epa05993963 A Indian girl poses for a photograph as she begs for alms at Jama Mosque on the eve of Ramadan, in New Delhi, India, 27 May 2017. Most Muslims around the world have begun observing the holy fasting month of Ramadan, celebrated with prayers, readings from the Koran, and gatherings with family and friends, as they abstain from eating, drinking, smoking and sexual relations from dawn till dusk. EPA/RAJAT GUPTA Dostawca: PAP/EPA.

Ramadan w Indiach mniej surowy

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Muzułmanie w Indiach rozpoczynają ramadan, miesiąc postu. Nie każdy musi bezwzględnie przestrzegać zakazu jedzenia w ciągu dnia. Dyspensę mają osoby starsze, małe dzieci i kobiety w ciąży. Wyłamują się również robotnicy pracujący w słońcu.

W czasie ramadanu Abdul Jabbar z Bhopalu w środkowych Indiach wstaje przed wschodem słońca. „Najpierw myję się, potem jest modlitwa i suhur, ostatni posiłek przed całodziennym postem” – mówi PAP.

„No ale nie dla mnie! Staram się w miarę możliwości nie jeść, jednak choruję na cukrzycę i mam coś w rodzaju dyspensy” – dodaje, śmiejąc się. Jabbar, lokalny aktywista, zajmuje się ofiarami katastrofy chemicznej w Bhopalu sprzed ponad 30 lat.

„Po katastrofie dużo ludzi na coś choruje. Chorzy, osoby starsze, małe dzieci i kobiety w ciąży są zwolnione z postu. Ale przecież w ramadanie nie chodzi o sam post, lecz o skupienie się na modlitwie i studiowaniu Koranu, na przeżywaniu wiary” – tłumaczy.

„Reprezentuję zarówno muzułmanów, jak i hindusów, w czasie ramadanu nie przestaję pracować” – mówi Jabbar, wskazując na portret Gandhiego wiszący nad drzwiami do jego biura. „Ramadan nie jest wymówką, żeby się lenić” – dodaje.

W Bhopalu, „mieście jezior”, muzułmanie stanowią prawie 30 proc. mieszkańców, a w całych Indiach jest ich ponad 170 mln, czyli ok. 15 proc. populacji. W tym roku początek święta wypada w weekend. Ten moment obwieszcza grupa pobożnych muzułmanów, która wieczorami wypatruje pojawienia się nowego księżyca. Tego dnia Allah przekazał prorokowi Mahometowi pierwsze wersy Koranu.

„Post nie jest łatwy” – mówi PAP Umar Baba ze Śrinagaru, w Kaszmirze. Zazwyczaj po kilku tygodniach ramadanu post odbija się na jego zdrowiu. Wygląda na zmęczonego, bo w czasie dnia pracuje intensywnie jako dziennikarz. „Trudniejsza od głodu jest walka z odwodnieniem. Nie można pić, a w lecie jest bardzo gorąco. Ale oczywiście nie przystoi narzekać” – podkreśla.

W czasie ramadanu w rodzinnym Śrinagarze Umar pracował z obcokrajowcami. „To miłe, że w mojej obecności nigdy nie jedli. Mnie to jednak nie przeszkadza. Na osoby spoza naszej społeczności nie jest wywierana presja, żeby przestrzegały postu” – opowiada.

W okolicach Lal Chowk, głównego placu Śrinagaru, w bocznych uliczkach jest kilka otwartych garkuchni. W wejściu wisi kotara zasłaniająca wnętrze. „To po to, żeby ktoś z zewnątrz nie widział ludzi jedzących posiłek. Żeby komuś nie zrobiło się przykro” – tłumaczy PAP właściciel jadłodajni pan Praveen, który, jak przyznaje, sam wyznaje hinduizm.

„W Kaszmirze mieszka bardzo nieznaczna mniejszość hindusów, to w większości muzułmański region Indii” – opowiada. „Oczywiście nie mam żadnych problemów w czasie ramadanu, moja garkuchnia służy nie tylko hindusom, ale też tym muzułmanom, którzy z różnych powodów nie mogą przestrzegać postu” – dodaje.

Umar tłumaczy, że taki post można później odrobić w ciągu roku, czasami po kilka dni w miesiącu. Ramadan trwa około czterech tygodni.

„To jasne, że nie mogę surowo przestrzegać ramadanu” – przyznaje Abbas, 30-letni rikszarz spod meczetu w Dżama Masdżid w starym Delhi. „Czasami jest mi z tego powodu przykro i trochę wstyd, ale inaczej nie dałbym rady pracować” – mówi dodając, że wszyscy jego znajomi pracujący fizycznie w pełnym słońcu nie przestrzegają ściśle postu.

„Imam z mojego meczetu krzyczał na nas za to. Ale cóż zrobić?” – mówi ściszonym głosem Abbas. „A w moim meczecie mój imam mówił, że możemy jeść” – wtrąca się znajomy Abbasa, Ibrahim.

„Bo przecież pracujemy na rodzinę, pracujemy za dniówkę i nie możemy wziąć sobie wolnego” – opowiada Ibrahim. „Za to imam mówił, że bezwzględnie mamy pojawiać się w meczecie! Częściej niż pięć razy dziennie! Ale kto na to ma czas?” – śmieje się.

Tuż po zachodzie słońca przychodzi iftar – drugi posiłek dnia. Umar mówi, że w jego domu to prawdziwa uczta, a jego mama gotuje już od południa. W wielu miejscach bogatsi członkowie społeczności przygotowują iftar dla biednych.

Cały miesiąc zamyka święto Id al-Fitr. W Kaszmirze muzułmanie wymieniają wtedy ubrania na nowe, odwiedzają znajomych i ucztują. „Trochę brzmi to jak nagroda za cały post. Łatwo zapomnieć o prawdziwym wymiarze ramadanu” – ocenia Umar.

Ramadan w Indiach mniej surowy
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze