fot. PAP/Piotr Nowak

Minister zdrowia przedstawiła propozycje zmian w ochronie zdrowia

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę planowane zmiany w ochronie zdrowia, których przygotowania domagał się premier. Mają m.in. uporządkować kwestię zarobków i czasu pracy lekarzy. Według ekspertów zmiany nie dotykają najważniejszych problemów, w tym skrócenia kolejek.

Pakiet zmian, które przedstawiła Sobierańska-Grenda to odpowiedź na oczekiwania premiera Donalda Tuska. Na skutek nieprawidłowości w ochronie zdrowia ujawnianych w ostatnim czasie premier powiedział w piątek, że czeka do wtorku na konkretne rekomendacje MZ i NFZ pod groźbą „decyzji personalnych”. We wtorek szefowa resortu zaprezentowała propozycje Tuskowi. W środę przedstawiła je opinii publicznej podczas wspólnej konferencji prasowej z prezesem NFZ Filipem Nowakiem i Rzecznikiem Praw Pacjenta Bartłomiejem Chmielowcem.

Szefowa resortu zapowiedziała m.in. wprowadzenie jawności umów zawieranych przez podmioty mające umowy z NFZ, wprowadzenie limitu wynagrodzenia za godzinę pracy dla medyków, dookreślenia ile procent z budżetu szpitala może być przekazane na wynagrodzenia, ewidencję czasu pracy w szpitalach i przychodniach.

Minister zapowiedziała także szybsze pełne uruchomienie e-rejestracji – do końca 2027 roku i stworzenie do końca 2026 roku e-kolejki, będzie to narzędzie do zapisów na zabiegi planowe. Terminy wdrażania pozostałych propozycji nie zostały jasno określone. Minister powiedziała, że część wymaga zmian ustawowych, pozostałe rozporządzeń. Szefowa resortu zdrowia przekazała, że pierwszy krok, jeśli chodzi o kominy płacowe, został już wykonany. Przypomniała, że ustawa, która umożliwi gromadzenie danych na podstawie numeru PESEL lub numerze prawa wykonywania zawodu, czeka na podpis prezydenta.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, fot. PAP/Piotr Nowak

– Wprowadzimy również maksymalne poziomy wynagrodzeń, zarówno indywidualnych, jak również tych maksymalnych wydatków, których spodziewamy się, czy rekomendujemy w ramach budżetów szpitali ze środków, które przekazujemy z Narodowego Funduszu Zdrowia – zapowiedziała Sobierańska-Grenda.

Wyjaśniła, że obecnie maksymalny udział kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali ze środków, które przekazuje NFZ to średnio 81,3 proc. Wskazała, że takie rekomendacje będą gotowe do końca sierpnia.

Resort rozpocznie też pełną kontrolę tzw. procederów walizkowych, czyli sytuacji, kiedy lekarze pracują w kilku szpitalach, wykonując wysoko wycenione procedury. Szefowa MZ poinformowała również, że lekarz będzie zobowiązany do zatrudnienia na co najmniej pół etatu w jednym szpitalu, a jeżeli będzie chciał pracować w innych podmiotach, będzie musiał uzyskać zgodę swojego pracodawcy, który będzie jego podstawowym miejscem pracy. Potwierdziła, że resort w ten sposób chce ograniczyć zjawisko tzw. lekarzy walizkowych, czyli pracy medyków w wielu placówkach jednocześnie, często odległych od siebie, przy jednoczesnym braku jednego stałego miejsca zatrudnienia.

Prezes NFZ Filip Nowak, fot. PAP/Piotr Nowak

Sobierańska-Grenda zapowiedziała także, że do końca roku wprowadzone zostanie nowe rozwiązanie: e-kolejka. – Będzie gwarantowała zapisy do szpitali na zabiegi planowe, czyli to, co budzi dzisiaj największe emocje – podkreśliła. Dodała, że „to rozwiązanie spowoduje transparentne, przejrzyste zasady zapisywania się na zabiegi dla wszystkich pacjentów niezależnie od tego, czy przechodzą przez gabinet prywatny, czy korzystają z protekcji”.

Zapytana o to, dlaczego w obliczu tego, co dzieje się w ochronie zdrowia, nie poda się do dymisji, podkreśliła, że ma kontrakt zawarty z premierem Donaldem Tuskiem. – Mam kontrakt zawarty z premierem. Każdego dnia, zgodnie z tym kontraktem, kontynuuję swoją pracę. Jak państwo widzą, bardzo dużo aktów prawnych i dużo decyzji zostało podjętych przez jedenaście miesięcy. I dopóki będziemy z panem premierem ten kontrakt kontynuowali, będę w Ministerstwie Zdrowia – podkreśliła.

Prezes NFZ, odnosząc się do propozycji kwoty do 240 zł brutto za godzinę pracy jako maksymalnego wynagrodzenia dla pracownika medycznego, wskazał, że to działanie zmierzające do tego, żeby uniknąć kominów płacowych.

Głos ekspertów

Były minister zdrowia Marek Balicki powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że proponowane przez minister zdrowia zmiany są fragmentaryczne. Zaznaczył, że zabrakło w nich tego, o czym mówił premier Donald Tusk, czyli zapowiedzi realnej naprawy systemu ochrony zdrowia. Zabrakło też konkretów i szczegółowego planu działania.

fot. PAP/Piotr Nowak

Ekspert ds. ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego część planowanych zmian ocenił pozytywnie. Powiedział, że jawność zawieranych umów i transparentność wynagrodzeń mogą być skutecznymi narzędziami w walce z nieprawidłowościami. Jednak zauważył, że trudny do wprowadzenia może się okazać limit 240 zł brutto za godzinę pracy dla medyków. Gryglewicz podkreślił, że wśród propozycji zabrakło takich, które rozwiązywałby najważniejszy problem polskich pacjentów – chodzi o ograniczoną dostępność do świadczeń i bardzo długie kolejki do specjalistów. Zaznaczył, że to jego zdaniem jest niepokojące.

Na ten sam aspekt zwróciła uwagę ekspertka Polskiej Sieci Ekonomii dr Maria Libura. – Będąc pacjentem, nie jestem szczególnie zainteresowana tym, żeby śledzić w jakiejś aplikacji internetowej, czy przypadkiem zwolniło się za dwa lata miejsce w Zielonej Górze i w związku z tym planować, jak pojadę tam z Olsztyna – zaznaczyła. – Potrzebna jest realna dostępność, którą e-rejestracja ma wspierać, ale jej przecież nie zastąpi – wskazała. Zdaniem Libury propozycje przedstawione przez szefową resortu zdrowia były rozczarowujące, bo skupiały się głównie na jednym temacie – lekarzach i ich zarobkach. Wskazała, że wystąpieniu Sobierańskiej-Grendy zabrakło „choćby szkicu strukturalnej reformy, bez której system publiczny będzie ulegał dalszej anarchizacji, stając się coraz mniej dostępny dla ludzi”.

Piotr Pisula z Naczelnej Izby Lekarskiej powiedział , że przedstawione przez minister zdrowia propozycje naprawy sytuacji w służbie zdrowia nie są nowe, bo padały już jesienią zeszłego roku. Wskazał, że wprowadzenie limitu wynagrodzeń w postaci 240 zł za godzinę może skończyć się katastrofą w części placówek. – Obawiamy się, że limit może uderzyć w miejsca, które mają problemy ze znalezieniem pracowników. Są to najczęściej szpitale powiatowe – zwrócił uwagę.

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych powiedziała, że problem kominów płacowych w ochronie zdrowia, podobnie jak wiele innych problemów, był na Zespole Trójstronnym zgłaszany już dwa lata temu i od tamtego czasu strona społeczna apeluje o regulację kontraktów medyków.

Działania MZ związane z pilnym reformowaniem ochrony zdrowia są pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilku placówkach, zarobił 1,6 mln zł, a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 r. wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średnio miesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze