Spójrz na Kościół od zakrystii

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Chociaż cały dzisiejszy świat zdaje się krzyczeć, że człowiek nie potrzebuje korzeni, że tradycja nie ma znaczenia to jednak jakoś podświadomie ich szukamy. Wyobraźmy sobie, czym byłoby życie bez historii i pamięci – zespołem zwierzęcych odruchów, czystą mechaniką. Ta „ciągłość” stanowi o tym, że żyjemy naprawdę.

Z liturgią jest trochę podobnie. Patrząc na nią w oderwaniu od dwóch tysięcy lat historii, tracimy z oczu jej prawdziwy obraz i odcinamy się od ducha, jakim i współczesna liturgia powinna być natchniona. Poznawanie przebogatej historii katolickich obrzędów pozwala zatem spojrzeć na nie z właściwej perspektywy. Jakże odświeżające może być poznawanie przeszłości! 

Jedną z wielkich nauk płynących z przeszłości jest podejście do całej sfery sacrum, dziś w dużej mierze zatraconej. Obrazem takiego podejścia mogą być np. piscyny, czyli zagłębienia w murze kościoła do których wlewano wodę użytą w trakcie liturgii albo wsypywano popiół pochodzący ze spalenia zużytych już poświęconych przedmiotów. Kanał najczęściej odprowadzał wodę na poświęconą cmentarną ziemię tak, żeby nie miała ona kontaktu z czymś niegodnym. Dziś wodę po ablucji wylewa się do zlewu albo ubikacji, w końcu nie jest już potrzebna.

Z takiej dbałości o najdrobniejsze szczegóły można się śmiać, przecież nie dajmy się zwariować, prawda? Warto jednak przemyśleć czym kierowali się „skrupulanci” martwiący się gdzie trafi woda po obmyciu rąk a czym kierują się ci, którym to zupełnie obojętne.

Przeszły świetne dla piscyn czasy, w których one, zarówno jak i inne sprzęty kościelne, obowiązane były przemawiać do serca i duszy kapłana. W kątach zakrystji, lub gdzie w ścianie niewidzialnej, albo posadzce, ukrywa się dziś odarta z swych dawnych ozdób piscyna, o której symbolizmie nikt nie chce wiedzieć.

– żalił się już w roku 1893 ks. Antoni Nowowiejski, późniejszy błogosławiony arcybiskup płocki i najwybitniejszy chyba polski liturgista w historii. Faktycznie dziś po piscynach właściwie nie ma śladu. Ale czy to oznacza, że z faktu ich istnienia w przeszłości nie możemy się wiele nauczyć? Przeciwnie!

Zapraszam Was do spojrzenia na Kościół i historię jego obrzędów trochę od zakrystii wraz z nowym cyklem felietonów o tej właśnie nazwie. Odkrywać będziemy zapomniane zwyczaje, podziwiać stare sprzęty i poznawać niezwykłą logikę katolickiej liturgii. W każdy poniedziałek o godz. 19 publikować będziemy tekst w którym przeczytacie: „po co była papieżowi tiara”, „dlaczego w poście kardynał ubierał się na fioletowo”, „w jakim celu używa się stuły” i wiele innych.

Zapraszam już za tydzień!

Spójrz na Kościół od zakrystii
6 (100%) 10 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze