45. Piesza Pielgrzymka Wrocławska, Wrocław – Jasna Góra – Łagiewniki, fot. Piesza Pielgrzymka Wrocławska
W drodze na Jasną Górę i dalej – 45. Piesza Pielgrzymka Wrocławska [+GALERIA]
To był wyjątkowy rok dla pielgrzymów wrocławskich. Po raz pierwszy w historii ich piesza pielgrzymka nie zakończyła się na Jasnej Górze. Szli dalej – do Łagiewnik, do sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
Pielgrzymka to dla wielu szczególny czas – to rekolekcje w drodze. Pątnicy często idą do wybranego sanktuarium w konkretnej intencji. Zazwyczaj tworzone są różne grupy, mające swoją specyfikę – może być grupa rodzinna, pokutna czy lectio divina. Pielgrzymka buduje poczucie wspólnoty: ludzie idą w tym samym kierunku, mają wspólny cel, odrywają się od codziennych obowiązków. Jest to czas wyciszenia (choć zależy to od charakteru grupy), refleksji, a także sprawdzian sił fizycznych, przekraczania własnych granic i forma ascezy.
>>> Wolność zaczyna się tam, gdzie stajemy w prawdzie [FELIETON]

Niespodziewana podwózka
Do 45. Pieszej Pielgrzymki Archidiecezji Wrocławskiej dołączyłem 7 sierpnia. Przede mną było osiem dni wędrówki. Po dotarciu do Kluczborka planowałem udać się pod kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, rozbić tam namiot i poczekać na pielgrzymów. Stało się inaczej. Szedłem akurat z moją dziewczyną, gdy zatrzymał się przy nas czerwony bus. Okazało się, że to samochód bagażowy grupy 8 – salwatoriańskiej. Kierowca zapytał, czy nas podwieźć. Skorzystaliśmy, lecz ku naszemu zdziwieniu bus pojechał w inną stronę, niż się spodziewaliśmy. Ostatecznie wysadził nas na ostatnim odcinku trasy tego dnia. W ten sposób – choć chwilę wcześniej byliśmy już w Kluczborku – musieliśmy wejść tam jeszcze raz, tym razem o własnych siłach. Było to dobre i symboliczne rozpoczęcie pielgrzymowania.
>>> Czy rutyna nie przysłania nam tego, co ważne? [FELIETON]

Ślub na pielgrzymce
Szczególnym wydarzeniem tegorocznej pielgrzymki był ślub Filipa i Zosi. Jeszcze przed wyruszeniem na trasę organizatorzy przekazali wiadomość: „Każdy z nas jest zaproszony do udziału w ślubie Zosi i Filipa. Bądźcie z nami w czwartek, 7 sierpnia, o godzinie 15.00 na mszy pielgrzymkowej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kluczborku. Do zobaczenia!”.

Zosia i Filip od lat uczestniczyli w pielgrzymkach. – Żeby małżeństwo było udane, trzeba sobie postanowić zdolność do miłości. Kiedy człowiek ma pragnienie miłości, wtedy łatwiej przychodzi Duch Święty. W Kościele cieszymy się świadkami – błogosławionymi i świętymi, ale także wszystkimi, którzy nie zostali oficjalnie kanonizowani. To bardzo ważne, że tu i teraz możemy radować się udanymi małżeństwami. A co pomaga w małżeństwie? Będę reklamował pieszą pielgrzymkę wrocławską – opowiadał ksiądz Tomasz Płukarski w kazaniu podczas mszy ślubnej. Dla mnie była to pierwsza msza na tegorocznym szlaku.

Droga na Jasną Górę
Kolejne dni mijały sprawnie. Do pokonania mieliśmy od 26 do nawet 33 kilometrów dziennie. Podczas pielgrzymki, oprócz głównego celu – sanktuarium jasnogórskiego – odwiedzamy też inne ważne miejsca. Tradycyjnie wrocławska pielgrzymka zatrzymuje się w kościele odpustowym pw. św. Anny w Oleśnie – tak było i w tym roku.

Podczas mszy świętej w tym miejscu bp pomocniczy archidiecezji wrocławskiej Maciej Małyga mówił nam o tym, jak stawać się pielgrzymami nadziei. – Namiot pokazuje, że jesteśmy przechodniami, że jesteśmy w drodze. Dom jest gdzie indziej. A czym jest nadzieja? Właśnie tą drogą do domu Ojca – opowiadał hierarcha.
Na Jasną Górę dotarliśmy 10 sierpnia około godziny 14. O 16 uczestniczyliśmy we mszy świętej odprawionej na wałach jasnogórskich. – Pielgrzymka to piękny czas. Zdajemy sobie sprawę, że pielgrzymowanie to nie dzieło przypadku, lecz trud, doświadczenie własnych ograniczeń. Człowiek mierzy się z samym sobą. Pielgrzymka to doświadczenie wiary i piękna wspólnoty – mówił bp pomocniczy archidiecezji wrocławskiej Jacek Kiciński.

Jubileuszowa pielgrzymka
Tegoroczna pielgrzymka nie zakończyła się jednak na Jasnej Górze. Udaliśmy się dalej – do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Z Wrocławia wyruszyło ok. 1500 osób, na pokonanie dodatkowego fragmentu zdecydowało się ok. 100 pątników. Przed nami było 138 kilometrów. Trasa była wyjątkowa – prowadziła przez Jurę Krakowsko-Częstochowską i Ojcowski Park Narodowy. – Ta grupa wyruszyła, aby złożyć dziękczynienie za 45 pieszych pielgrzymek wrocławskich, ale nade wszystko za to, że Bóg posłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, abyśmy stali się Jego dziećmi – mówił ks. Tomasz Płukarski, główny przewodnik pielgryzmki.

Podobnie jak podczas pierwszej części pielgrzymki, tak i teraz szedł z nami bp Maciej Małyga.
– Pielgrzymowanie to dla mnie rekolekcje w drodze, doświadczenie prostoty życia, kiedy możemy docenić choćby to, że jest gdzie się przespać, że można napić się filiżanki kawy. To także doświadczenie wspólnej modlitwy – podkreślał. Drugi etap pielgrzymki miał szczególny wymiar duchowy. Jego tematem przewodnim był List do Rzymian, a zwłaszcza fragmenty dotyczące nadziei. To właśnie wokół nich zostały zbudowane codzienne konferencje i rozważania.
>>> Nadzieja pośród zgiełku. Przystanek Jezus 2025 [REPORTAŻ]

Kraków-Łagiewniki
15 sierpnia. Moment historyczny – pierwszy raz pielgrzymka z Wrocławia kończy się w Krakowie, w Łagiewnikach. W sanktuarium Bożego Miłosierdzia powitał nas ks. rektor Zbigniew Bielas. Mówił: „Życzę wam, aby pobyt w Łagiewnikach przynosił błogosławione owoce w życiu każdego z was. Niech wszystkie intencje, które nieśliście najpierw na Jasną Górę, a teraz przynieśliście do miłosierdzia Bożego, dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Miłosierdzia oraz apostołów miłosierdzia – św. Faustyny i Jana Pawła II – zostaną wysłuchane”.

Świadectwa pielgrzymów
Uczestnicząc w pielgrzymce, miałem okazję porozmawiać z innymi pielgrzymami o ich doświadczeniu drogi. Amelia szła w tym roku po raz pierwszy.
– Poszłam, by modlić się o święte małżeństwo i bycie dobrą żoną. Motywacją było też to, aby lepiej poznać się z narzeczonym. Tutaj nic się nie ukryje – zmęczenie, ból fizyczny i psychiczny. Wszystko wychodzi z człowieka. Doszłam na Jasną Górę z wdzięcznością Maryi za Jej wstawiennictwo i opiekę nad naszą relacją oraz z przekonaniem, że każdej kobiecie życzę takiego kandydata na męża. Najważniejsza była dla mnie obecność Boga – poczucie, że nie jestem sama. Przyjechałam trochę chora i na początku mi się pogorszyło. Wiedziałam, że jeśli dojdę na Jasną Górę, to nie będzie moja zasługa. Po ludzku było to niemożliwe. Z Bożą pomocą dotarłam jednak zdrowa, wiedząc, że Maryja mnie prowadzi, a Pan Bóg posyła ludzi, którzy mnie wspierali. Jestem wdzięczna za każdą rozmowę i dobre słowo. Gdyby nie współpielgryzmi, zrezygnowałabym już pierwszego dnia – dzieli się dziewczyna.

Pierwszy raz szedł w tym roku również Tadeusz. – Idę dzięki koledze, który zaproponował, żeby pójść. Jestem mile zaskoczony tym, jak dobrze można się skupić i jak bardzo pielgrzymka pogłębia i rozwija duchowość – opowiada.

O swoim doświadczeniu pielgrzymowania opowiedziała również Marysia:
„Nie wiem, który to już raz idę, pewnie czternasty. Pielgrzymuję, ponieważ zakochałam się w pielgrzymce. Po raz pierwszy zabrali mnie na nią rodzice, gdy miałam siedem lat. Od tamtej pory co roku tutaj wracam. Już około zimy zaczyna mi się śnić pielgrzymka – wędrowanie, śpiew, konferencje, różne grupy i aktywności. To wszystko jest mi bardzo bliskie. Zachęcam wielu przyjaciół i znajomych, żeby się przyłączyli, bo każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Lubię też uczucie, że jestem nikim – choć może to zabrzmi brutalnie. Wchodzę do wioski jako obca osoba, a mieszkańcy dają mi jedzenie, oferują prysznic i nocleg. Spotykam się z ogromem miłości i empatii. W ciągu roku zwykle wszystko mamy zaplanowane, a tutaj tak nie jest”.

Ojciec Jarosław, przewodnik pielgrzymkowej grupy 15, pielgrzymuje od 14. roku życia.
– Uważam, że pielgrzymka ma niezwykłą wartość. W ciągu tych ośmiu dni można z Panem Bogiem załatwić więcej niż w innym czasie. To szczególny rodzaj doświadczenia duchowego – z jednej strony we wspólnocie, z drugiej podczas samotnego kroczenia, gdy łatwiej usłyszeć głos Pana Boga. Jestem bardzo przywiązany do skuteczności modlitwy pielgrzymkowej połączonej z pokutą. Wiele próśb, które sam zanosiłem, i tych, o które prosili mnie inni, spełniło się. Widzę wiele owoców tej drogi – dzieli się.

Pielgrzymka to czas nie tylko wędrówki fizycznej, ale przede wszystkim duchowej.
Historie Amelii, Tadeusza, Marysi i ojca Jarosława udowadniają, że pielgrzymka to więcej niż podróż – to czas odkrywania siebie, budowania więzi i doświadczania Bożej obecności w codziennych wyzwaniach. Na pewno wrócę jeszcze na trasę.











| Galeria (11 zdjęć) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Czy osiągniecie celu w życiu jest najważniejsze? [FELIETON]
Bp Piotr Przyborek: pielgrzymka buduje nadzieję
Trzeba zacząć się modlić [REPORTAŻ]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny