fot. Facebook/Pasieka klasztorna

fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Obra: dwóch nowicjuszy złożyło pierwsze śluby zakonne

„Jak to jest być oblatem? Szczęśliwie” – odpowiedział Przemysław Bojarowski, zapytany chwilę po złożeniu pierwszej profesji. W Obrze Jakub Kuleta i Przemysław Bojarowski złożyli pierwsze śluby w Zgromadzeniu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Podczas tej samej Eucharystii sześciu młodych oblatów odnowiło śluby czasowe.

Uroczystość odbyła się 7 września podczas porannej mszy św. w Obrze. Liturgii przewodniczył o. dr Wojciech Popielewski OMI, prowincjał Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, który przyjął od nowicjuszy profesję zakonną. Składając pierwsze śluby, neoprofesi zobowiązali się do życia w czystości, ubóstwie, posłuszeństwie i wytrwałości. Pierwsza profesja zakończyła ich nowicjat i uczyniła ich członkami Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

„Powołuje nas z miłosierdzia”

Homilię podczas mszy świętej, w trakcie której młodzi oblaci złożyli śluby zakonne, wygłosił ks. Michał Pabiańczyk, który od 2 do 7 września prowadził w Obrze rekolekcje dla kleryków i nowicjuszy. Kaznodzieja nawiązał do pytania, które kandydaci usłyszeli na początku obrzędu profesji: „O co prosicie?”. Odpowiedzieli: „„O miłosierdzie Pana i łaskę, aby doskonale służyć Mu w tej rodzinie zakonnej”.”.

„Pan Bóg powołuje nas z miłosierdzia, nie inaczej. Nie jest to nasza zasługa, nie są to nawet nasze czyny, ale właśnie miłosierdzie” – mówił ks. Pabiańczyk.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Duchowny podkreślił, że powołania nie można sobie wymyślić ani zaplanować wyłącznie według własnych oczekiwań. Jest ono darem, który człowiek stopniowo odkrywa, również pośród własnej słabości, niepewności i zmagań.

„ Człowiek zaczyna dostrzegać powołanie jako dar. Nie można sobie tego samemu wziąć, nie można sobie tego wymyślić. To Pan Bóg przychodzi i człowieka powołuje” – podkreślał ks. Pabiańczyk.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Kaznodzieja zaznaczył, że ludzkie wahania i trudności nie przekreślają Bożego wezwania. Fundamentem wytrwałości nie jest doskonałość człowieka, ale wierność Boga. „Pan nie odwołuje swojego powołania. On jest pewny tego, że ciebie chce. To jest bardzo ważne. W powołaniu trzeba mieć pewność” –mówił ks. Pabiańczyk.

Jakub Kuleta: cichy głos powołania w Brukseli

Jakub Kuleta wychował się w Brukseli. Dorastał przy polskiej parafii prowadzonej przez misjonarzy oblatów. Ze zgromadzeniem zetknął się również w polskiej szkole, w której uczyli oblaci. Myśl o powołaniu zaczęła wyraźniej pojawiać się podczas studiów.

– Pojawiał się ten cichy głos, który czasem był głośniejszy, a czasem mniej głośny. Niekiedy bardziej go w sobie dusiłem, a czasem bardziej się na niego otwierałem – wspomina oblat.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Jakieś dwa lata przed ukończeniem studiów zaczął poważniej rozważać życie zakonne. Swoimi przemyśleniami podzielił się z oblatami pracującymi w Brukseli. Ważną rolę w jego rozeznawaniu odegrał miejscowy proboszcz. Przełomem okazał się przyjazd na oblacką powołaniówkę.

– Coraz poważniej zacząłem o tym myśleć. W końcu przyjechałem na powołaniówkę i rozeznałem, że muszę tu iść. Muszę tu po prostu iść – mówi.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Jakub zaznaczył, że pierwsze śluby nie były dla niego pojedynczym, nagłym przeżyciem. Do decyzji dojrzewał podczas całych rekolekcji, rozważając jej znaczenie i odpowiedzialność, którą bierze na siebie. Powracała do niego myśl towarzysząca mu już przy wstępowaniu do zgromadzenia: do zakonu przychodzi się po to, aby naśladować Chrystusa i coraz bardziej się do Niego upodabniać.

– Kiedy składałem śluby, towarzyszyła mi myśl: teraz już na poważnie i z pomocą Bożą. Pragnienie przerodziło się w coś konkretnego i zostało potwierdzone przez Kościół. Przeżywam to w duchu zjednoczenia z Panem Bogiem – podsumowuje Jakub Kuleta OMI.

Przemysław Bojarowski: zafascynowała go misja wśród ubogich

Przemysław Bojarowski pochodzi z Iławy. Jak wspomina, myśl o wyborze drogi zakonnej towarzyszyła mu właściwie od dzieciństwa, dlatego sama decyzja o podjęciu formacji przyszła mu dość naturalnie.

Misjonarzy oblatów poznał właśnie w Iławie. Chociaż nie należał do prowadzonej przez nich parafii, uczestniczył w działającym przy niej Duszpasterstwie Młodzieży NINIWA.

– Poznałem oblatów i ich charyzmat, którym z czasem się zafascynowałem, a nawet się w nim zakochałem. Pociągnęło mnie posłanie do ubogich, misja i Kościół. To przeważyło, że poszedłem właśnie do oblatów – wspomina neoprofes.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Przemysław przyznał, że noc poprzedzająca profesję była dla niego bezsenna. Towarzyszyły mu liczne myśli, stres i świadomość znaczenia podejmowanej decyzji. W dniu uroczystości niepokój stopniowo ustępował jednak miejsca radości.

– Przeżyłem te śluby z wielkim stresem. Ciężko było mi w nocy zasnąć, bo cały czas o tym myślałem. Rano stres zaczął jednak przechodzić w radość i szczęście – mówi.

fot. Facebook/Pasieka klasztorna
fot. Facebook/Pasieka klasztorna

Najbardziej wymowne podsumowanie pierwszych chwil w zgromadzeniu padło podczas rozmowy Przemysława z jednym z jego znajomych.

– Dobry kolega zapytał mnie, jak to jest być oblatem. Odpowiedziałem mu: szczęśliwie – podkreśla Przemysław Bojarowski OMI.

Po zakończeniu nowicjatu Jakub Kuleta i Przemysław Bojarowski rozpoczną kolejny etap oblackiej formacji. Zamieszkają we wspólnocie zakonnej w Poznaniu i rozpoczną studia filozoficzne.

Galeria (9 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze