fot. pexels/SHVETS production

Zamiast przymusu – zaufanie. Jak wychować dziecko w wierze bez lęku i presji

Rodzic może pragnąć przekazać dziecku wiarę, a jednocześnie pod wpływem lęku o jego przyszłość wywierać na nie presję – powiedziała Magdalena Bogdan, prezes Fundacji Świętego Józefa Konferencji Episkopatu Polski. W rozmowie z KAI opowiedziała o tym, jak FŚJ włącza się w tegoroczną kampanię „Dzieciństwo bez Przemocy”, jak chronić dzieci przed przemocą emocjonalną i duchową oraz jak budować ich bezpieczną relację z Bogiem.

Anna Rasińska (KAI): Tegoroczna odsłona kampanii „Dzieciństwo bez Przemocy” w Kościele mocno akcentuje wychowanie religijne bez przymusu. Dlaczego właśnie ten temat uznali państwo za tak ważny?

Magdalena Bogdan (prezes Fundacji Świętego Józefa Konferencji Episkopatu Polski): Ponieważ bezpieczeństwo dziecka obejmuje również jego emocje, sumienie i życie duchowe. Przemoc nie zawsze zostawia widoczne ślady na ciele, ale dotyka również świata uczuć i przeżyć duchowych. Może przybierać postać zawstydzania, straszenia czy odbierania prawa do własnego zdania. Zdarza się, że dorośli sięgają po takie metody również w wychowaniu religijnym, zwykle kierując się przy tym dobrymi intencjami, nieświadomi, że można w ten sposób wyrządzać krzywdę.

Rodzic może pragnąć przekazać dziecku wiarę, a jednocześnie pod wpływem lęku o jego przyszłość wywierać presję. Dlatego warto przyjrzeć się temu, jaki obraz Boga przekazujemy i jakie doświadczenia ma dziecko w związku z praktykami religijnymi. Czy poznaje ono Boga jako kogoś, komu może zaufać? A może zaczyna kojarzyć Go z karą i z koniecznością zasługiwania na miłość?

Chcemy pomóc dorosłym rozpoznawać te mechanizmy. Wiara dotyka bardzo wrażliwej sfery człowieka, dlatego wymaga szczególnej odpowiedzialności.

 Co właściwie oznacza „przemoc religijna”? Jakie zachowania dorosłych wobec dzieci mogą się w niej mieścić?

Mówimy o sytuacjach, w których religia, obraz Boga albo autorytet religijny zostają wykorzystane do zastraszania, poniżania, manipulacji czy wymuszania podporządkowania. Może się to dziać w rodzinie, na katechezie, we wspólnocie lub w kontakcie z duchownym.

Życie dostarcza niestety wielu przykładów takich zachowań. To straszenie piekłem, przedstawianie choroby jako kary Bożej czy publiczne zawstydzanie dziecka za nieznajomość modlitwy. Niepokojące jest także utożsamianie każdego sprzeciwu wobec dorosłego ze sprzeciwem wobec Boga. Wtedy autorytet religijny może utrudniać dziecku powiedzenie, że coś jest dla niego trudne albo krzywdzące.

fot. freepik

Wychowanie potrzebuje zasad i wymagań oraz wyznaczania zdrowych granic, które tworzą bezpieczną przestrzeń dla wolności dziecka. Te wymagania i zasady muszą jednak uwzględniać możliwości dziecka i być dla niego zrozumiałe. Dziecko powinno wiedzieć, jaki jest ich sens, a jednocześnie czuć, że jego wolność jest szanowana. Naturalnej ruchliwości małego dziecka nie można nazywać grzechem, a pytań o wiarę starszego dziecka traktować jako przewinienia.

Na tegoroczną odsłonę kampanii „Dzieciństwo bez Przemocy” przygotowali państwo e-book „Wiara bez przymusu”. Czego dotyczy?

To publikacja o tym, jak pomagać dziecku w odkrywaniu Boga z poszanowaniem jego godności, wolności i bezpieczeństwa. Zaprosiliśmy autorów reprezentujących różne perspektywy: teologiczną, pedagogiczną i psychologiczną oraz rodziców dzielących się doświadczeniem życia rodzinnego. Zależało nam na tym, żeby postawić pytania, które pojawiają się w codzienności: jak uczestniczyć we Mszy z małym dzieckiem, jak rozmawiać o grzechu i spowiedzi, co robić, kiedy nastolatek kwestionuje wiarę albo odchodzi od Kościoła lub rezygnuje z praktyk religijnych.

Przez całą książkę przewija się ważne rozróżnienie: rodzice mogą przekazywać wiedzę religijną, wprowadzać w praktyki i świadczyć o swojej wierze przykładem życia, ale osobista wiara dziecka nie jest nie jest czymś, co mogą wybrać za nie. Mogą stworzyć przestrzeń, która sprzyja spotkaniu z Bogiem. Jej budulcami są bliskość, prawda i możliwość zadawania pytań.

W e-booku „Wiara bez przymusu” pojawiają się bardzo praktyczne problemy. Które pytania rodziców pojawiają się najczęściej?

W publikacji wracają pytania: „Co zrobić, kiedy dziecko nie chce iść do kościoła?”, „Jak reagować, kiedy przeszkadza podczas Mszy?”, „Jak przygotować je do spowiedzi?”, „Czy zmuszać nastolatka do praktyk?”. Za nimi często kryje się jeszcze jedno: „Czy jestem dobrym rodzicem, skoro moje dziecko nie wierzy tak jak ja?”.

Autorzy pomagają spojrzeć na te trudności z uwzględnieniem etapów rozwoju dziecka. Mały człowiek potrzebuje ruchu i nie rozumie liturgii tak jak dorosły. Można mu pomóc, wybierając odpowiednią porę Mszy, przychodząc z nim wcześniej do kościoła, aby mogło oswoić się z miejscem, i wyjaśniając, co będzie się działo podczas liturgii.

W przypadku spowiedzi ważne jest towarzyszenie bez przejmowania kontroli nad sumieniem. Rodzic może wyjaśnić przebieg sakramentu i pomóc oswoić stres. Powinien jednak uszanować prywatność dziecka i jego sumienie. Odpowiedzią na wiele pytań okazuje się uważniejsze poznanie dziecka i jego potrzeb.

fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Jak reagować, gdy dziecko zaczyna kwestionować prawdy wiary, nie chce się modlić albo otwarcie buntuje się przeciwko Kościołowi?

Zacząć od słuchania, by zrozumieć, co dziecko rzeczywiście chce nam powiedzieć. Za odmową modlitwy czy pójścia do kościoła mogą kryć się bardzo różne doświadczenia: zmęczenie, niezrozumienie, potrzeba samodzielności, ale również rozczarowanie lub krzywda. Każda z tych sytuacji wymaga innej odpowiedzi. Warto spokojnie zapytać: „Co jest dla ciebie trudne?”, „Co sprawiło, że tak myślisz?”. Warto też dać dziecku czas na odpowiedź. Jeśli stawia pytania, na które nie umiemy odpowiedzieć, możemy to przyznać i wspólnie szukać odpowiedzi. Nie stracimy w ten sposób autorytetu w jego oczach, a możemy zyskać jego uwagę i zaufanie.

Kwestionowanie przez nastolatka tego, co wyniósł z domu, jest ważną częścią dojrzewania. Rodzic ma prawo mówić o znaczeniu swojej wiary, o niepokoju czy smutku, ale ważne jest, żeby jego miłość była bezwarunkowa. Dziecko powinno wiedzieć, że różnica przekonań nie odbiera mu prawa do bliskości i wsparcia rodziców, nie pozbawia go przynależności do rodziny ani nie prowadzi do odrzucenia.

Jakie mogą być długofalowe skutki wychowania religijnego opartego na przymusie, zawstydzaniu albo straszeniu karą Bożą?

Dziecko może utrwalić obraz Boga jako kogoś, kto nieustannie je kontroluje i czeka na jego potknięcie. Może nabrać przekonania, że na miłość trzeba zasłużyć, a własne pytania i emocje należy ukrywać. Może to wpływać również na stosunek do samego siebie i sposób budowania relacji z ludźmi.

Presja może prowadzić do zewnętrznego podporządkowania: dziecko praktykuje, żeby uniknąć kary albo rozczarowania rodziców. Dorosłym może się wydawać, że osiągnęli cel, choć młody człowiek nie rozumie sensu tych praktyk i nie przyjmuje ich jako własnych. Gdy kontrola ustaje, może z nich zrezygnować.

Konsekwencją może być także nadmierne poczucie winy, skrupulanctwo, uporczywe obawy dotyczące grzechu czy trudności z zaufaniem. Nie u wszystkich konsekwencje wychowania lękowego czy przemocowego będą takie same. Nasi autorzy zwracają jednak uwagę, że odejście od religii bywa próbą uwolnienia się od lęku i zranienia. W takich sytuacjach trzeba najpierw dostrzec i zrozumieć doświadczenie konkretnego człowieka.

Co w takim razie najbardziej pomaga dziecku odkrywać Boga w sposób wolny i bezpieczny?

Wiarygodny przykład dorosłych i bezpieczna relacja. Dziecko obserwuje, jak rodzice traktują siebie nawzajem, jak odnoszą się do słabszych, czy potrafią przeprosić i naprawić wyrządzoną przykrość. W ten sposób sprawdza, co w praktyce znaczy zdanie, że Bóg jest miłością.

fot. PAP/EPA/FRANCIS R. MALASIG

Ważne są również wspólna modlitwa, poznawanie Biblii i uczestnictwo w życiu wspólnoty, oczywiście dostosowane do wieku i możliwości dziecka. Małe dziecko może modlić się przez śpiew i gesty, wypowiadając kilka znanych sobie słów. Starsze dziecko potrzebuje coraz więcej wyjaśnień i przestrzeni do samodzielnego przeżywania wiary.

Pomaga też uczciwość. Rodzic, który mówi: „nie wiem”, „pomyliłem się”, „przepraszam”, pokazuje, że prawda jest ważniejsza niż stwarzanie pozoru nieomylności, a słabość, błędy i wątpliwości są naturalną częścią drogi wiary. Dzieci potrzebują dorosłych, którym można zaufać także wtedy, gdy popełniają błędy.

Z jakimi potrzebami najczęściej zgłaszają się dziś do Fundacji św. Józefa osoby pokrzywdzone?

Te potrzeby się nie zmieniają. Skrzywdzeni przychodzą do nas, bo pragną odzyskać sprawczość i kontrolę nad swoim życiem. Szukają konkretnych narzędzi, które mogą im w tym pomóc, takich jak wsparcie w sfinansowaniu terapii czy studiów. Często potrzebują też pomocy w poruszaniu się po zawiłych kwestiach związanych z prawnymi aspektami dochodzenia sprawiedliwości, procedurami, informacjami na temat swojego statusu i możliwości działania.

Ważne są jednak zarówno konkretne formy wsparcia, jak i sposób przyjęcia człowieka. Fundacja pomaga w finansowaniu terapii i zapewnia dostęp do konsultacji prawnokanonicznych. Równie istotne jest spokojne wysłuchanie i poważne potraktowanie doświadczenia osoby, która zgłasza się do nas po pomoc. Uznanie krzywdy oznacza, że nie umniejszamy cierpienia i nie obciążamy osoby skrzywdzonej odpowiedzialnością.

Trzeba też pamiętać, że każda z tych osób przeżywa doświadczenie krzywdy na swój sposób, dlatego ich potrzeby należy traktować indywidualnie. Dla jednej osoby najważniejsza będzie terapia, dla innej zrozumienie postępowania, a dla jeszcze innej możliwość rozmowy o zranieniu duchowym.

Jakie są dziś największe wyzwania związane z ochroną dzieci i młodzieży w Kościele w Polsce?

Za jedno z najważniejszych uważam przełożenie zasad ochrony na codzienne zachowania. Chodzi o zmianę mentalności: od reagowania na krzywdę do jej zapobiegania poprzez troskę o bezpieczne i zdrowe środowiska w naszych wspólnotach, parafiach i rodzinach. Procedury są ważne i wiele już zrobiono, by były stosowane, ale dziecko przede wszystkim powinno wiedzieć, komu może powiedzieć o niepokojącej sytuacji, a dorosły powinien umieć rozpoznać przekroczenie granic i odpowiednio zareagować. Ochrona wymaga odpowiedzialności, przejrzystości działań oraz współpracy z właściwymi instytucjami państwowymi.

fot. pixabay/Surprising_Media

Widzę też potrzebę szerszej edukacji na temat przemocy emocjonalnej i duchowej. Zawstydzanie, szantaż czy żądanie bezwzględnego posłuszeństwa mogą być tak utrwalone, że trudno je zauważyć. Tegoroczna kampania zachęca, by przyjrzeć się również takim zachowaniom. Miarą skuteczności ochrony powinno być rzeczywiste bezpieczeństwo dzieci i dorosłych we wspólnotach duszpasterskich oraz dostępność pomocy dla osób skrzywdzonych.

Co chciałaby pani, żeby rodzice, katecheci i duszpasterze wynieśli z tegorocznej kampanii jako jedną najważniejszą zasadę?

Chciałabym, żeby zapamiętali, że troska o wiarę dziecka zawsze musi szanować jego godność i wolność. Warto pytać samych siebie, co dziecko dzięki naszym reakcjom na jego zachowania zrozumie o Bogu, o sobie i o relacji z nami. Czy będzie wiedziało, że może pytać, mówić o trudnościach i szukać pomocy, czy przeciwnie – poczuje, że akceptacja zależy od spełnienia oczekiwań?

Możemy zapraszać do wiary, wyjaśniać jej sens i pokazywać jej znaczenie w swoim życiu. Potrzebujemy przy tym cierpliwości wobec drogi, którą przechodzi drugi człowiek. Chciałabym, żeby dziecko wynosiło z domu i z Kościoła pewność, że jego głos ma znaczenie, a wiara może być przestrzenią zaufania.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze