fot. archiwum prywatne Ewy Ciesielczyk
Święta Hildegarda z Bingen – średniowieczna wizjonerka na nasze czasy [ROZMOWA]
Choć żyła w XII wieku, jej nauki o zdrowiu, diecie i duchowości brzmią dziś niezwykle aktualnie. „Hildegarda przypomina nam, że prawdziwe zdrowie to harmonia ciała, duszy i ducha” – mówi prowadząca rekolekcje z postem świętej Hildegardy w Chludowie.
Skąd u Pani zainteresowanie świętą Hildegardą i jej podejściem do zdrowia?
– Zioła i naturalne sposoby leczenia zawsze mnie ciekawiły. W moim domu nie leczyliśmy się antybiotykami, tylko raczej domowymi sposobami: sokami, ziołami. Wyniosłam to z rodzinnego domu, a później leczyłam w taki sposób także moje dzieci. Pamiętam, że w przedszkolu czasami chorowały, ale w szkole podstawowej już praktycznie nie opuszczały żadnego dnia nauki. To mnie tylko upewniało, że naturalne metody naprawdę działają.
Pierwszy raz zetknęłam się z Hildegardą zupełnie przypadkiem. W księgarni kupiłam książkę „Medycyna na każdy dzień” Święta Hildegarda z Bingen – Dr.Strechlowa. Zainspirowana tą książką zaczęłam szukać produktów w niej polecanych, a zwłaszcza prawdziwego orkiszu z prastarej odmiany. I tak trafiłam na Halinkę, Anię i panią Marię ze sklepu św. Hildegardy w Poznaniu. Zaczęłam piec chleb orkiszowy gotować kasze, ziarno, płatki orkiszowe i makarony. Potem natrafiałam na kolejne artykuły, czasopisma, aż w końcu dowiedziałam się o istnieniu Studium świętej Hildegardy. Marzyłam, żeby się na nie zapisać, choć myślałam, że w moim wieku to już za późno i że będą jedną z najstarszych uczestniczek. Jednak moja córka wraz z braćmi zrobiła mi ogromną niespodziankę – zapisała mnie na semestr studiów i podarowała to w prezencie gwiazdkowym. Tak zaczęła się moja prawdziwa przygoda z Hildegardą. I od tego momentu zachwycam się tą świętą coraz bardziej.

Co najbardziej Panią ujęło w postaci świętej Hildegardy? Co ciekawego, ale nie do końca powszechnego, może Pani zdradzić naszym czytelnikom na jej temat?
– Na studium najpierw poznałam ją jako osobę, a nie tylko autorkę porad medycznych. Przyznam, że początkowo miałam dystans. Była to „jakaś święta z Niemiec, niezbyt bliska mojemu sercu”. Ale im więcej się o niej dowiadywałam, tym bardziej mnie fascynowała.
Hildegarda była bardzo chorowita, a jednak to właśnie ją Pan Bóg wybrał do wielkich dzieł. Już od dzieciństwa miała wizje, których długo nikomu nie zdradzała. Została oddana do klasztoru benedyktyńskiego, gdzie wychowywała się pod opieką mniszki Juty. W wieku 16 lat sama złożyła śluby, a później, po śmierci Juty, została przeoryszą i byłą nią już zawsze.
Z czasem Pan Jezus powierzał jej coraz większe zadania, na przykład kazał spisywać wizje, spisywać wizje a ona czuła się nieuczoną -indoctą. Nie była pewna, czy to co słyszy, pochodzi od Boga. Postanowiła wysłać fragment pierwszego dzieła Scivias „Poznaj drogi Pana” do jej powiernika i przyjaciela Bernarda z Clairvaux. On zawiózł je na Synod w Trewirze, który odbywał się w 1148 roku i przedstawił papieżowi. Papież Eugeniusz III potwierdził dar wizjonerski i określa dzieło Hildegardy jako natchnione przez Ducha Świętego i nakazał pisać dalej.
Najbardziej porusza mnie to, że ta chorowita skromna mniszka jest reformatorką Kościoła, kaznodziejką, egzorcystką, autorką prac z teologii i medycyny, kosmologii, przyrodoznawstwa i ziołolecznictwa, poetką, kompozytorką, a nawet prorokinią.

Rekolekcje w Chludowie u misjonarzy werbistów łączą duchowość z postem według Hildegardy. Jak wygląda takie doświadczenie?
– Postu świętej Hildegardy nie można oddzielić od rekolekcji. On zawsze dotyczy nie tylko ciała, ale i duszy. To oczyszczenie całości: przez modlitwę, spowiedź, konferencje, a równocześnie przez dietę opartą na orkiszowych zupach, warzywach i specjalnych ziołowych preparatach.
To nie jest głodówka. Je się podczas tego postu lekkie posiłki, dużo ziół, a jednocześnie stosuje pomocnicze środki takie jak tabletki imbirowe, napary z kopru włoskiego czy z pietruszki. Wszystko jest tak pomyślane, że organizm nie cierpi. Owszem, przez pierwsze dwa lub trzy dni czuje się osłabienie, ale czwartego dnia człowiek nagle odzyskuje energię. Aż chce się mu więcej działać, wychodzić, modlić.
Ważne jest też to, że Hildegarda podkreślała jedność ciała, duszy i ducha. Zdrowie jest możliwe tylko wtedy, gdy te trzy sfery są w harmonii. Dlatego post zawsze jest przeplatany modlitwą, Eucharystią, konferencjami. To jest prawdziwa terapia i dla organizmu, i dla wnętrza.
Czym różni się hildegardowy sposób życia od zwykłej „zdrowej diety”? Tak często wielu z nas stwierdza, że pora na dietę i zdrowe życie. A może właśnie pora na post świętej Hildegardy?
– Podstawą postu świętej Hildegardy jest orkisz, czyli prastara odmiana zboża, która ma niezwykłe właściwości. Wzmacnia, regeneruje jelita, dostarcza tryptofanu (a więc podnosi poziom serotoniny, czyli tzw. hormonu szczęścia). Nawet osoby z nietolerancją glutenu często mogą go wprowadzać do swojej diety stopniowo.
Poza tym ważne są przyprawy: bertram i galgant. Hildegarda pisała, że działają one jak lekarstwa, bo wspierają serce, żołądek, układ nerwowy. Galgant bywa nawet ratunkiem przy zagrożeniu zawałem. Ale trzeba go odpowiednio używać.
Nie można też zapominać o kasztanach, koprze włoskim, napojach ziołowych. A Hildegarda mówiła nawet o leczniczej mocy kamieni! Jaspis przykładany do serca pomaga przy arytmii, karneol tamuje krwawienie, kryształ górski wspiera tarczycę. To nie są amulety – to dary Boże, które służą człowiekowi. Program zdrowia Hildegardy można streścić w „sześciu złotych regułach życia”: właściwie jeść i pić, zastosować uzdrawiające moce zawarte w przyrodzie, właściwy rytm snu i ruchu, zrównoważona ilość pracy i odprężenia, oczyszczanie organizmu (gdy soki w człowieku zachowują właściwą miarę, jest on zdrowy) oraz „wykorzystanie duchowych mocy uzdrawiających”. Według Hildegardy post pomaga w oczyszczeniu duchowym, gdzie duchowe czynniki ryzyka zamieniają się w duchowe siły uzdrawiające (cnoty).

>>> Wolontariat, który leczy samotność. „Zawsze czekam na ten dzień” – mówią seniorzy [ROZMOWA]
W jaki sposób post wpływa na duchowość człowieka? Przekłada się w ogóle jakoś na tę strefę, skoro nie jest tylko zwykłym dodatkiem do rekolekcji?
– Bardzo mocno. Wielu ludzi przyjeżdża na nasze rekolekcje połączone z postem świętej Hildegardy początkowo tylko z powodu zdrowia. Ale kiedy słyszą o jedności ciała, duszy i ducha, zaczynają się otwierać także na Boga. Bywa, że ktoś mniej wierzący wraca z rekolekcji przemieniony.
Święta Hildegarda uczy, że w centrum zawsze jest Pan Bóg. To On stworzył świat dla nas, ale my mamy go szanować i używać zgodnie z Jego wolą. Bez Boga nie ma prawdziwego zdrowia.
Dlatego na rekolekcjach oprócz diety i ruchu tak ważne są spowiedź, msza święta, adoracja. Ludzie doświadczają wtedy, że zdrowie fizyczne idzie w parze z nawróceniem serca.
>>> Miał być rośliną. Dziś ewangelizuje i mówi, że niepełnosprawność to łaska [ROZMOWA]
Minęło już wiele lat odkąd żyła i działała święta Hildegarda. Dlaczego dziś jej nauczanie i podejście do życia jest wciąż tak bardzo popularne? Można chyba powiedzieć, że to święta na nasze czasy.
– To prawda. Bo jej nauka jest niezwykle aktualna. Przez wieki wiele jej pism zaginęło, część leżała w archiwach. Dopiero teraz są na nowo odkrywane i tłumaczone. Gdy się je czyta, ma się wrażenie, jakby pisała je dla współczesnego świata: o zanieczyszczeniach, chorobach cywilizacyjnych, stresie. Tymczasem przecież życie w momencie, w którym żyła, wyglądało inaczej niż teraz.
Lekarze są nawet zdumieni, jak trafnie Hildegarda opisywała choroby, choć nie miała „wzierników” ani aparatury. Jej wizje były tak dokładne, że dziś medycyna dopiero je potwierdza. A jednocześnie ta święta nie ograniczała się jedynie do ciała. Widziała człowieka całościowo.

I to jest najpiękniejsze w rekolekcjach w Chludowie, że człowiek uczy się żyć pełniej, zdrowiej, ale też głębiej wierzyć. Hildegarda przypomina, że jesteśmy stworzeni do harmonii z samym sobą, z naturą i przede wszystkim z Bogiem.
Co najbardziej Panią porusza w tych wszystkich doświadczeniach?
– To, że jedna osoba mogła dać światu tak wiele dobra. Hildegarda żyła w średniowieczu, ale jej przesłanie dopiero dziś w pełni odkrywamy. Czuję wdzięczność, że mogę korzystać z jej mądrości i że dzięki rekolekcjom w Chludowie dzielimy się tym z innymi. Widzę, jak ludzie zdrowieją, jak się przemieniają i fizycznie, i duchowo. To naprawdę wielki dar.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Tam, gdzie kończy się nadzieja, tam zaczyna się Fundacja Gajusz. Tu dzieci czują się najważniejsze [ROZMOWA]
Czy każdy musi być liderem wspólnoty lub formować innych? [KOMENTARZ]
Światełko, które nie gaśnie. Oratorium dla dzieci w Poznaniu działa już od 30 lat





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny