fot. cathopic.com

Sebastian Zbierański: żyję dzięki kapłanom

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

To dobry czas, żeby zdać sobie sprawę z tego, jak wiele zawdzięczam kapłaństwu. Dociera do mnie, że gdyby nie kapłani, to po prostu nie byłbym tym, kim jestem. Są jak drogowskazy, stojące na każdym skrzyżowaniu mojego życia. Jeśli je zignoruję, nigdy nie dotrę do celu, którym jest niebo.

To kapłan już kilka tygodni po narodzinach pokropił moją głowę święconą wodą. Włączył mnie we wspólnotę Kościoła, mówiąc: „Ja ciebie chrzczę”. Parę lat później po raz pierwszy mnie rozgrzeszył, udzielił pierwszej Komunii Świętej. Za jakiś czas, o którym wie tylko Bóg, kapłan wypowie nad moją trumną słowa ostatniego pożegnania. Te proste, życiowe fakty bardzo dobitnie pokazują mi, że dar kapłaństwa, obecny w osobach konkretnych duchownych, jest nie tylko czymś, co jak klamra spina moje chrześcijańskie życie, ale jest tym, co przede wszystkim je wypełnia.

>>> Księża porzuceni [REPORTAŻ]

Oczami owiec

Odkąd pamiętam podziwiałem księży. Jako mały chłopiec zachwycałem się pięknie wyszytymi ornatami, w których widywałem ich w każdą niedzielę. W kapłańskich gestach, w zachowaniu, zawsze było coś niezwykłego. Coś, co przykuwało moją uwagę i niezmiernie fascynowało. Może właśnie dlatego dziś przyjaźnię się z kapłanami. Mogę powiedzieć, że znam ich środowisko. Wiem, z jakimi problemami borykają się na co dzień i co lubią robić w wolnym czasie. Wiem też, że posiadając dar kapłaństwa są niezwykłymi ludźmi. Silnymi, a jednocześnie często kruchymi w środku. Choć lubię twierdzić, że księża w gruncie rzeczy są tacy jak my, to chcę patrzeć na nich oczami owcy wpatrzonej w pasterza. Często powtarzam to moim przyjaciołom. Wiedzą, że nawet jeśli mówimy sobie po imieniu czy wychodzimy razem na kręgle, to widzę w nich przewodników, których zadaniem jest doprowadzenie mnie do zbawienia.

>>> Franciszek: kapłani powinni widzieć człowieka oczami Boga

Kilka razy dane mi było uczestniczyć w święceniach kapłańskich. Po jednej z takich uroczystości zapytałem wyświęconego właśnie neoprezbitera o to, co czuł w momencie przyjmowania sakramentu. „Wiesz – odpowiedział mi – poczułem nie tylko to, że jest ze mną Chrystus. Poczułem, że ja się Nim staję”. Właśnie tak chcę ich postrzegać. Jako obraz Chrystusa w moim świecie – obecny nie tylko wtedy, gdy modlę się z nimi podczas Eucharystii, ale także wtedy, kiedy spotykam ich w codzienności – ubranych w wytarte jeansy, pijących ze mną kawę.

fot. cathopic.com

Kapłan znaczy ofiara

Powołaniem każdego kapłana jest składanie na ołtarzu ofiary samego Boga. Jednak księża każdego dnia ofiarują także samych siebie. Ci, których znam, nierzadko rezygnują z upragnionego po długim dniu pracy odpoczynku – by odwiedzić chorego, kogoś wyspowiadać czy zwyczajnie wysłuchać. Wracają na puste plebanie, dotkliwie odczuwają tam samotność. Kapłani stają się powiernikami naszych tajemnic. Często cierpią – wiedząc, że ktoś niegodnie przystępuje do Komunii Świętej. Nigdy jednak nie zdradzą tajemnicy spowiedzi.

fot. cathopic.com

To wszystko jest krzyżem, który niosą na własnej drodze do świętości. Zdarza się, że na tej drodze zaliczają upadki. Walczą z osobistymi grzechami, jak każdy z nas, i jak każdy muszą się z nich podnosić. Mogą po ludzku odejść daleko od Boga, ale mocą swojego kapłaństwa mogą sprowadzić Go na ołtarz, realnie obecnego w chlebie i winie. Doświadczają największej tajemnicy, w której Bóg staje się posłuszny grzesznikom. W każdej minucie tysiące kapłanów sprawują na całym świecie msze święte i udzielają sakramentów. Dziś, w czasach pandemii, jest to misja wymagająca szczególnej odwagi. Wiemy, że wielu księży niosąc Chrystusa innym straciło życie. Wielu tym samym wypełniło powołanie, do którego On ich wezwał. W darze kapłaństwa przynieśli dar życia wiecznego tym, do których przyszli z posługą. To dla mnie istota tego sakramentu – oddać całego siebie, stać się całopalną ofiarą dla Boga i dla tych, których do Boga uda się doprowadzić.

>>> Kard. Krajewski: my, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?

***
Żyję dzięki kapłanom, bo tak chciał Chrystus. Postanowił, że to kapłani, zwykli-niezwykli ludzie będą głosić Jego słowo, karmić nas Jego Ciałem i Jego mocą będą odpuszczać nam grzechy. To ich posługa przynosi nam Życie, którym jest nasz Zbawiciel. Czas nie tylko nauczyć się to dostrzegać, ale także być za to wdzięcznym.

Zobacz także
Wasze komentarze