mężczyzna

fot. unsplash

Zdrówko jest najważniejsze? [FELIETON]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Słyszymy to przy okazji każdych urodzin czy imienin. Powtarzamy to także składając sobie życzenia świąteczne i z okazji rocznic. Pewnie się nawet nad tym nie zastanawiamy. Czy naprawdę „zdrówko jest najważniejsze”?

„Czego ci/wam życzyć? No przede wszystkim zdrówka. Bo zdrówko jest najważniejsze. Jak jest zdrówko to jest wszystko” – takie słowa słyszymy pewnie w każdej rodzinie i przy każdej uroczystości. Mówią tak prawie wszyscy. Większość powtarza to bezmyślnie. Gdyby jednak zapytać kogoś, kto tak mówi (a zrobiłem kilka takich eksperymentów), przycisnąć i drążyć czy rzeczywiście zgadzają się z własnymi słowami, to okazuje się, że… wcale nie są do nich przekonani.

>>> Czy małżonkowie powinni mieć wspólne konto?

Według badań CBOS około 40% Polaków uważa, że zdrowie jest w życiu najważniejsze. Czasem powielamy schematy. Bywa, że używamy takich, a nie innych sformułowań, bo „po prostu tak się mówi”. Gorzej jeśli dajemy sobie wmówić coś, z czym w głębi serca kompletnie się nie zgadzamy. I nie chodzi wcale o to, żeby wymieniać teraz całą litanię wartości, które są cenniejsze od zdrowia. Dobrze byłoby, gdybyśmy jednak uświadomili sobie, że tracąc zdrowie nie tracimy wcale tego, co najcenniejsze. I nie wszystko w naszym życiu od zdrowia zależy. Mało kto od początku do końca swego życia jest w 100% zdrowy. Choroby, mniej lub bardziej poważne, po prostu czasem nas dopadają. I warto, żebyśmy docenili to, co mamy. A raczej to kogo mamy. Bo przecież miłość i dobre relacje z cudownymi ludźmi są o wiele ważniejsze niż zdrowie. Nie czuję się ambasadorem każdego człowieka na świecie, ale osobiście wolałbym chorować, a nawet umierać w towarzystwie ludzi, których kocham, niż cieszyć się zdrowiem w gronie ludzi, którym jestem obojętny. Jasne, rozumiem, nie każdy musi tak uważać. Ktoś może utrzymywać, że nadal prawidłowe funkcjonowanie organizmu jest dla niego ważniejsze niż relacje z bliskimi. Ale chyba w zdecydowanej mniejszości są ci, którzy byliby chętni bronić takiego podejścia.

para

fot. unsplash

>>> Cztery strony na kilometr, czyli jak audiobooki odmieniły moje stanie w korku

Dziwię się też, kiedy takie słynne polskie słowa padają z ust osób głęboko wierzących. Ja naprawdę nie zamieniłbym stanu łaski uświęcającej na idealne wyniki badań. To pierwsze jest dla mnie zdecydowanie ważniejsze i tym cenniejsze, jeśli ze zdrowiem jest coś nie tak. Dla katolika relacja z Bogiem jest przecież ponad wszystkim innym. Poukładane relacje z Bogiem i z ludźmi dają o wiele większy egzystencjalny komfort, niż odpowiedni poziom hemoglobiny i niski cholesterol.

Może trochę się czepiam. Może nie do końca rozumiem kontekst takich życzeń. Może wcale nie chodzi o to, że „zdrówko jest najważniejsze”, ale o to, że życzymy komuś, aby po prostu czuł się dobrze, bo kiedy mamy siłę mierzyć się z codziennością wszystko idzie z górki. Mimo wszystko uważam jednak, że czasem warto się nad tymi słowami zatrzymać. Ze względu na samych siebie, ale też ze względu na innych. Bo może się okazać, że szukamy przepisu na szczęście w niewłaściwym miejscu.

Zobacz także
Wasze komentarze