Fot. YouTube

Szaweł i jego syn 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Bardzo naturalistyczny, momentami drastyczny film zaprasza nas do obozu AuschwitzBirkenau i pokazuje jego najgorsze oblicze. Pod koniec jednak pojawia się metafizyka, mistyka wręcz. To film jednego bohatera – Żyda węgierskiego pochodzenia. Jak się przedstawia? „Ausländer”  czyli obcokrajowiec. Dopiero później dopowiada: „Saul”, czyli Szaweł.

Są jeszcze inni, równie ważni aktorzy – to śmierć, wszechobecna, na każdym kroku. To także walka – o godność ludzką, nie tylko godność człowieka żyjącego, także tego, który już nie żyje. Jest też bohater, który w filmie nic nie mówi, ale jest postacią kluczową, wokół której toczą się losy Szawła. To jego syn, choć sam Szaweł nigdy syna nie miał.  

„Syn Szawła” to chłopiec, który przeżył komorę gazową. Żył, jeszcze oddychał, może można było go uratować? Obozowy lekarz, zamiast podjąć taką próbę, zadał mu ostateczny cios. Widzący to Szaweł postanowił, że chłopiec nie trafi do pieca, że zostanie pochowany zgodnie z żydowskimi zasadami. Robi wszystko, żeby to zrobić. Nie zwraca uwagi na rady współwięźniów, którzy próbują go przekonać, że „kadisz już odmówiony” i że zmarłemu już to nic nie pomoże”. Padają nawet mocniejsze argumenty: że szkodzi żywym, stawiając interes zmarłych na pierwszym miejscu.  

„Syn Szawła” to węgierski film w reżyserii Laszlo Nemesa. Obraz nienowy, ale na nowo wart zauważenia. Premierę miał w 2015 r. na festiwalu w Cannes i tam zdobył nagrodę Grand Prix. Rok później zdobył Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. W filmie (jak i w obozie bywało) usłyszymy mozaikę języków: węgierski, jidysz, niemiecki i polski. Są też polscy aktorzy: Kamil Dobrowolski (w roli szefa jednego z komando, Mietka), zobaczymy też Marcina Czarnika (w roli kapo Feigenbaum).  

– Chcę go pochować. 

– Odmówiłem kadisz. Nic więcej nie można zrobić. 

– To za mało. 

(dialog między Szawłem a współwięźniem)

Fot. YouTube

Dzięki filmowi przenosimy się do świata, w którym ludzkie ciała nazywane są sztukami. Jednocześnie to świat, w którym ludzie walczą o godność swoją i innych, także zmarłych. To film pełen symboli (choć nie są one nachalne). Widzimy Szawła, który przy przerzucaniu prochów do jeziora mówi o grzebaniu tego, na kogo pogrzebie bardzo mu zależy, który przy okazji transportu kolejnych więźniów przechodzi w pochodzie śmierci i pyta kolejnych mężczyzn: „Rabi?”, „Czy jesteś rabinem”? Szaweł jest w żeniu do pogrzebu bardzo konsekwentny, a nawet uparty.  

Dużą część filmu spędzamy na dole, w murach obozu AuschwitzBirkenau, gdzie Węgrzy żydowskiego pochodzenia (ale nie tylko) spędzają wiele czasu. Widzimy ich pracę, można by powiedzieć pracę obozu „od kuchni”. Choć ta „kuchnia” nie może oznaczać niczego dobrego. Do ich obowiązków należy przeszukiwanie ubrań obozowych więźniów (by znaleźć kosztowności), „sprzątanie” ciał w komorach gazowych (by umyć korytarze z krwi), wrzucanie ciał do pieców. Widzimy ich przy tych czynnościach, towarzyszymy im. Można zadać sobie pytanie: „co jest gorsze: nieuchronna śmierć bezpośrednio po przyjeździe do obozu czy praca (oczywiście pod przymusem) w fabryce śmierci?”. „Fabryka”, której „szefowie” bywali w „produkcji” bezwzględni. Tym bardziej że ci więźniowie dobrze wiedzą, że ich czas jest policzony. Ci, którzy pomagają w obozowej pracy, najczęściej po czterech miesiącach sami trafiają albo do pieca, albo przed nazistowski karabin. Razem z Szawłem poznajemy struktury obozowego życia. Obok Oberfuhererów byli też kapo – jako więźniowie funkcyjni stali na czele komando, czyli podstawowej komórki obozu. Jedno komando składało się z kilkunastu, kilkudziesięciu, niekiedy kilkuset więźniów. Jednym z kapo, których poznajemy w filmie jest Polak – Mietek, który dla współwięźniów jest czasami pomocny, częściej jednak jest oprawcą. 

Fot. youTube

Węgrzy wiedzą, że ich czas jest policzony. Próbują zrobić coś, żeby z więzienia się wydostać. Dla Szawła ważniejsze jest jednak co innego – pochowanie małego chłopca. Uważa go za swoje syna, choć syna przecież nie miał. Nie wiadomo, czy zdążył już postradać zmysły i w to wierzy, czy bardziej próbuje uchwycić się pewnej misji (w tym przypadku misji religijnej, wyznaniowej), by właśnie tych zmysłów nie postradać. 

To film o tym, że człowiek potrafi zabić człowieka, ale jeśli ten drugi zachowa wewnętrzną godność i głęboka wiarę, to nie da się go upodlić. Jak wspomniałem na początku – w pewnej chwili zaczyna nabierać charakteru mistycznego. To moment, gdy Szaweł próbuje znaleźć miejsce pochówku dla chłopca, gdy… Zobaczcie sami, jaki jest koniec tej historii. Wieloznaczny i piękny. Bo nawet w takim miejscu możliwe były piękne chwile.  

 

Szaweł i jego syn 
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze