Fot. Tomasz Koryszko, PAP

Różnice między katolikami a protestantami to nie są drobiazgi

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Do rąk polskich czytelników trafiła książka „Chrystus jest zawsze nowoczesny”, po którą warto sięgnąć. Szczególnie jeśli jesteśmy zainteresowani tematami, które często wywołują żywe dyskusje wśród wiernych Kościoła katolickiego. Kościół jest przecież powszechny,  w nim ludzie z całego świata, z różną wrażliwością, z różnymi uwarunkowaniami kulturowymi. Jednak zadaniem Kościoła (jego hierarchów, ale i każdego wiernego) jest czuwanie nad tym, by zasady, które są kośćcem naszej wiary, były jedne i jednakowo rozumiane. Nad tym czuwa Kongregacja Nauki Wiary.

Na jej czele jeszcze do niedawna stał kardynał kard. Gerhard Ludwig Müller, z którym rozmowę – rzekę przeprowadził redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. Zapoznaliśmy się z jej fragmentami, a w tym artykule uwagę poświęcimy tej części rozmowy, która dotyczy dialogu z wyznawcami protestantyzmu. Przy okazji obchodzonej w tym roku 500. rocznicy reformacji sporo było emocji i wątpliwości w tej sprawie. Nie co do samego dialogu z protestantami, ale co do tego, jak ten dialog powinien wyglądać. 

Fot. wzasiegu.pl

Dziennikarz pyta, kardynał odpowiada  

Prowadzący rozmowę dziennikarz przyznał, że wiele publicznych wypowiedzi z ostatnich kilkunastu miesięcy brzmiało osobliwe. „Mam na myśli słowa licznych teologów, hierarchów poświęcone postaci Marcina Lutra. Mogłem usłyszeć, że Luter jest świadkiem Ewangelii, wzorem wiary, nowym ojcem Kościoła (…) Nie umiem zrozumieć tych pochwał. Przecież to odnosi się do człowieka, który konsekwentnie uważał, że papiestwo zostało założone przez diabła. Jak można to pogodzić?” – pyta Lisicki. 

„Budując fałszywy obraz Lutra, robi się ruchowi ekumenicznemu niedźwiedzią przysługę. Tak długo, jak długo chcemy być katolikami, nie możemy przejąć od Lutra rozumienia wiary, nie wolno nam przyjąć jego interpretacji” (kard. Gerhard Ludwig Müller, były prefekt Kongregacji Nauki i Wiary)  

Luter? Ani diabeł, ani święty 

Kardynał Gerhard Müller odpowiada, że to naturalne, iż protestanci utożsamiają się z Lutrem. „Dla nich jest on nowym założyciele chrześcijaństwa, prawdziwym reformatorem”, ale jednocześnie dodaje, że tego określenia nie możemy (my – katolicy) zaakceptować. „Ekumenizm nie może polegać na tym, że katolicy będą przejmować protestancki punkt widzenia, bo w praktyce oznaczałoby to, że przestaniemy być katolikami” – mówi wprost. I przypomina, że katolicy oczekują przecież, że wszyscy, którzy są chrześcijanami, a nie są katolikami, znajdą się kiedyś w pełnej wspólnocie powszechnego Kościoła, „która znajduje się już w Kościele katolickim”. Kardynał podkreśla, że ta pełnia jest urzeczywistniona właśnie w Kościele katolickim „z jego całym wyznaniem wiary, jednością biskupów, papieżem i sakramentami”. Jednocześnie dodaje od razu, że katolicki obraz Lutra nie powinien być prostym zaprzeczeniem pamięci protestantów. Nie o to bowiem chodzi. „Jeśli dla nich jest on kimś na wzór superświętego, to nie znaczy, że mamy z niego robić arcydiabła. Oba wizerunki powinny być przedmiotem spokojnego, trzeźwego, historycznego badania” – konkluduje rozmówca Piotra Lisickiego. 

Niedźwiedzia przysługa czy historyczna prawda?  

Kardynał chce dialogu z protestantami, ale dialogu opartego na prawdzie historycznej. Przypomina, że nie da się ukryć chociażby tego, że Luter podczas wojny w 1525 r. wzywał książąt do masowego zabijania chłopów, którzy zginęło wtedy około stu tysięcy. Przypomina też, że nie można zapominać o jego wrogości i słownych napaściach na Żydów. Po trzecie przypomina o atakach Lutra na papieża i o wzywaniu do wypędzania biskupów i rozprawy z katolikami. Po czwarte przypomina, że Luter zezwolił księciu Filipowi Heskiemu na bigamię. „Protestanci muszą to przyjąć” – stwierdza kardynał, a „katolicy nie mogą po prostu zmienić o 180 stopni swojego wcześniejszego podejścia i nagle uczynić Lutra wzorem”. I przestrzega: „Budując taki fałszywy obraz Lutra, robi się ruchowi ekumenicznemu niedźwiedzią przysługę. Katolicy nie mogą się przecież wyrzec własnej tożsamości. Tak długo, jak długo chcemy być katolikami, nie możemy przejąć od Lutra rozumienia wiary, nie wolno nam przyjąć jego interpretacji”. 

fot. Biuro PRasowe KEP

Ekumenizm i dialog nie polega na zacieraniu różnic  

Kardynał nie szczędzi słów krytyki wobec samych biskupów. Stwierdza bowiem, że wielu z nich „nie ma jasnego oglądu teologicznego. Nie rozróżniają oni jasno katolickiego i protestanckiego pojęcia wiary”. Dostaje się też mediom i dziennikarzom. Według byłego prefekta Kongregacji Nauki i Wiary media lubią zamazywać różnice dla lepszego i łatwiejszego przekazu, co w sprawach religii bywa niebezpieczne. A gdy ktoś tylko na takich uproszczonych przekazach buduje swoją wiedzę wobec na temat wyznania, może nie dostrzec ryzyka. Jak mówi – nawet w Kościele wkrada się niekiedy polityczna poprawność. Przez powszechną opinię o tym, że katolicy i protestanci lubią się nawzajem, unika się twierdzeń, które dla drugiej strony mogłyby być nieprzyjemne, bo wskazują na różnice i sprzeczności. Kardynał przestrzega przed myśleniem: „w gruncie rzeczy chodzi nam o to samo, dlaczego więc spierać się o drobiazgi”. To droga donikąd. Różnice między tymi wzywaniami nie sprowadzają się bowiem do formy wyrażania wiary (co można byłoby ostatecznie przyjąć), ale do samej istoty religii. Hierarcha mówi wprost: „gdy wyrównuje się różnice, ofiarą pada prawda”. Ekumenizm nie na tym polega. Dialog tak, ale w oparciu o istotę wiary i tożsamość religijną.  

„Napięcia i różnice są prawdziwe, musimy je realnie, a nie pozornie przezwyciężyć. Nie można ich przykrywać” (kard. Gerhard Ludwig Müller, były prefekt Kongregacji Nauki i Wiary)  

Komunia jak szczyt piramidy  

Padło też pytanie, czy wolno zapraszać niekatolików do przyjmowania Komunii Świętej? Czy to faktycznie „znak nadziei” – jak to ujął kardynał Walter Kasper i jak domagają się tego niektórzy niemieccy biskupi?” – pyta Paweł Lisicki. „Sądzę, że nikt nie ma prawa zapraszać ewangelików, niekatolików do udziału w Eucharystii. Przecież mówimy tu o Communio, o wspólnocie, której Komunia Święta jest najgłębszą formą. Jeśli nie ma wspólnoty w wierze, jeśli oddzielna nas tyle kwestii dogmatycznych, to jak możemy mówić o wspólnocie eucharystycznej” – pyta i jednocześnie odpowiada kardynał. Podaje też obrazowy przykład: „To tak, jakby ktoś chciał wejść na szczyt piramidy, pomijając wszystkie stopnie, po których miałby wstępować”. Te słowa kardynała powinny nam – katolikom – zwracać uwagę na to, że Komunia w czasie Eucharystii to dla nas najwyższy skarb i nie można go rozmieniać na drobne. „Moim zdaniem pokazywanie jedności sakramentalnej mimo realnego podziału w kwestiach wiary, można nawet nazwać oszustwem, pozorem” – dodaje kard. Gerhard Ludwig Müller i mówi coś, co jest swoistym resume tego fragmentu rozmowy: „Napięcia i różnice są prawdziwe, musimy je realnie, a nie pozornie przezwyciężyć. Nie można ich przykrywać”.  

Cała książka – rozmowa rzeka – to oczywiście również i inne tematy, m.in. prawo zezwalające na wykonywanie zabiegów aborcji, dialog z islamem i zagrożenia płynące z dżihadu. To książka rzeka, więc i na jej kolejne fragmenty przyjdzie jeszcze czas.

Różnice między katolikami a protestantami to nie są drobiazgi
4 (66.67%) 3 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze