fot. archiwum ks. Dominika Wodniczaka

Święta Rodzina jako plan na życie. Jak działa szkoła dla uczniów-misjonarzy? [ROZMOWA]

Od pierwszych lat kapłaństwa ks. Domninik Wodniczak wiedział, że bez ewangelizacji Kościół traci sens. Dziś prowadzi w Ostrowie Wielkopolskim Szkołę Ewangelizacji, formuje świeckich i sam doświadcza, jak głoszenie kerygmatu przemienia ludzi i jego samego.

Karolina Binek (misyjne.pl): Co oznacza dziś dla księdza ewangelizacja?

Ks. Dominik Wodniczak (dyrektor Szkoły Ewangelizacji i proboszcz Parafii Świętej Rodziny w Ostrowie Wielkopolskim): – Ewangelizacja to dzielenie się Ewangelią, którą samemu się przyjęło. Dość wcześnie odkryłem w kapłaństwie, że ewangelizacja jest naczelnym, pierwszym zadaniem Kościoła. Wszystkie nasze działania w Kościele, powinny służyć ewangelizacji. Pisał o tym św. Paweł VI w „Evangelii nuntiandi”. W tym roku 8 grudnia mija 50 rocznica ogłoszenia tej adhortacji. Moja historia kapłaństwa bardzo jest związana z ewangelizacją. Zostałem wyświęcony w 1992 roku w nowopowstałej diecezji kaliskiej. Od razu po święceniach trafiłem do parafii pw. Bożego Miłosierdzia w Kaliszu. Pan Bóg tak pokierował wtedy moim życiem, że zacząłem pracę z osobami świeckimi należącymi do różnych wspólnot i mogłem poznać duchownych i świeckich ewangelizujących w Polsce i na całym świecie. Nie wyobrażam sobie kapłaństwa bez ewangelizacji. Bliskie są mi słowa papieża Franciszka, który powiedział, że każdy chrześcijanin jest uczniem – misjonarzem. I do końca tak będzie.

>>> „Nie przyszedłem pana nawracać” – duszpasterz środowisk twórczych o wierze artystów [ROZMOWA]

Skąd pomysł, by w parafii w Ostrowie Wielkopolskim pójść o krok dalej i założyć Szkołę Ewangelizacji św. Rodziny?

– Dwa lata po święceniach uczestniczyłem w „Forum Ewangelizacja 2000”, które odbywało się w Krakowie. Prezentowano tam wszystkie najbardziej liczące się wspólnoty i rzeczywistości związane z nową ewangelizacją. Uczestniczyło w tym wydarzeniu osiemset osób, przyjechali na nie mówcy z całego świata. Byłem tam wraz z kilkunastoosobową grupą świeckich i niedługo później otrzymałem wraz z moją wspólnotą propozycję poprowadzenia rekolekcji ewangelizacyjnych we Włocławku. Było to niesamowite doświadczenie. Później Bóg tak pokierował, że odkryłem wartość kursów Szkoły Ewangelizacji. Gdy byłem już wikariuszem w mojej drugiej parafii, w Dobrzycy, sam zacząłem prowadzić kursy w tamtejszym domu rekolekcyjnym. Idea ewangelizacji przez cały czas mi towarzyszyła, miałem ją i wciąż mam w sercu. Tak było, gdy zostałem proboszczem w Przespolewie k. Kalisza i tak jest teraz w Ostrowie Wielkopolskim. W parafii Świętej Rodziny jestem już kilkanaście lat i przez ten czas widzę, jak rozwija się dzieło ewangelizacji. Wspólnota ewangelizacyjna, która została zainicjowana przez modlitwę kilku osób, dziś liczy ich około sześćdziesięciu.  Z jednej strony to dla mnie duże wyzwanie, bo prowadzenie parafii i wspólnoty wymaga dodatkowej aktywności, ale z drugiej strony dziękuję Jezusowi za zaangażowanie parafian oraz członków wspólnoty, która ma szerszy wymiar. Jest to zaangażowanie w życie parafii, jak i poza nią. Wspólnie prowadzimy ewangelizację w innych miejscowościach. Najwięcej rekolekcji i kursów przeżywamy w domu rekolekcyjnym w pobliskim Sadowiu.

fot. archiwum ks. Dominika Wodniczaka

Jaki cel stawia sobie Szkoła Ewangelizacji?

Szkoła Ewangelizacji służy głoszeniu kerygmatu i formowaniu ewangelizatorów świeckich. Oznacza to, że dajemy pierwszeństwo przepowiadaniu kerygmatycznemu, czyli głoszeniu Jezusa Chrystusa – Pana i Zbawiciela. On jest Tym, który zmienia życie ludzi. Warto też wspomnieć, że nasza Szkoła należy do rodziny Szkół Ewangelizacji Świętego Andrzeja, którą założył Jose Prado Flores. Obecnie w Polsce mamy niemal osiemdziesiąt tego typu wspólnot zatwierdzonych przez biskupów lub też prowincjałów zakonnych. Ideą Szkoły jest to, że św. Andrzej pierwszy odkrył Chrystusa, a później przyprowadził do Niego swego brata – św. Piotra. A Jezus uczynił Piotra rybakiem ludzi i pierwszym pośród apostołów. My zatem uczymy się przyprowadzać do Jezusa osoby, które będą czynić to samo, ale jeszcze lepiej niż my. W sierpniu byliśmy na spotkaniu szkół ewangelizacji w Rzymie. Wzięło w nim udział czterysta osób z całego świata, w tym delegacja z naszej Szkoły. Odbyła się tam prywatna audiencja z papieżem Leonem XIV, a przy okazji mieliśmy trzy dni skupienia i szkolenia z naszym założycielem. Ponadto Wieczne Miasto stało się miejscem naszego pielgrzymowania w ramach Roku Jubileuszowego. W tym czasie można było doświadczyć, że chociaż pochodzimy z różnych zakątków świata, to jesteśmy jedną rodziną ewangelizatorów.

Jak wyglądają spotkania Szkoły Ewangelizacji? Często się spotykacie?

– Środowiskiem rozwoju Szkoły jest Wspólnota Nowa Pascha działająca przy naszej parafii, ale też otwarta na osoby spoza niej. Ma ona charakter modlitewno-ewangelizacyjny. Niektórzy jej członkowie odkrywają w sobie powołanie do bycia ewangelizatorami w swoim środowisku i w działaniach wspólnotowych. Wtedy dołączają do Szkoły. Formalne do niej wstąpienie dokonuje się poprzez wejście w Przymierze Szkoły na okres jednego roku. Wówczas ludzie „oddają się” na służbę dziełu nowej ewangelizacji, podejmując konkretne postanowienia. Jeśli chodzi o nasze spotkania, to zwykle odbywają się one w piątki. W pierwszy piątek mamy adorację Najświętszego Sakramentu, w drugi – Wieczór Chwały, w trzeci – spotkania biblijne grup domowych, a w czwarty – Eucharystię i agapę. Na uwagę zasługuje tutaj Wieczór Chwały, który jest wydarzeniem ewangelizacyjnym i gromadzi wielu mieszkańców z okolic. Wspólnota to nie tylko modlitwa, sakramenty, ewangelizacja. Nie może w niej przecież zabraknąć integracji, zabawy i odpoczynku, co staramy się czynić.

>>> Ewa Liegman: żałoba nie trwa rok. To droga, którą trzeba przejść z kimś [ROZMOWA]

Na czym polegają księdza zadania w Szkole?

We wspólnocie jestem pasterzem, a w Szkole – dyrektorem. Szkoła ma charakter diecezjalny i posiada dekret biskupa, w myśl którego jest stowarzyszeniem publicznym w służbie nowej ewangelizacji. Do moich zadań należy nauczanie, szkolenie organizatorów, formacja ewangelizacyjna. Mamy też lidera świeckiego oraz osoby, które są odpowiedzialne za rozwój wspólnoty w kluczu „Kościół świadomy celu”. Te poszczególne cele to: ewangelizacja, służba, uczniostwo, uwielbienie oraz relacje we wspólnocie.

fot. archiwum ks. Dominika Wodniczaka

Można powiedzieć, że każdy z nas – katolików może wstąpić do tej Szkoły czy też trzeba spełnić jakieś specjalne wymagania?

– Każdy z nas ma być uczniem-misjonarzem. Natomiast uważam, że jeśli ktoś wejdzie w spotkania modlitewne albo spotkania małej grupy i poczuje, że dzięki temu wzrasta za sprawą Słowa Bożego, to spokojnie może zmierzać drogą formacji ku Szkole. W naszej wspólnocie mamy ludzi różnych stanów. Są małżonkowie, młodzież, wdowy, single i ksiądz. Sądzę więc, że jeśli ktoś zostanie zaproszony przez Boga i na to powołanie odpowie, to jak najbardziej może dołączyć do Szkoły. Oczywiście wcześniej powinien trwać we wspólnocie, która go „uwalnia” do ewangelizowania.

Wspomina Ksiądz o tym, że w życiu ludzi dzięki byciu w Szkole może się coś zmienić. Na czym polegają te zmiany?

– Zmienia się wiele. Bo osobiste spotkanie z Chrystusem jest w stanie zmienić wszystko. Papież Benedykt XVI powiedział, że chrześcijaństwo zaczyna się od spotkania z Osobą, którą jest Jezus Chrystus. On przemienia życie człowieka. Relacja z Nim staje się ożywiona dzięki działaniu Ducha Świętego. Modlitwa przeżywana sercem podtrzymuje tę więź, a Słowo Boże staje się księgą życia. Poza tym w modlitwie dajemy pierwszeństwo uwielbieniu, co stanowi powrót do inicjatywy Bożej, do tego, aby Jezus był na pierwszym miejscu w życiu. Wtedy człowiek wierzący jest w stanie przyjąć wymagania wiary i powinno to przekładać się na jego moralność. Gdybyśmy zadali to Pani pytanie ludziom świeckim, to zapewne powiedzieliby, że w ich życiu zaszły zmiany, których nie doświadczyliby, gdyby nie nowa ewangelizacja.

fot. archiwum ks. Dominika Wodniczaka

Co dzięki Szkole zmieniło się w Księdza życiu i co daje Księdzu prowadzenie tej Szkoły?

– Nigdy bym nie przypuszczał, że moje kapłaństwo będzie właśnie tak wyglądać. Zawsze marzyłem, żeby być po prostu księdzem – wikariuszem czy proboszczem. Raczej nie widziałem siebie w żadnym innym miejscu. Nie mam charyzmatu bycia teologiem, chociaż jest nim każdy ksiądz. Natomiast kiedy zacząłem głosić Słowo Boże w odnowiony sposób i prowadzić rekolekcje, to odkryłem, że mam charyzmat głoszenia i że naprawdę lubię to robić. Bez względu na to, ile czasu poświęcam na przygotowanie się do tego zadania. Poza tym muszę przyznać, że Duch Święty stawia mnie w przeróżnych sytuacjach i wobec różnych wyzwań. Mogę głosić nie tylko w swojej parafii, lecz także w wielu innych miejscach. Jak mówił św. Jan Paweł II, Ewangelia dzisiaj powinna być głoszona na dachach. Mogę się dzielić tym, co Jezus uczynił w moim życiu i być cały czas inspirowany do nowych rzeczy.

>>> „Nie jesteście sami”. Fundacja dla Rodziny przypomina, że można odbudować bliskość [ROZMOWA]

Czego my dzisiaj możemy nauczyć się od Świętej Rodziny jak patrona Szkoły?

– W 2008 roku objąłem parafię pod wezwaniem Świętej Rodziny i kiedy pierwszy raz sprawowałem Mszę św., w homilii zacytowałem słowa świeckiego ewangelizatora Kiko Argüello, który powiedział, że dziś trzeba tworzyć rodziny na wzór Świętej Rodziny, w której drugi będzie Chrystusem. I myślę, że to dobry wzorzec ewangelizacji. Bo Chrystus w tej wspólnocie jest najważniejszy, Maryja jest tą, która na Go niesie i daje, a święty Józef jest „milczącym świadkiem nowej ewangelizacji”, który ewangelizuje nie tyle słowem, co czynem.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze