Stacja ósma: Jezus pociesza płaczące niewiasty [DROGA KRZYŻOWA]

Droga krzyżowa to nie tylko historia, która wydarzyła się 2000 lat temu w Jerozolimie. Dzieje się tyle razy, ile razy chrześcijanie odkrywają w sobie i w innych ludziach te same rany, które nosił Jezus Chrystus. Spotykają w ten sposób krzyż. Kiedy dotykają tych ran z czułością i miłością, wówczas nienawiść zostaje przezwyciężona miłością, a śmierć życiem.  

Drama queen. Niby to trochę obraźliwe określenie, ale ona w sumie je lubiła. Lubiła być w centrum, lubiła być pocieszana. Czasami płakała „na wyrost”. Chciała, żeby ktoś ją przytulił, powiedział jakieś dobre słowo. Przecież to takie miłe. Aż przylgnęła do niej metka, że „ona zawsze płacze” i ludziom to zobojętniało.

>>> Stacja siódma: Jezus upada pod krzyżem [DROGA KRZYŻOWA] 

A ona wciąż czuła się pusta w środku.

Jak często łzy są tylko użalaniem się nad sobą. Poddaniem się nastrojowi, chęcią zwrócenia uwagi, wołaniem, ale nie o to, żeby ktoś pomógł nam się zmienić, ale tylko o to, by ktoś mnie ukoił, bo w sumie nie chce. By płacz mógł być leczący, trzeba sięgać do całej wewnętrznej prawdy o sobie. Wtedy łzy mogą być jak ożywczy deszcz dla ginącego drzewa. 

Chryste, pocieszający płaczące niewiasty, uzdrów źródła moich łez. 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze