EPA/Peter Komka

Przyjaciele bezdomnych

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Mam wyrzuty sumienia, bo wiem, że zasługują na więcej niż tylko moje współczucie. Ale czy owo „więcej” to tylko kilka złotych lub ciepły posiłek?

Idąc jedną z poznańskich ulic w zimny i deszczowy dzień, trafiłem przez przypadek na bezdomną kobietę. Jej twarz była pomarszczona, oczy smutne i podkrążone. Wydawało się, że życie odebrało jej resztki godności i nadziei. Jednak jakaś nadzieja musiała w niej być, bo przecież prosiła napotkanych ludzi chociaż o najdrobniejsze wsparcie. Człowiek, który nie ma w sobie nadziei, nie prosi. Dlatego zawsze byłem zdania, że ubogim nie można odmawiać pomocy, bo przez przypadek można stać się ziarenkiem, które przeważyło szalę i pogrążyło kogoś w totalnej rozpaczy. Chwilę rozmawiałem z kobietą, która przyznała, że ma syna w moim wieku i jest z niego bardzo dumna. – Czy mogę mieć jeszcze jedną prośbę? – zapytała nieśmiało. – Jasne – odparłem. – Proszę chociaż o jedną zdrowaśkę. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha i już w tym momencie zacząłem się za nią modlić. Bezdomni nie potrzebują tylko wsparcia materialnego, oczekują również modlitwy. 

Ludzkie dramaty 

W Polsce żyje ponad 33 tys. bezdomnych – podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Najczęstszą przyczyną utraty dachu nad głową okazują się eksmisje (45%) oraz konflikty rodzinne (36%). W dalszej kolejności znajdują się: uzależnienie (29%) i brak pracy (17%). Okres zimowy jest dla osób bezdomnych szczególnie trudny. Co roku w wyniku mrozu umiera co najmniej kilkadziesiąt osób. Wiele organizacji publicznych i pozarządowych organizuje dla nich systematyczną pomoc. Zgromadzenia zakonne, wspólnoty oferują ciepłe posiłki i schronienie. To jednak nie wszystko. „Przyjaciele Bezdomnych” oferują im również modlitwę. 

Duchowy dom 

– Akcja „Zaadoptuj Bezdomnego” polega na duchowej adopcji osoby bezdomnej. Wystarczy dziesiątka różańca raz w tygodniu w intencji osoby, której imię wyślemy do ciebie, jeśli zgłosisz się do nas na maila [email protected] – czytamy na facebookowym profilu akcji. Organizatorzy zwracają uwagę, że doraźna pomoc jest oczywiście potrzebna, ale czasem trzeba pójść dalej, zrobić coś więcej. – Łatwo jest dać coś do jedzenia i ubrania, ale to często nic nie zmienia. Oni potrzebują przemiany umysłu i serca, aby odpalić na nowo do życia, a nie ma większej siły niż modlitwa – uważają inicjatorzy akcji. – Kontaktujemy się z osobami, które wyrażają chęć duchowej adopcji. Taka osoba zobowiązuje się raz w tygodniu odmówić dziesiątkę różańca. Siedem osób tworzy grupę, która omadla bezdomnego przez cały tydzień – wyjaśnia Marta Pawelczyk.

Zaczęło się od przyjaźni 

Ks. Daniel Glibowski zaznacza, że wolontariusze starają się dotrzeć nie tylko do bezdomnych z ich najbliższej okolicy, czyli Radomia. Akcja ma objąć teren całego kraju. – Bezdomni są wzruszeni, gdy słyszą, że za każdego z nich siedem osób zadeklarowało modlitwę do końca życia. To daje im poczucie, że ktoś ich kocha i o nich pamięta – przyznaje ks. Glibowski z parafii św. Brata Alberta w Radomiu. – Po ponad dwóch tygodniach mamy już około stu osób, które zadeklarowały modlitwę – dodaje. Wszystko zaczęło się od przyjaźni jednej z oazowiczek, Izabeli Kaczor, z panem Wiesławem. Studentka ekonomii wraz z księdzem Danielem odwiedzała bezdomnego, proponując pomoc zarówno materialną, jak i duchową. Entuzjazm niesienia pomocy okazał się zaraźliwy. Może warto, abyśmy wsparli jednego, konkretnego bezdomnego, który ma imię, twarz i swoją historię.

 

Zobacz także
Wasze komentarze