fot. Freepik/pvproductions
„Słucham”. Jak działa telefon zaufania? [RECENZJA]
„Słucham”. To słowo, które każdy z nas wymawia przynajmniej kilka razy dziennie. Ale są też takie momenty, gdy właśnie to jedno „słucham” rozpoczyna rozmowę na wagę życia, o czym w swojej książce opowiada Lucyna Kicińska – koordynatorka telefonów zaufania.
Lucynę Kicińską kojarzyłam wcześniej jako koordynatorkę strefy pomocy serwisu Życie Warte Jest Rozmowy oraz jako ekspertkę Biura ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym. Sama brałam udział w prowadzonych przez nią webinarach. Nie miałam jednak pojęcia, że pracuje w telefonie zaufania. Ale widząc znane nazwisko – z wielką ciekawością sięgnęłam po książkę pt. „Słucham”, w której suicydolożka w rozmowie z Michałem Dobrołowiczem opowiada o historiach usłyszanych w telefonie zaufania, o tym, w jaki sposób funkcjonuje ta forma pomocy i jak my – czytelnicy – możemy udzielać pierwszej pomocy emocjonalnej.
Znaleźć wyjście
Sama nie wiem, dlaczego, ale nie przepadam za książkami, które mają formę długiego wywiadu. Zawsze wtedy zastanawiam się, na ile pytania są rzeczywiście pytaniami dziennikarza, a na ile zostały „podpowiedziane” przez rozmówcę. Czytając „Słucham” zaskoczyłam się jednak dość pozytywnie w tej kwestii, bo Michał Dobrołowicz zadaje pytania trafne i widać, że sam przy okazji chce zdobyć pewną wiedzę.
Dużym atutem tej publikacji są też konkretne historie opowiadane przez Lucynę Kicińską, choć każda z nich została przedstawiona w taki sposób, by nie zdradzać danych dzwoniących. Dzięki nim możemy się dowiedzieć, jak postąpić w podobnej sytuacji i na co przede wszystkim zwrócić uwagę w rozmowie z osobą w kryzysie. A jeśli sami przeżywamy aktualnie kryzysową sytuację – z książki tej płynie przesłanie, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i że zawsze jest ktoś, kto może nam pomóc. Wystarczy tylko wybrać odpowiedni numer.

Nikt nie jest sam
A skoro już o numerze mowa, to często pojawiają się pytania, w jaki sposób dostać swój numer telefonu zaufania. Czasami ktoś jest na emeryturze i z racji, że ma więcej wolnego czasu, chce sobie nieraz z kimś porozmawiać i dać wsparcie. Dzięki „Słucham” dowiadujemy się jednak, że praca w telefonie zaufania to nie jest praca na chwilę i dla każdego. A tym bardziej nie jest to praca, którą można wykonywać samemu, w domowym zaciszu. To ważne, by przy konsultancie, który akurat rozmawia, był ktoś, kto może w każdej chwili pomóc w skierowaniu rozmowy na inne, lepsze tory, albo ktoś, z kim po zakończonym połączeniu można wymienić się wnioskami i zastanowić na przykład nad tym, co można było zrobić inaczej. Pracować w telefonie zaufania w pojedynkę jest trudno. Tak samo zresztą jak odbierać telefony przez osiem godzin bez przerwy. W tym wszystkim warto pamiętać też o sobie i o tym, że jeśli konsultant będzie zmęczony, to wcale nie przełoży się na jego wydajność i lepszą jakość rozmów.
Kto najczęściej dzwoni do telefonu zaufania? Dlaczego dorośli boją się zadzwonić? Czy konsultant może opowiedzieć podczas rozmowy coś o sobie i poinformować rozmówcę, kiedy znowu będzie na dyżurze? Czy pracownik telefonu zaufania musi mieć wykształcenie psychologiczne? Na te oraz na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w książce „Słucham”, po którą warto żeby sięgnęły zarówno nastolatki, jak i osoby starsze.
Nie wiem, czy ja sama kiedykolwiek zadzwonię do telefonu zaufania. Ale po tej książce wiem jedno – jeśli kiedyś ktoś zadzwoni do mnie, chcę umieć go wysłuchać.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Po śmierci dziecka świat się nie kończy. Ale wszystko się zmienia [ROZMOWA]
„Nie przyszedłem pana nawracać” – duszpasterz środowisk twórczych o wierze artystów [ROZMOWA]
Z treningu na uwielbienie. Jak jedno spotkanie wywróciło życie Filipa do góry nogami [ROZMOWA]






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny