Nasze świadectwo z… wakacji 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Uczniowie dostali w piątek szkolne świadectwa. Widniały na nich oceny świadczące o zdobytej przez nich wiedzy. To one decydują o średniej ocen przy ukończeniu szkoły. Z nami jest podobnie. 

Rozpoczął się czas urlopów, wyjazdów i wypoczynku. Choć nie każdy z nas ma wolne, wysoka temperatura sprawia, że każdemu udziela się wakacyjna atmosfera. Czy jednak będą to wakacje od relacji z Bogiem, zależy od nas. Choć w tym okresie co roku słowa te powtarzają księża na ambonie, wcale nie oznacza to, że nie mają znaczenia. To moment, w którym możemy przejść do trybu offline lub spróbować wejść głębiej w relację z Panem Bogiem.

Kapliczki przydrożne

Niełatwo wejść w taką postawę. Każdy z nas chciałby wykorzystać urlop czy wakacje w maksymalnie produktywny sposób. Wiele razy Pan Bóg spychany jest jedynie do uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. Przyznam, że zrobiłam tak również rok temu. Chciałam wykorzystać każdy dzień moich wakacji. Dużo podróżowałam i jeździłam rowerem po Polsce. Robiąc naukowe badania terenowe, zwiedziłam kilkanaście polskich wsi, ponieważ musiałam przeprowadzić wywiady z wieloma ludźmi. I wtedy działo się coś, czego nie przewidziałam. Zauważyłam, że ludzie na wsi mają inną relację z Panem Bogiem niż anonimowi mieszkańcy miasta. Co wieczór, gdy spotykałam się z moimi rozmówcami, zazwyczaj połączone to było z wieczorną Mszą św. na którą uczęszczali bądź po prostu odmawianiem litanii, która gromadziła w kaplicy okolicznych mieszkańców. Jeżdżąc rowerem po kolejnych małych miejscowościach, zauważyłam również, że w określonej porze praktycznie każda przydrożna kaplica wypełniona była ludźmi śpiewającymi pieśni na cześć Maryi. Dla mnie – osoby, która wychowała się w mieście – to wakacyjne doświadczenie było poruszające. Gdy musiałam wracać do domu, wcale nie chciałam opuścić tych ludzi. Miałam ochotę spędzić z nimi każdy kolejny wieczór.

Pieszo po nawrócenie

Wiele parafii włącza się w tym okresie organizuje pielgrzymki, nie tylko do Częstochowy. Mamy do wyboru wachlarz opcji pieszych pielgrzymek – w Polsce i za granicą. Pytanie, czy chcemy wykorzystać czas, leniąc się na leżaku czy zaryzykować swoimi stopami, kondycją czy wytrzymałością i ruszyć na przyspieszony kurs wiary. Wielu z nas należy przecież do różnych wspólnot katolickich. W ubiegłym roku przeżywaliśmy Światowe Dni Młodzieży. Kilkaset tysięcy ludzi wzięło urlopy tylko po to, by móc uczestniczyć w tym spotkaniu. W tym roku mamy inne możliwości. Być może czyta teraz ten felieton osoba, która nigdy w taką pielgrzymkę nie wyruszyła. Chyba nie ma lepszego czasu na taką decyzję. Bóg zaczyna działać z każdym ryzykiem na rzecz wiary. On w wolności, którą nam ofiarowuje każdego dnia, pozostawia nam wybór i decyzję. Musimy tylko zdecydować, a Bóg zajmie się resztą.

Nasze świadectwo z… wakacji 
6 (100%) 3 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze