wakacje

fot. pixabay

Książki na lato. Co warto teraz przeczytać? [RECENZJE] 

Nie da się ukryć, że lato sprzyja dobrej lekturze. Czy to na urlopie, czy to podczas leniwego popołudnia po ciężkim dniu pracy – wszędzie warto wziąć do ręki dobrą książkę i na długie minuty (lub godziny) oddać się lekturze. Podpowiadamy kilka tytułów, po które szczególnie warto teraz sięgnąć.  

Eduardo Mendoza „Trzy zagadki dla Organizacji” (Wydawnictwo Znak)    

Pozornie jest to książka kryminalna. Pozornie, bo samo śledztwo wcale nie jest w niej najważniejsze. Eduardo Mendoza zabiera nas do słonecznej Barcelony, gdzie działa Organizacja, tajemnicza jednostka, która zajmuje się prowadzeniem dziwnych śledztw i wspomaganiem w ten sposób oficjalnych służb. Jej członkowie – w tym jeden nowy (nazywany właśnie tak – nowy) zaczynają rozpracowywać kolejna sprawę. A właściwie to trzy sprawy, które, jak zakładają, łączą się ze sobą. W podrzędnym hotelu umiera turysta, równocześnie firma produkująca konserwy mierzy się ze spadkiem dochodów, a pewien milioner znika. Członkowie Organizacji badają te sprawy, a ich dochodzenie pełne jest niespodziewanych zdarzeń i dziwnych przypadków. Bo książki Mendozy nie można brać na poważnie. Dlatego niby jest to kryminał, ale tak naprawdę to groteskowa, pełna absurdu opowieść o – nomen omen – dziwnej Organizacji. Przyznam, że czytając tę historię, śmiałem się nie raz, nie dwa. Prawie każda scena, nawet jeśli rozpoczyna się zwyczajnie, w pewnym momencie zaczyna zahaczać o absurd. Im dłużej czyta się tę powieść, tym mniej liczy się samo śledztwo (sprawa zresztą wielokrotnie się gmatwa i czytelnik jest trochę pogubiony – ale akurat w przypadku tej książki to pozytyw), a bardziej liczą się po prostu absurdalne przygody Organizacji. Mendozie udało się stworzyć paletę nietuzinkowych bohaterów, których czytelnik „kupuje w całości”. Bawią, czasem nawet trochę wzruszają i wprowadzają dużo świeżości do tak klasycznego gatunku jak komedia kryminalna. Ich przygody czyta się błyskawicznie, a groteskowy finał jest jedną z ciekawszych rzeczy, którą ostatnio przeczytałem. Idealna książka na letni oddech od rzeczywistości. Bo czasem warto się zapomnieć i wpaść w odmęty absurdu… 

Agnieszka Zielińska „Gdzie słońce spędza zimę” (Wydawnictwo Czarne) 

Wielokrotnie miałem okazję czytać reportaże ze słonecznej Hiszpanii, które Agnieszka Zielińska regularnie publikuje na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Kraj z Półwyspu Iberyjskiego opisuje bardzo ciekawie, zachęcając w ten sposób czytelników do tego, by po prostu do Hiszpanii wyruszyli. Dlatego z chęcią sięgnąłem po książkę „Gdzie słońce spędza zimę” – zbiór reportaży o Andaluzji. Zwłaszcza, że wydany został w serii reporterskiej Wydawnictwa Czarne – a to jedna z najlepszych polskich serii wydawniczych. W zbiorze znajdziemy kilkanaście bardzo różnych reportaży, których punktem wspólnym jest Andaluzja. Choć może nawet lepiej powiedzieć historii – jak zresztą sugeruje podtytuł książki. Wraz z Agnieszką Zielińską przyglądamy się życiu i kulturze Andaluzji. Przyglądamy się ludziom, którzy mieszkają na tym terenie. Reporterka omawia różne zjawiska, miejsca i tradycje – ale ostatecznie opowiada przede wszystkim o ludziach tworzących Andaluzję. Jej teksty czyta się jak świetnie napisane reportaże, bo przecież nimi są, ale i jak teksty popularnonaukowe. I jak alternatywny przewodnik turystyczny. Autorka co rusz zaskakuje nas kolejnymi faktami i ciekawostkami, które jeszcze bardziej zachęcają czytelników do odwiedzenia Andaluzji. Dowiemy się z tej książki, że to Hiszpania produkuje najwięcej oliwy z oliwek na świecie, że w Andaluzji można mieszkać w skale i skąd się wzięły się patio i domy sąsiedzkie. I jest też sporo o pewnych tradycyjnych procesjach, które przechodzą ulicami andaluzyjskich miast w wielkim Tygodniu. A to dopiero wierzchołek wielu tematów, które podejmuje reporterka. W książce podejmowane są i tematy lżejsze, jak w rozdziale skupionym wokół wina, i te trudniejsze – jak migracja. Punktem wyjścia dla Zielińskiej jest zawsze człowiek i jego osobiste podejście. Dlatego tak wiele tu osobistych, ludzkich historii. Bo to przecież ludzie kształtują tożsamość regionu, w którym mieszkają. Co ważne, zbiór ten pokazuje dzisiaj Andaluzji, ale nie brakuje w nim też odniesień do historii tego regionu z południa Hiszpanii. A miejsce to specyficzne, bo jak nigdzie w Europie – tam najmocniej mieszają się wpływy antyczne, grecko-rzymskie, z arabskimi. Idealna lektura na lato. 

>>> Czytanie pomaga w rozwoju umysłowym i moralnym dziecka

Tomasz Kozłowski „Szafran, mastyks i figa. Greckimi drogami” (Wydawnictwo Powergraph) 

Kolejna pozycja idealna na wakacje. Nawet jeśli chwilowo nie możecie pozwolić sobie na urlop – to dzięki barwnej opowieści Tomasza Piotra Kozłowskiego przeniesiecie się do cudnej Grecji. Autor swoimi opowieściami o Helladzie dzieli się od lat na blogu greckimidrogami.pl, a teraz robi to też w formie książkowej. W Grecji był kilkadziesiąt razy i dzięki temu prezentuje czytelnikom te mnie znane oblicza kolebki kultury europejskiej. Pokazuje miejsca i zwyczaje mnie znane – a za to na wskroś greckie. Dzięki Kozłowskiemu możemy poznać kwintesencję greckości. Autor prezentuje różne oblicza Grecji, opowiadając o jej kulturze, historii, tradycjach, o ludziach ją zamieszkujących. Ale przede wszystkim – o naturze. Tomasz Kozłowski jest przyrodnikiem i tym, co wyróżnia jego publikację jest właśnie skupienie się na przyrodzie – na roślinach. To one w pewien sposób są osią narracyjną kolejnych części tej książki, wprowadzają kolejne tematy. Dzięki autorowi możemy poznać bogactwo i różnorodność śródziemnomorskiej – greckiej – przyrody. I zrozumieć, jak duży wpływ miała i ma nadal na życie mieszkających tam ludzi. Ciekawie czyta się książkę, w której punktem wyjścia do opowieści o kraju są właśnie rośliny. Uświadamiamy sobie, jako czytelnicy, nasz nieodłączny związek z naturą. Jest kilka rozdziałów, które mnie szczególnie zainteresowały – autor zabiera nas w nich na greckie targowiska. Opowieści Kozłowskiego czyta się bardzo szybko, wciągają czytelnika w pełni. Warto też dodać, że książka „Greckimi drogami” jest też pięknie wydana. Towarzyszą jej roślinne ilustracje oraz piękne zdjęcia autora, obrazujące niezwykłość Grecji i jej krajobrazów. To lektura nie tylko dla tych, którzy planują urlop w Helladzie. Czytelnicza podróż do pełnej słońca i gajów oliwnych Grecji jest dla każdego.  

fot. freepik/senivpetro

Dariusz Dziektarz „Chodźmy w las!” (Wydawnictwo Powergraph) 

Bardzo lubię chodzić do lasu. I z każdą kolejną wyprawą staram się być jeszcze bardziej świadomym odbiorcą tego, co daje i oferuje mi las. A mimo to wciąż tak niewiele o lesie wiem. Wciąż przestrzeń ta skrywa przede mną tak wiele tajemnic. Polska lasami stoi i warto je odwiedzać i co nieco o nich wiedzieć. Z pomocą w tym temacie przychodzi nam Dariusz Dziektarz, przyrodnik. Jego „Chodźmy w las! Co się kryje między drzewami” to zaproszenie do tego, by eksplorować lasy, odkrywać ich znaczenie i tajemnice. I by je chronić. Autor odsłania przed nami sekrety polskich lasów. Dziektarz skupia się na pokazaniu przyrodniczego i kulturowego znaczenia lasów – bo przecież lasy ze swoją tajemniczością mają swoje miejsce w naszej kulturze i tradycji. Przewodnikiem po swojej książce autor uczynił Jana Krzysztofa Kluka, przyrodnika sprzed ponad 200 lat. To jego cytaty wprowadzają nas w każdy rozdział i stanowią punkt wyjścia do refleksji Dziektarza. W poszczególnych rozdziałach autor przeprowadza nas przez kolejne fragmenty lasu i zamieszkujące je gatunki roślin i zwierząt. Jego opowieści o lesie przypominają mi harcerskie gawędy, opowiadane przy cieple ogniska. Wczytujemy się w nie, jakbyśmy zasłuchiwali się w opowieść doświadczonego druha. Publikacja okraszona jest licznymi ciekawostkami, które jeszcze bardziej pomogą nam zrozumieć las, jego mieszkańców i zachodzące między nimi relacje. I co rusz natrafiamy też na słowniczek, dzięki któremu poznamy i utrwalimy sobie różne przyrodnicze pojęcia. Autorowi świetnie udało się wypośrodkować książkę – łącząc fakty przyrodnicze z tymi kulturowymi (wiedzieliście choćby o istnieniu prawa bartnego?). Publikacja wzbogacona jest licznymi materiałami graficznymi – akwarelowymi ilustracjami (autorstwa Aleksandry Stanglewicz) oraz zdjęciami i grafikami. Warto wziąć ją ze sobą do lasu i zaczytać się, siedząc na jakiejś polanie czy drewnianym pieńku.   

Annette Giesecke „Przewodnik po nocnym niebie” (Wydawnictwo Znak Koncept) 

To książka, którą warto wziąć do ręki jak najszybciej – póki noce są ciepłe i można spędzać długie godziny na obserwacji gwiazd. Choć właściwie w każdej części roku warto przypatrywać się niebu. Najlepiej oczywiście gdzieś, gdzie nie będziemy doświadczali zanieczyszczenia światłem. Gwarantuję, że po lekturze „Przewodnika po nocnym niebie” będziecie chcieli spojrzeć w górę. To książka, która zainteresuje naprawdę każdego, jednak szczególnie mocno zachęci miłośników dwóch dziedzin: astronomii i mitologii. Autorka, która na co dzień jest filolożką klasyczną, zabiera nas na niezwykły spacer po niebie. Nieraz słyszeliśmy zapewne o różnych gwiazdozbiorach – a ich nazwy mogły nas intrygować. Sporo z nich wzięło się z mitologii. Ludzie starożytni powiązywali kształty układów gwiazd z postaciami mitycznymi – i nadawali im różne historie. Annette Giesecke oprowadza nas po poszczególnych częściach nieba, pokazując gwiazdozbiory i barwnie opowiadając związane z nimi mityczne historie. Jej książka to rodzaj mitologii, przede wszystkim greckiej. Książka ta pozwala nie tylko na usystematyzowanie wiedzy o greckich mitach, którą przekazuje nam się już w szkole. Ona przede wszystkim potrafi zainteresować nas na nowo mitami, mitologią i ich powiązaniem z nocnym niebem. Autorka opowiada przede wszystkim o każdym z 48 gwiazdozbiorów opisanych wiele wieków temu przez Ptolemeusza. Każdy gwiazdozbiór to fragment starożytnego utworu, spis postaci związanych z dawnym mitem i – przede wszystkim – krótka opowieść o micie, do którego nawiązuje dany gwiazdozbiór. A do tego piękne ilustracje pokazujące kształt gwiazdozbioru i to, jak kształt ten powiązano z nazwą. Nie brakuje też oczywiście map nieba, dzięki którym będziemy mogli odnaleźć nad sobą omawiane gwiazdozbiory. „Przewodnik po nocnym niebie” to zaproszenie do niezwykłej przygody, w której warto wyostrzyć wzrok. 

Kard. Grzegorz Ryś „O Maryi” (Wydawnictwo Znak) 

Kardynała Grzegorza Rysia nikomu nie trzeba przedstawiać. Refleksje i przemyślenia metropolity krakowskiego zawsze są głębokie i bardzo teologiczne, a zarazem też trafiające do każdego. Bo kard. Ryś ma zdolność przekazywania ważnych treści w prosty sposób. I choć autor jest głęboko Chrystocentryczny, to tym razem otrzymujemy wybór jego wystąpień i homilii poświęconych Maryi (która przecież prowadzi do Jezusa). Książka krakowskiego arcybiskupa składa się z kilku części – z kilku lekcji płynących z postaw, który uczy nas Maryja. I tak, przyglądamy się wraz z nim lekcjom płynącym z Nazaretu, zwiastowania, nawiedzenia, Kany Galilejskiej, spod krzyża i z wieczernika. To wszystko miejsca i zdarzenia związane z biblijnym przekazem o Maryi – nic dziwnego, ponieważ kard. Ryś w swoim nauczaniu bardzo mocno opiera się na Słowie Bożym. Rozdziały są kompaktowe – każdy z nich to kilka stron, można więc przeczytać je „na raz” i potraktować jak punkt wyjścia do modlitwy czy medytacji. Kard. Ryś dzieli się z czytelnikami tym, co sam wyciąga ze słowa Bożego i czego go to słowo uczy. Pisze, że „uczymy się od Maryi, co jest ważne w Kościele”. Autor nie pokazuje Maryi jako postaci oderwanej od codzienności – ale właśnie jako bardzo zakorzenioną w codzienności. A zarazem świętą. To Maryja bliska nam i naszemu doświadczeniu – i dlatego tak wiele możemy się od Niej nauczyć. Lekcje, których udziela nam Maryja przydają się w codzienności. 

Tomasz Awłasewicz „Łowczynie szpiegów” (Wydawnictwo Znak) 

To opowieść o Aleksandrze, Ewie, Agnieszce, Elwirze i Annie. Dlaczego szpiedzy CIA w Polsce, w czasie zimnej wojny, wcale nie mieli łatwo? Wszystko przez funkcjonariuszki polskich służb specjalnych, które były do służby przygotowane znacznie lepiej niż niejeden zagraniczny szpieg. To one utrudniały pracę zagranicznym wywiadom, broniąc w ten sposób Polski Ludowej. Po latach Tomasz Awłasewicz oddaje im głos. Pozwala nam zrozumieć ich perspektywę. „Łowczynie szpiegów” to wywiad-rzeka z pięcioma kobietami. Poniekąd – to ich spowiedź z tego, co robiły w czasie swojej wieloletniej służby na rzecz PRL-u. To fascynująca opowieść o kobietach, które dostawały zadania, których nie powstydziłby się sam James Bond. Śledzenie, tropienie, ściganie, werbowanie. Miały wiele do robienia – kontrwywiad to niełatwa praca. A zarazem miały też zwyczajne życie – jako żony i matki. Jak łączyły w sobie te tak różne funkcje społeczne? Dzięki rozmowom autora zrozumiemy, że praca tych kobiet nie było zero-jedynkowa czy czarno-biała. Miała różne wymiary i nie można ludzi pracujących na rzecz PRL-u oceniać wyłącznie negatywnie. Zobaczymy też, jak wymagająca była to na co dzień służba – i jak niezwykłych umiejętności wymagała od pełniących ją kobiet. W tym reportażu historycznym widzimy ludzkie oblicza ludzi – kobiet – którym przyszło mierzyć się z wytrawnym przeciwnikiem, z CIA. 

Alexandra Tanner „Worry” (Wydawnictwo Literackie) 

Na koniec powieść przede wszystkim dla milenialsów – ale tak naprawdę dla każdego. Bohaterkami są jednak właśnie dwie przedstawicielki tego pokolenia – a książka ta to świetny portret generacji Y. Do Jules, mieszkającej w mieszkaniu swojego byłego chłopaka, wprowadza się jej młodsza siostra – Poppy. Obie kobiety niosą ze sobą już spory bagaż doświadczeń. Starsza nie wyobraża sobie życia bez internetu, do tego codzienne życie ją frustruje. Młodsza kilkanaście miesięcy temu próbowała się zabić. Teraz zaczyna mieszkać z siostrą, chce znaleźć pracę i sens życia. Tylko czy siostry po latach są w stanie wspólnie żyć? „Worry” to powieść o docieraniu się i o ścieraniu się. O szukaniu odpowiedzi na podstawowe pytanie: jak żyć? I z kim żyć? Wspólne mieszkanie sióstr nie jest sielanką, problemów dokłada im też matka, wikłająca się w kolejne piramidy finansowe. Katastrof nie brakuje też podczas podróży na Florydę. Czy da się więc ocalić w pędzącym świecie wartość siostrzeństwa? I choć to powieść, w której nie brakuje gorzkich momentów i trudnych emocji między bohaterkami – to jest w niej też sporo humoru. Czytając o „wojenkach” między siostrami nieraz się uśmiejecie. Będziecie im kibicować w próbach okiełznania codzienności i siebie nawzajem. Czy siostrom lepiej będzie razem czy osobno? Musicie przeczytać książkę Alexandry Tanner, żeby poznać odpowiedź. 

Hubert Piechocki 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze