencie zaczynają się przenikać i wpływać na siebie. Anka po latach wraca do Zakopanego, żeby pomóc matce, która miała wypadek. Relacja między kobietami jest co najmniej chłodna, co na pewno nie ułatwia wspólnego życia. Wiemy, że kilka miesięcy po wspólnym zamieszkaniu w domu dojdzie do tragedii. Ale dlaczego? I co się wydarzyło? Tego dowiemy się, śledząc wydarzenia z ostatnich miesięcy – z życia Anki, ale też Chrystiana, młodego chłopaka, i Bartka, doświadczonego przewodnika górskiego. Każda z tych trzech osób zmaga się w życiu z jakąś bardzo trudną sytuacją. Co się wydarzy, gdy się spotkają? Tę książkę można przeczytać jednym tchem – wciąga i na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. To powieść, która pokazuje, że w każdym z nas może tkwić zło – warto więc potraktować ją jako przestrogę. Coś dla siebie odnajdą w tej lekturze nie tylko miłośnicy mocnych thrillerów psychologicznych, ale też wszyscy ci, którzy uwielbiają poruszające i pełne zwrotów akcje historie – z górami w tle. I uważajcie – ta książka pełna jest pułapek, w które może wpaść czytelnik. Nie wszystko jest tu prawdą. To co, wybieracie się do Zakopanego? 

Fot. PAP/Grzegorz Momot

„Św. Joanna Beretta Molla” Tiziano Sangalii (Wydawnictwo Promic) 

Joanna Beretta Molla to święta, która coraz bardziej zyskuje na popularności. Żyła stosunkowo niedawno, zmarła bowiem w 1962 r. W chwili śmierci miała niespełna 40 lat, tydzień przed śmiercią urodziła córkę. Gdy była w ciąży, dowiedziała się, że ma włókniaka. Były medyczne wskazania do przerwania ciąży – Joanna jednak nie zgodziła się na to. Chciała donieść ciążę do końca – i zapłaciła za to własnym życiem. W książce Tiziano Sangalii znajdziemy niepublikowane dotąd wspomnienia bliskich i współpracowników Molli i świadków jej świętości. Dzięki nim odkryjemy jeszcze bardziej tę włoską świętą i zrozumiemy, na czym polegał heroizm jej wiary. Z lektury wyłania się obraz świętej, której życie koncentrowało się wokół miłości – do Boga, a dzięki temu też do ludzi. Miłości do bliskich i do nieznajomych – dla Joanny na co dzień bardzo ważne były wskazania Ewangelii. Miłością kierowała się właściwie w każdej przestrzeni życia – i to ona zaprowadziła ją ostatecznie do tak niełatwej decyzji związanej z ciążą. Dla niektórych decyzja podjęta na końcu życia przez Joannę może być niezrozumiała. Myślę, że po lekturze książki Tiziano Sangalii będzie łatwiej zrozumieć, co kierowało przyszłą świętą. 

„Homo digitalis” Wojtek Kardyś (Wydawnictwo Znak) 

„Jak internet pożera nasze życie?” – pytanie będące podtytułem tej książki najlepiej oddaje jej treść. Wojtek Kardyś, ekspert od mediów społecznościowych i marketingu, napisał książkę, która dla każdego z nas powinna być przynajmniej ostrzeżeniem. Żyjemy w coraz bardziej cyfrowych czasach, świat wirtualny wchodzi w kolejne przestrzenie naszego życia. I czasem pochłania nas aż za bardzo. Lektura książki Kardysia pozwala nam lepiej zrozumieć internet i reguły, którymi rządzi się cyfrowy świat – stanowi narzędzie do obrony przed zagrożeniami czyhającymi na ans w sieci. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze wirtualne działania mogą mieć dla nas lub dla innych opłakane konsekwencje. Nie zawsze od razu – ale przecież z sieci nic nie znika. Dowiemy się z tej publikacji, jak zawiłe i niebezpieczne mogą być meandry internetu. Wielokrotnie też zdziwimy się tym, co się dzieje w sieci. Dla mnie szokujący był choćby rozdział o patoinfluencerach. Nigdy nie zapuszczałem się w sferę m.in. patrostreamerów, więc nie miałem świadomości, jak bardzo ciemny jest to świat. Lampka ostrzegawcza zapali się pewnie też w głowie niejednego rodzica, który przeczyta w „Homo digitalis” o publikowaniu w internecie zdjęć dzieci. Wiele tu też treści m.in. poświęconych dezinformacji i fake newsom – to wiedza bardzo przydatna w czasach, gdy jesteśmy uczestnikami wojny hybrydowej. Autor pisze też oczywiście o hejcie i jego konsekwencjach – to znów bardzo poruszający i wstrząsający czytelnikiem (mną na pewno) rozdział. W czasach królowania sztucznej inteligencji Kadryś podpowiada nam też, jak z niej korzystać, by nie przysłoniła nam całego świata. Choć książka podejmuje szereg trudnych tematów dotyczących naszej obecności w świecie wirtualnym – to nie stanowi jednak zachęty do rezygnacji z tego świata. Jest raczej przewodnikiem, jak z niego mądrze korzystać – i jak nie dać się pochłonąć cyfrowej rzeczywistości. Niezależnie od tego, ile już wiecie o tym, jak internet pożera nasze życie – to sięgnijcie po tę publikację. Czas zadbać o higienę i bezpieczeństwo cyfrowe. 

fot. Eddy Billard/unsplash

„Jak się dogadać, czyli retoryka codzienna” Michał Rusinek, Aneta Załazińska (Wydawnictwo Znak) 

Niedawno ukazało się uaktualnione wydanie książki, której pierwsze wydanie opublikowano 20 lat temu. Atrakcyjna graficznie publikacja jest świetnym narzędziem, które przyda się nie tylko tym, którzy w swojej pracy muszą występować publicznie. „Retoryka jest sztuką mówienia, słuchania, pytania i rozumienia” – piszą autorzy we wstępie. Ich książka jest więc świetnym podręcznikiem dla każdego, kto chciałby skutecznie komunikować się z innymi. Autorzy sztukę retoryki rozkładają na czynniki pierwsze, opierając się przy tym na wielu przykładach – co znacznie pomaga zrozumieć tę praktyczną, ale niełatwą sztukę. Dodajmy, że to przykłady autentyczne i często bardzo ciekawe, znane choćby z historii. Autorzy podzielili publikacje na siedem rozdziałów. Każdy z nich składa się z trzech elementów. Najpierw dostajemy solidną dawkę wiedzy popartą oczywiście wspomnianymi przykładami. Te fragmenty napisał Michał Rusinek. Potem część bardziej praktyczna – Aneta Załazińska pisze o tym, jak wprowadzić w życie różne mechanizmy retoryczne. Dostajemy mnóstwo wskazówek, dzięki którym nasza komunikacja będzie skuteczniejsza. Każdy rozdział kończy się częścią ćwiczeniową. To scenki, których bohater przekonuje się, jak różne mechanizmy retoryczne przydają się w życiu. Jeśli do części ćwiczeniowej podejdziemy na poważnie – to zabierze nam to trochę czasu. Ale warto go poświęcić – bo możemy nauczyć się naprawdę przydatnych umiejętności. Autorzy piszą językiem prostym, bez nadęcia, chcą trafić do każdego. Warto w wolnej chwili sięgnąć po te książkę – by się z innymi dogadać. 

„Przemyśl to” Alex Bellos (Wydawnictwo Poznańskie) 

Jeśli szukacie książki na jesienne rozruszanie szarych komórek – to propozycja Alexa Bellosa jest zdecydowanie dla Was. W książce znajdziecie 70 zagadek, które sprawdzą Wasze logiczne myślenie. Na pierwszy rzut oka wydają się proste. I w pewien sposób takie są – a jednak w wielu z nich się pomylicie. Wasz mózg da się wpuścić w maliny i udzielicie złej odpowiedzi. Ba, najczęściej zrobicie ten sam błąd co inni. Brzmi intrygująco? Bo tak właśnie jest – a przekonacie się o tym już od pierwszych stron tej książki. Na początku zmierzycie się z pewnym zadaniem matematycznym, prostym, i pewnie udzielicie błędnej odpowiedzi. Ja się pomyliłem. Zrobiłem też test wśród koleżanek i kolegów z redakcji – większość odpowiedziała błędnie. Autor sprawdzi Waszą czujność i dociekliwość na wielu różnych płaszczyznach. Rozwiązując te zadania, wciąż trzeba mieć w tyle głowy, że gdzieś tu może być zastawiona na nas pułapka – i najczęściej jest. Wielokrotnie podczas rozwiązywania tych łamigłówek powiecie sobie: „No przecież to było takie proste, jak mogłem się pomylić!”. Sam autor nie ukrywa swoich intencji – chce, żebyśmy się potknęli i czerpali ze swoich pomyłek radość. Każdej zagadce towarzyszy obszerny komentarz, dzięki któremu zrozumiecie, kiedy Wasze myślenie zaczęło skręcać na nieprawidłowe tory. Czasem wystarczy, by zamiast odpowiedzi „tak” lub „nie” pojawiła się trzecia, np. „nie wiadomo”, by nasz umysł zaczął szaleć. Wielokrotnie podczas rozwiązywania tych zadań przekonacie się, że warto zaufać pierwszej intuicji. Alexowi Bellosowi, na co dzień łamigłówkowemu publicyście „The Guardian”, udało się wytropić mnóstwo interesujących zadań – i w książce „Przemyśl to” dzieli się z nami tym, jak je rozwiązać. Znalezione przez niego zagadki wciągają jak dobry kryminał i trudno się od nich oderwać. „Może jeszcze jedną rozwiążę?” – będziecie sobie powtarzać przez długie minuty.    

fot. pixabay.com

„Co ma piernik do wiatraka?” Weronika Zych (Wydawnictwo Znak Emotikon) 

Niby grupą docelową tej książki jest młodzież – a jednak przy jej czytaniu sporo frajdy będzie miał każdy. Weronika Zych prowadzi na Instagramie konto jako Fireverka.  Podejmuje na nim różne kwestie językowe. Napisała książkę, w której wyjaśnia różne językowe rozkminy. Przede wszystkim te dotyczące związków frazeologicznych. Używamy ich na co dzień, często nawet nieświadomie, stały się nieodłącznym elementem naszego języka. Związki słów, które mogą wydawać się absurdalne – ale ich znaczenie po prostu odbiega od tego dosłownego. W swojej książce autorka w bardzo przystępny i ciekawostkowy sposób rozbiera dla nas związki frazeologiczne (do rosołu – chciałoby się powiedzieć). Opowiada o tym, skąd (prawdopodobnie) wziął się dany frazeologizm). Autorka zabiera czytelników na niesamowitą językową wyprawę, podczas której okaże się, że język jest bardzo ciekawą materią, a pochodzenie niektórych frazeologizmów bywa bardzo zaskakujące. Fireverka bierze na tapet frazeologizmy związane ze zwierzętami (np. „kupować kota w worku”, „złapać wilka”), roślinami (np. „zbijać kokosy”, „owijać w bawełnę”), człowiekiem (np. „sam jak palec”, nocny marek”) i innymi tematami – jak wspomniane „brać coś na tapet”. Opowiada bardzo żywo, wchodząc przy tym w dialog z czytelnikiem. Zaprasza nas do aktywnego czytelnictwa (bywa że pojawiają się i ciekawe zadania). Przestańmy więc myśleć o niebieskich migdałach – i sięgnijmy po te lekturę. Sprawdzi się i do czytania przed snem, tak dla siebie, i do rodzinnego czytania i zabawy frazeologizmami. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze