fot. unsplash

Zaręczyny na Jasnej Górze i papież Franciszek. Czyli jaki jest przepis na miłość?

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

14 lutego przypada święto wszystkich zakochanych. A jak stworzyć szczęśliwy związek? Każda para ma na to swój przepis. Trzy z nich zgodziły się nim z nami podzielić. 

Amelia i Dawid, narzeczeni 

Kiedy ktoś pyta nas, jak się poznaliśmy, długo się zastanawiamy, ponieważ sami nie znamy odpowiedzi. Mieszkamy w jednej miejscowości, więc pewnie nasze drogi spotkały się już gdzieś w podstawówce. Ale nie, nie To nie szkolna miłość. Kompletnie nie zwracaliśmy wtedy na siebie uwagi. Być może dlatego, że między nami jest 5 lat różnicy. W każdym razie musiało minąć wiele czasu, aż znów się spotkaliśmy, tym razem wśród moich i Dawida przyjaciół. Zauroczyłam się w nim! Ale byłam przekonana, że nie ma szans na to, abyśmy zostali parą. Natomiast zauroczenie nie mijało, wręcz przeciwnie. Stawało się coraz silniejsze, aż w końcu uświadomiłam sobie, że się w nim zakochałam.

Był to dla mnie czas „emocjonalnej sinusoidy”. Każde przypadkowe spotkanie sprawiało ogromną radość i ekscytację. Jednak z racji, że były to pojedyncze sytuacje, a nasz kontakt cały czas pozostawał na stopniu co najwyżej koleżeńskim, perspektywa wspólnej przyszłości wydawała się czymś nierealnym. I z takim przeświadczeniem byłam skłonna stwierdzić, że cała historia może odejść w zapomnienie. Jednak doszłam do wniosku, że przecież mogę jeszcze coś zrobić. Był maj, więc jak co roku w Kościele odprawiane było majowe. A przecież kto może pomóc mi bardziej, niż Maryja? I co tu dużo mówić… W listopadzie byliśmy już parą, a w ubiegłym roku minęło 5 lat odkąd jesteśmy ze sobą. 

>>> Piękna modlitwa za wstawiennictwem św. Walentego

Maryja

Fot. cathopic

Był to dla nas wyjątkowy rok. Nie tylko ze względu na pierwszą okrągłą rocznicę związku, ale również dlatego, że w sierpniu Dawid zapytał, czy zostanę jego żoną. Myślałam, że jestem przygotowana na ten moment i przeżyję tę chwilę zupełnie spokojnie. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam. Emocje, które towarzyszyły mi w tamtej chwili, trudno opisać! Dawid postanowił oświadczyć mi się w miejscu i dniu, które są najbliższe mojemu sercu. 13-go sierpnia trzynasty raz wchodziłam na Jasną Górę – jako piesza pątniczka. Po ukłonie przed tronem Matki Bożej, poproszono mnie, abym wyszła przed całą grupę, a z towarzyszącego obok tłumu ujrzałam Dawida, który zbliżał się w moją stronę z bukietem róż. Nigdy bym nie uwierzyła, że przeżyję coś tak pięknego!

fot. archiwum prywatne

Jesteśmy świadomi, że jesteśmy dopiero na początku naszej drogi. Wiemy, że były i jeszcze nie raz będą towarzyszyć nam trudne momenty. Jednak warto szukać kompromisów i rozwiązań każdej gorszej sytuacji, by wspólnie przejść przez całe życie! Bo nic w życiu nie jest tak wartościowe, jak miłość i bliskość drugiej osoby. 

fot. archiwum prywatne

>>> Do stolicy Wielkopolski ściągnęła Go… miłość

Aleksandra i Rafał, rodzice trzyletniej Michalinki, pięć lat po ślubie 

Jesteśmy małżeństwem od ponad pięciu lat, a znamy się już niespełna czternaście. Kiedy się poznaliśmy, byliśmy jeszcze dzieciakami i z pewnością nie myśleliśmy o ślubie czy o wspólnej przyszłości. Za to od początku świetnie się dogadywaliśmy i rozumieliśmy. Ktoś kiedyś powiedział, że przeciwieństwa się przyciągają i u nas chyba to widać czarno na białym. Mój ekspresyjny i często wybuchowy temperament poskramiany jest przez stoicki spokój męża. I tak dogadujemy się przez te lata. 

Przepis na miłość? Chyba nie ma jednego, właściwego i dobrego. W naszym małżeństwie trzymamy się pewnych niepisanych zasad. Zaufanie, szacunek, mówienie prawdy. I choć na początku nie było łatwo znaleźć kompromis w sytuacjach spornych, to pracowaliśmy oboje, aby naprawić to, co wymyka nam się z rąk. O, tu kolejna rzecz, która jest bardzo ważna. Żyjemy w czasach, w których, jeśli coś się zepsuje, wyrzucamy to od razu do kosza, zastępujemy nowym. Mowa o przedmiotach, ale też niestety coraz częściej o relacjach. W każdym związku są trudne chwile, czasem bardzo trudne. I u nas ich nie brakuje, ale zawsze staramy się ratować naszą miłość. Nie poddawaliśmy się, kiedy nad nami wisiały ciemne chmury. Od pewnego czasu siłę i najpiękniejsze wypełnienie naszego małżeństwa daje nam coś, czego wcześniej brakowało. Dopiero teraz wiemy, jak bardzo. Mam na myśli wspólną modlitwę. Ona daje nam jakąś nadludzką siłę i pomaga rozwiązywać problemy, które pojawiają się na naszej drodze. Kłótnie zdarzają się w każdym związku. Najważniejsze to szukać wspólnie dobrego rozwiązania. My się tego trzymamy. 

Rafał i Aleksandra, fot. archiwum prywatne

Czym jest dla nas miłość? Miłość jest wszystkim. To zrobienie kanapki drugiej osobie, miłe słowo rzucone mimochodem czy przykrycie kocem, kiedy oko przymknie nam się na kanapie. Drobne słowa, drobne gesty brzmi banalnie, wiem. Ale w tym tkwi ogromna siła. Nigdy nie kładziemy się spać pokłóceni i nigdy nie wychodzimy z domu bez buziaka. To wszystko każdego dnia buduje nas, nasze poczucie bezpieczeństwa oraz to, że kochamy i jesteśmy kochani. Że jesteśmy dla drugiej osoby niezwykle ważni. Bez wielkich gestów. Szukajmy miłości w tych najmniejszych. W trosce i wsparciu. To właśnie jest miłość.  

Beata i Waldemar, rodzice dwudziestojednoletniej Weroniki i dziewiętnastoletniego Bartka, dwadzieścia trzy lata po ślubie 

Poznaliśmy się trzydzieści lat temu na zabawie. Żadne z nas nie miało jeszcze wtedy telefonu, więc umówiliśmy się na spotkanie w tym samym miejscu w następnym tygodniu. Byłam tak zestresowana tym spotkaniem, że… zapomniałam, jak wygląda Waldek! A on, zdziwiony moim zachowaniem, zdecydował się podejść do mnie dopiero po kilku godzinach zabawy. Na szczęście więcej się to nie powtórzyło. Później, gdy Waldek był w wojsku, pisaliśmy do siebie listy i spotykaliśmy się zawsze, gdy miał przepustkę. Wzięliśmy ślub w 1997 roku. Śmieję się, że mój mąż do dzisiaj mi się nie oświadczył. Po prostu pewnego dnia wspólnie podjęliśmy decyzję o małżeństwie.

fot. unsplash

Dziś jesteśmy rodzicami dwudziestojednolatki i dziewiętnastolatka. Rodzicielstwo przez długi czas było dla nas na pierwszym miejscu. Teraz jest nieco inaczej… Córka trzy lata temu wyjechała na studia i odwiedza nas tylko co kilka tygodni. Syn z kolei wciąż mieszka z nami i w maju skończy technikum. My natomiast dopiero w zeszłym roku zdecydowaliśmy się na pierwszy wyjazd we dwoje na wakacje. I było wspaniale!  

>>> Wspaniałe małżeństwo z 60-letnim stażem zdradza swój przepis na miłość [WIDEO]

Myślę, że jesteśmy teraz na zupełnie innym etapie naszego małżeństwa, takim bardziej dojrzałym. Mamy więcej czasu dla siebie i planujemy kolejne wspólne podróże. Dużo ze sobą rozmawiamy. I muszę przyznać, że już prawie wcale się nie kłócimy. Bo był czas w naszym małżeństwie, że żyło nam się ze sobą naprawdę trudno. Brak czasu, dorastające dzieci i przemęczenie powodowały kolejne napięcia. Jednak po każdej kłótni zawsze potrafiliśmy się pogodzić jeszcze tego samego dnia. To bardzo ważne, by, jak mówi papież Franciszek, nie kończyć dnia bez zgody i urazy w sercu do drugiej osoby. 

W naszym życiu istotną rolę odgrywa także modlitwa. Gdy nasze dzieci były małe, modliliśmy się każdego dnia wspólnie przed spaniem. Dziś z mężem często wieczorem modlimy się słowami przysięgi małżeńskiej. I polecamy to wszystkim małżeństwom.  

Zobacz także
Wasze komentarze