fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

W ciszy nocy można usłyszeć Boga – Ekstremalna Droga Krzyżowa z warszawskich Kabat

W nocy z piątku na sobotę wyruszyli w drogę, by razem w ciszy nocy móc usłyszeć Boga. Pięćdziesiąt osób w piątek 20 marca rozpoczęło Ekstremalną Drogę Krzyżową, której trasa biegła z Parafii św. Ojca Pio na warszawskich Kabatach do Góry Kalwarii. To właśnie tamtejsze Sanktuarium św. ojca Stanisława Papczyńskiego (założyciela Zgromadzenia Księży Marianów) stanowiło metę całonocnej wędrówki. Była to pierwsza EDK w tej parafii, a jak podkreślają jej uczestnicy – na pewno nie ostatnia.

Wierni i duszpasterze z Parafii św. Ojca Pio już od kilkunastu lat organizują 14-kilometrową drogę krzyżową. 14 kilometrów – bo tyle jest stacji drogi krzyżowej. Każdy kilometr staje się wtedy osobnym etapem modlitwy i rozważania męki Pańskiej. Trasa biegnie przez pobliski Las Kabacki, duży teren zieleni otulający południową część Warszawy. W tym roku parafia zaprosiła wiernych także na drugie wydarzenie – Ekstremalną Drogę Krzyżową, której trasa była dwa razy dłuższa, a jej przejście wymagało całonocnej wędrówki. Rozmawiałem z uczestnikami tego wydarzenia, gdy dotarli w sobotę o świcie już do celu, do sanktuarium w Górze Kalwarii. Tam, o godzinie 6.00, rozpoczęła się msza święta.

ks. Andrzej Sokołowski i s. Agnieszka Kozioł, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Wejść głębiej

– Czujemy w nogach kilometry, które przeszliśmy. Szliśmy przy malowniczym wschodzie słońca, wcześniej usłyszeliśmy ciszę nocy. To było niesamowite. Towarzyszyły nam rozważania przygotowane przez ogólnopolską Ekstremalną Drogę Krzyżową. Może u niektórych z nas pojawiły się łzy, może pojawiły się jakieś refleksje. Słowo Boże z dzisiejszego poranka zaprasza nas, by pójść jeszcze dalej, wejść jeszcze głębiej. Bo można przejść drogę w nocy – to nam się udało, ale jednocześnie nie wejść w głębię swojego serca – mówił w homilii ks. Andrzej Sokołowski, wikariusz z warszawskiej Parafii św. Ojca Pio.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Czy warto iść drogą krzyża?

Duszpasterz, w tym kontekście, przywołał pierwsze czytanie, które tego dnia było fragmentem Księgi proroka Jeremiasza. Jak stwierdził, nie jest ono ani łatwe, ani przyjemne. „Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany” – to jego fragment. Jak zauważył ks. Sokołowski, Jeremiasz odkrywa, że ktoś chce go zniszczyć. I to nie są ludzie obcy, ale jego bliscy, ci, którzy mieli go wspierać. Jeremiasz prosi Boga o ich pomszczenie. – To nie jest modlitwa nienawiści, ale modlitwa człowieka, który wierzy w Bożą sprawiedliwość, który chce by zwyciężyło dobro, a nie niesprawiedliwość. – Gdy widzimy w naszym życiu niesprawiedliwość, to chcemy reakcji, rodzi się w nas pytanie: „Czy warto?”. Może i dziś w nocy pojawiło się u nas pytanie: „Czy warto iść drogą krzyża?”. Z odpowiedzią przychodzi dzisiejszy psalm, który mówi, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który nie pała gniewem – podkreślił ks. Sokołowski. Jak dodał, w Biblii gniew nie sprowadza się do wybuchu emocji, ale jest brakiem obojętności. – Bóg nie zamiata spraw pod dywan, nie przechodzi obok problemów i to jest odkrycie naszych trzydziestu kilometrów. Warto dostrzegać, że Pan Bóg widzi inaczej, widzi więcej niż my i często działa inaczej niż byśmy chcieli tego w danym momencie – dodał w homilii.

fot. PAP/Rafał Guz

To nie jest sportowa dyscyplina

Nocni pielgrzymi, uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z warszawskich Kabat do Góry Kalwarii, w rozmowie z misyjne.pl podkreślali, że droga krzyżowa w tej formie to przede wszystkim próba wsłuchania się w głos Boga. – Trzeba wyjść z miasta i wejść w ciszę nocy, by usłyszeć głos Boga. Trzeba się zmęczyć, by się wyciszyć. Bo paradoksalnie to właśnie zmęczenie najbardziej w tym pomaga. Pomaga odrzeć się z tego wszystkiego, co niesie nasza codzienność, by stanąć przed Bogiem i słuchać Jego głosu – mówił Gaweł Boguta, organizator wydarzenia. Gaweł starannie przygotował trasę drogi krzyżowej. Zna te tereny bardzo dobrze, bo często jeździ tutaj na rowerze. To okolice Lasu Kabackiego oraz miejscowości Powsin oraz Konstancina-Jeziorna, pięknych, zielonych terenów, które pozwalają odpocząć od zgiełku stolicy.

Wszystkim uczestnikom nocnego nabożeństwa udało się przejść trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z warszawskich Kabat do Góry Kalwarii. Pomogła determinacja, ale i dobre przygotowanie: odzież sportowa, wygodne buty oraz jedzenie i termosy z ciepłymi napojami. Nie zapomniano też o środkach bezpieczeństwa (odblaskach i latarkach).

Gaweł Boguta, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

– Te kroki, które pokonaliśmy, ten wysiłek, który podjęliśmy, to nie była dyscyplina sportowa, to nie był test wytrzymałości. To jest szkoła patrzenia, szkoła patrzenia z innej perspektywy, z perspektywy krzyża. To szkoła patrzenia oczami Jezusa na siebie i innych – dodał ks. Andrzej Sokołowski.

Duchowny na koniec swojego rozważania zadał zebranym w Sanktuarium św. ojca Stanisława Papczyńskiego trzy pytania: „Czy wierzysz, że dobro ma sens, nawet jeśli niekiedy zdaje się, że przegrywa? Czy potrafisz oddać Bogu sprawiedliwość niż samemu oceniać? Czy masz w sobie pokorę, żeby przyznać się do tego, że nie znasz się na wszystkim, że nie wiesz wszystkiego?”. – Chrześcijanie nie są ludźmi, którzy wszystko wiedzą, ale którzy ufają Bogu. Na końcu naszej drogi krzyżowej nie mówimy więc: „Daliśmy radę”, ale „Zrobiliśmy jeden krok od pewności siebie do tego, by zaufać Chrystusowi” – zakończył.

Już w najbliższy piątek (27 marca) do Góry Kalwarii wyruszy z Warszawy kolejna Ekstremalna Droga Krzyżowa. Tym razem trasa będzie biec z kościoła Księży Marianów, z Parafii NMP Miłosierdzia (na warszawskich Stegnach). Wydarzenie rozpocznie się mszą świętą o godz. 21.00. Dojście do Sanktuarium św. ojca Stanisława Papczyńskiego zaplanowane jest na godzinę 7:00.

fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl
Galeria (9 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze