fot. PAP/EPA/VATICAN MEDIA

Wstań z kanapy i zmieniaj świat [MISYJNE DROGI]

Misjonarz to ten, który opuszcza swoją ojczyznę i posługuje daleko od domu rodzinnego. Franciszek po konklawe, które go wybrało na papieża, do swojej ojczyzny Argentyny nigdy nie wrócił. Franciszek pragnął, aby Kościół był ubogi i dla ubogich.

Zwyczajowo kojarzymy sobie, że misjonarze wyjeżdżają do ubogich krajów, w których brakuje wielu rzeczy. Dlatego też, z punktu widzenia misjonarza wyjeżdżającego z Polski, rezygnuje on z wielu wygód zachodniej cywilizacji, aby żyć i posługiwać wśród ubogich, i to często w skromnych warunkach. Misjonarze na misjach mieszkają w miejscach, które nazywamy misjami. Jednak kilka razy w roku udają się do wiosek rozproszonych na większym obszarze, aby odwiedzić wspólnoty chrześcijan z posługą sakramentalną i katechizacją. Zatrzymują się wtedy w domach przygotowanych przez chrześcijan. Franciszek przypominał duszpasterzom, że powinni pachnieć owcami, a nie drogimi perfumami. Oznaczało, to że powinni być zawsze blisko swoich wiernych i na ile to możliwe – powinni uczestniczyć w ich życiu. Misjonarze wypełniają z nawiązką to zalecenie papieża.

Franciszek nazwał Kościół szpitalem polowym. Tak jest na misjach. Misjonarze nie tylko głoszą Ewangelię, ale także troszczą się o zdrowie ludzi, wśród których posługują. Budują apteki, przychodnie, a nawet szpitale. Niezastąpioną pomocą są wtedy siostry zakonne i misjonarze świeccy. Nawet tacy, którzy wyjeżdżają na misje na kilka tygodni, aby zatroszczyć się o chorych. Papież przypominał o tym, co misjonarze dobrze wiedzą – że trzeba nie tylko troszczyć się o sferę duchową, ale zadbać także o zdrowie i godne warunki życia.

fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Ojciec Święty przypominał, że Kościół nie może czekać na to, aż ludzie sami do niego przyjdą. Trzeba do nich wychodzić, szukać ich, zapraszać i prowadzić do poznawania Jezusa i uwierzenia w Niego. W przypadku misjonarza pracującego w kraju misyjnym, gdzie chrześcijaństwo dopiero się rodzi i wspólnoty wierzących są młode, tak właśnie trzeba działać. Franciszek odwiedzał różne grupy osób, czasami bardzo dalekie od Kościoła instytucjonalnego. Niektóre z nich pewnie same nigdy by nie przyszły do Kościoła. Dlatego Kościół przychodził do nich w osobie jego widzialnej głowy, Ojca Świętego.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<

Praca misjonarza kojarzy się nam z wędrowaniem od wioski do wioski. Z zatrzymaniem się na kilka dni i wyruszeniem w dalszą drogę. W czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w roku 2016 papież zwrócił się do młodych z następującym apelem: „Czas wstać z kanapy. By zmienić świat trzeba porzucić komfort, podjąć trud, wysiłek. Wymagać od siebie. Życie każdego z wierzących związane jest z podjęciem wędrówki za Jezusem: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je» (MK 8,34-35)”.

Obrazy, metafory, które zaproponował nam Franciszek są bardzo wymowne i łatwe do zrozumienia – ale trudniejsze do realizacji. Być pasterzem i misjonarzem, który pachnie owcami. Troszczyć się o dobro duchowe ludzi, do których zostało się posłanym i zapewnić im pomoc na wzór „szpitala polowego”. Nie bać się ludzi. Wychodzić do nich. Nie czekać na nich, ale ich szukać i zapraszać. Być gotowym do ciągłej wędrówki, to znaczy do powstawania z kanapy i zmieniania siebie i świata. Wszystko dla Chrystusa i Jego Kościoła, jako misjonarz na wzór Jezusa i Franciszka.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze