PAP/Leszek Szymański

PAP/Leszek Szymański

„Wielki aktor może odejść z życia, ale nie odchodzi z teatru” – pożegnano aktora Jana Frycza [+GALERIA]

„Byłeś nie do podrobienia”, „nie wiedział, jak jest wspaniały”, „wymykał się kategoriom” – tak Jana Frycza wspominali podczas uroczystości pogrzebowych jego przyjaciele i ludzie teatru. Aktora żegnali m.in. Jan Englert, Krystyna Janda, Mikołaj Grabowski i Jan Klata. List skierowany do uczestników uroczystości przesłała także ministra kultury Marta Cienkowska.

Uroczystości pogrzebowe Jana Frycza, który zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat, odbyły się w poniedziałek w Warszawie. Jan Englert wspominał Frycza jako aktora, który nieustannie potrafił zaskakiwać: „Uważałem się za zawodowego starszego brata Jana Frycza. Myślę, że to była świadomość jednostronna, on nigdy nie czuł się ode mnie młodszy. Bardzo trudną jest rzeczą dla starszego brata stwierdzić, że młodszy jest zdolniejszy. Wielokrotnie tego doświadczyłem” – mówił.

Jak podkreślił, Frycz „wymykał się kategoriom”. – Nigdy nie wiedziałem, co mnie spotka ze strony Janka, i to było fantastyczne – wspominał Englert. Dodał, że w aktorze jednocześnie żyli „rozentuzjazmowany chłopiec” i „zgorzkniały, sceptyczny starszy pan”. – Uczył mnie tego, że nic nie jest nam dane na zawsze – mówił.

PAP/Leszek Szymański
PAP/Leszek Szymański

O wyjątkowym talencie Frycza mówił także Mikołaj Grabowski, który znał go przez ponad pół wieku. Wspominał ich pierwsze spotkanie w 1974 r., kiedy przyszły aktor poprosił go o przygotowanie do egzaminów do szkoły teatralnej: Po kilku spotkaniach zdałem sobie sprawę, że chyba niewiele cię nauczę, bo ty wszystko umiesz – mówił Grabowski.

Podkreślił, że role Frycza powstawały „w sposób naturalny, swobodny, niewymuszony”. – Tak się chyba mówi o kimś, kto urodził się, żeby być aktorem. (…) Byłeś nie do podrobienia – powiedział.

Krystyna Janda nazwała Frycza „artystą wielkim i z łaski Bożej”: Grałeś, jakbyś oddychał, skakałeś po górach z lekkością i zawracałeś kijem Wisłę, kiedy grałeś, a na koniec wydawało się, że tego nie zauważasz – wspominała.

Jak mówiła, Frycz potrafił błyskawicznie przechodzić „od złości do śmiechu, od grozy do żartu, od czułości do nienawiści”. – Po prostu grałeś. Zachwycająco – powiedziała. – Nie wiedział, jak jest wspaniały. To naprawdę rzadkie – dodała Janda. Podkreśliła, że po aktorze pozostało bardzo wiele. – Bez twojej przekory, poczucia humoru będzie naprawdę smutniej. Na szczęście zostawiłeś po sobie dużo, bardzo dużo. To będzie trwało – mówiła.

PAP/Leszek Szymański
PAP/Leszek Szymański

Dyrektor Teatru Narodowego Jan Klata określił Frycza jako „nienasyconego artystę i człowieka”: To nie tylko był aktor, który potrafił wszystko. Ale z tego, że potrafił wszystko, wyciągał wniosek, że istnieje „jeszcze więcej” niż wszystko, że chciałby spróbować czegoś jeszcze – powiedział.

Klata zwrócił uwagę na żarliwość i wymagania, jakie Frycz stawiał przede wszystkim samemu sobie. Podkreślił również jego błyskotliwość, poczucie humoru i dystans do siebie. Jak zaznaczył, do końca pozostał ciekawy świata i teatru. Jeszcze przed śmiercią pracował nad „Oresteją”.

Do uczestników uroczystości list skierowała także ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska. Zwróciła uwagę, że przez niemal pięć dekad Frycz stworzył dziesiątki ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych, jednak „liczby i tytuły nie mówią o nim najważniejszego”. „Jana Frycza nie dało się pomylić z nikim innym” – napisała. Jak zaznaczyła, miał niezwykłą sceniczną obecność i „potrafił z ciszy zrobić scenę, z jednego spojrzenia – całą historię człowieka”.

PAP/Leszek Szymański
PAP/Leszek Szymański

„Nie grał po to, żebyśmy podziwiali aktora. Grał po to, żebyśmy zobaczyli człowieka” – podkreśliła Cienkowska. Przypomniała, że ostatnią rolą Frycza był Król w „Termopilach polskich” Jana Klaty na scenie Teatru Narodowego, a niedługo przed śmiercią aktor uczestniczył jeszcze w próbach „Orestei”.

„Teatr jest sztuką ulotną. Spektakl się kończy, gasną światła, scena pustoszeje. A jednak coś pozostaje. I dlatego wielki aktor może odejść z życia, ale nie odchodzi z teatru” – napisała ministra kultury. List w jej imieniu odczytał podsekretarz stanu w MKiDN Sławomir Rogowski.

Galeria (6 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze