fot. Dominique Aubert/AFP

Żołnierze (nie zawsze) z wyboru

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Jak mówią historycy, legenda Lwowskich Orląt należy do polskich mitów patriotycznych. – W mitologii narodowej czyn gimnazjalistów i studentów broniących kresowej strażnicy funkcjonuje podobnie jak obrona Częstochowy przed Szwedami, wiktoria Sobieskiego pod Wiedniem, brawurowa szarża szwoleżerów pod Samosierrą, czyn I Brygady Piłsudskiego, „Cud nad Wisłą” i obrona Zadwórza – w sierpniu 1920 roku, a w czasach nam bliższych Westerplatte, Monte Cassino czy powstanie warszawskie – przyznają.

Mali bohaterowie

Na lwowskim cmentarzu pochowanych jest ok. 300 tys. zmarłych – zasłużonych dla Polski i Ukrainy ludzi kultury, nauki i polityki. To najstarsza zabytkowa nekropolia Lwowa, położona jest we wschodniej części miasta na malowniczych wzgórzach. Wiosną 1919 roku w jednej z części cmentarza utworzono Cmentarz Obrońców Lwowa (potocznie zwany „Cmentarzem Orląt Lwowskich”) dla poległych w wojnach z Ukraińcami i bolszewikami,  w latach 1918-1920. Pierwsza relacja o bohaterstwie dzieci i młodzieży ze Lwowa nie pozostawiała wątpliwości, że mamy tu do czynienia z niezwykłym bohaterstwem i oddaniem…

Wśród huraganu granatów, poświstów szrapneli, wśród gradu kul stał młodzieniaszek polski po parę dni i nocy z rzędu na placówce i o głodzie i chłodzie walczył za Polskę z męstwem prawdziwie bohaterskim. Wielu z nich wymknęło się z domu bez wiedzy i zezwolenia rodziców. Dla tych młodocianych obrońców Lwowa należałoby założyć złotą księgę ku wiecznej pamięci i chlubie miasta.

Z biegiem lat powstawały kolejne artykuły, wiersze, obrazy… Zgodnie z przekazem, podstawową troską uczniów przestały być problemy szkolne, trudności w nauce czy jakieś nic nieznaczące nieporozumienia. Teraz chodziło o pokonywanie bólu, trwanie na posterunku, aż do oddania życia za ojczyznę

>>> Niewolnictwo to kobieta [INFOGRAFIKA] 

Zdjęcie pamiątkowe żołnierzy 40 pp w dzielnicy Lwowa Kleparów.

Zdjęcie pamiątkowe żołnierzy 40 pp w dzielnicy Lwowa Kleparów fot. Wikimedia Commons (Michaljanik)

Stefan, Tadziu, Witek

Jednym z małych obrońców Lwowa był 9-letni Stefan Wesołowski. Chłopiec wstąpił do Legionów w 1918 r.  Chciał walczyć o niepodległość ojczyzny, ale żeby spełnić swoje marzenie musiał uciec z domu. Jego postawa w walce przyniosła mu order Virtuti Militari. Trzy lata później udał się z grupą kolegów na Śląsk, gdzie uczestniczył w trzecim powstaniu śląskim. Za wysadzenie w powietrze niemieckiego pociągu pancernego został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz zyskał stopień kaprala. W ten sposób, mając 12 lat, został najmłodszym podoficerem Wojska Polskiego.

Tadeusz Jasiński miał 13 lat, kiedy zginął z rąk żołnierzy Armii Czerwonej. We wrześniu 1939 roku bronił Grodna przed sowieckimi żołnierzami, został schwytany i – wraz z kilkoma innymi obrońcami miasta – przywiązany do czołgu jako „żywa tarcza”. Odbity przez Polaków, skonał na rękach matki. Postanowieniem prezydenta RP z dnia 14 września 2009, „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za wykazane bohaterstwo podczas obrony Grodna we wrześniu 1939, został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Kiedy wybuchło powstanie warszawskie Witold Modelski miał 12 lat. Nie miał wątpliwości, że chce walczyć, natychmiast przyłączył się do powstańców.  Chłopiec – zgodnie z przekazem – charakteryzował się niezwykłą odwagą. 23 sierpnia 1944 został odznaczony Krzyżem Walecznych i awansowany na kaprala czasu wojny. Poległ  niecały miesiąc później. Po wojnie jego matka z pomocą sanitariuszek PCK odnalazła ciało Witolda podczas ekshumacji żołnierzy powstania. Sama, w nocy, przewiozła je na Powązki i pochowała przy murze cmentarza. Dopiero kilka lat później zwłoki Witolda przeniesiono do kwatery żołnierzy i sanitariuszek z batalionu „Parasol”. Jest patronem Sali Małego Powstańca w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Dobrowolny udział dzieci w walkach zbrojnych najczęściej dotyczył szczególnie ważnych dla danego państwa konfliktów, których ceną była niepodległość. Małoletni podejmujący świadomą, choć często emocjonalną decyzję o czynnej walce z bronią w ręku często pochodzili z rodzin o silnych patriotycznych tradycjach; wychowani zostali w duchu honoru i miłości ojczyzny…

>>> Dzieci-żołnierze. Niezauważany problem XXI wieku. Dzisiaj ich dzień 

afryka żołnierz

Fot. pixabay

Ofiary konfliktów

Dziś wiemy, że na całym świecie dzieci wykorzystywane są w walkach zbrojnych często wbrew swojej woli. Porywane z domu lub  po prostu sprzedawane przez swoich rodziców do walki w oddziałach grup terrorystycznych giną na froncie, zostają okaleczone lub stają się ofiarami przemocy seksualnej. Zdarza się też, że małoletni sami zgłaszają się jako ochotnicy – bynajmniej nie z patriotycznych pobudek. Wojny w biednych krajach doprowadzają często do katastrofy gospodarczej i społecznej, dzieci cierpią głód i pozbawiane są opieki dorosłych. Wstąpienie w szeregi ugrupowań militarnych często daje im jedyną możliwość przeżycia. Między uzbrojonymi ludźmi czują się bezpieczniej, teoretycznie mają zapewniony posiłek i ubranie.

Dziećmi łatwo się manipuluje. Można je zastraszyć, zmusić do konkretnych zachowań. Stają się łatwym i częstym celem walczących stron. Zwerbowane przechodzą szkolenie, podczas którego wyzwalana jest ich chęć do walki, podsycana jest nienawiść. Dzieci uczy się posługiwania bronią i bezwzględnego okrucieństwa, zmusza się je do wyczerpującej pracy służą w oddziałach zbrojnych nie tylko jako żołnierze, ale również szpiedzy, służba, tragarze, kucharze, posłańcy, żywe tarcze, samobójcy-zamachowcy, są często wysyłane na pewną śmierć jako przynęty. Małoletnich żołnierzy można spotkać w Mali, Czadzie, Demokratycznej Republice Kongo, Sri Lance, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Jemenie i Somalii. W wielu krajach już 10-latków powołuje się do wojska.

Uczyłem się z 23 innymi uczniami u znawcy Koranu. Dwa miesiące temu wnuk mojego mistrza sprzedał nas islamistom – relacjonował nastolatek zmuszony do walki zbrojnej w Mali. Dołączyliśmy do 14-osobowej grupy młodych ludzi z bronią. Na początku pracowałem w kuchni. Gotowaliśmy w chrześcijańskim kościele okupowanym przez islamistów. Uczyli nas strzelać, celować w serce lub nogi. Przed walką musieliśmy jeść ryż z białym proszkiem i sosem z czerwonego proszku. Mieliśmy także zastrzyki. Ja miałem trzy. Po tych zastrzykach i ryżu z proszkiem działałem jak maszyna, mogłem zrobić wszystko dla moich przełożonych. Uważałem, że nasi wrogowie są niczym psy i myślałem tylko, żeby ich zabić…

>>> Krew na metkach [MISYJNE DROGI] 

Fot. pixabay.com

Statystyki

UNICEF przypomina szacunki, które pokazują, że na całym świecie nawet 300 tys. dzieci może być wcielonych do różnych grup zbrojnych. Rekrutowanie dzieci do sił zbrojnych jest nielegalnym procederem, stąd dokładne liczby nie są znane

  1. W Afganistanie dzieci są wykorzystywane do wyrobu broni, jej transportu, a także jako zamachowcy-samobójcy.
  2. W Republice Środkowoafrykańskiej już nawet 8-letnie dzieci są wykorzystywane do walk przez wszystkie strony konfliktu.
  3. W Demokratycznej Republice Konga dzieci są rekrutowane przez wiele grup zbrojnych na wschodzie kraju, są wykorzystywane zarówno jako żołnierze, niewolnice seksualne, a także pełnią funkcje pomocnicze (kucharzy, tragarzy, posłańców).
  4. W Iraku i Syrii dzieci w wieku 12 lat przechodzą szkolenie wojskowe, są wykorzystywane jako informatorzy, strażnicy i ochroniarze strategicznych lokalizacji; w niektórych przypadkach wykorzystuje się je do przeprowadzania egzekucji oraz do samobójczych zamachów.
  5. W północnowschodniej Nigerii odnotowano wzrost liczby dzieci wykorzystywanych do zamachów samobójczych.

 *  *  * 

12 lutego 2002 roku wszedł w życie “Protokół opcyjny do Międzynarodowej Konwencji Praw Dziecka”, zobowiązujący państwa, które go podpisały, do nie wciągania dzieci poniżej 18 roku życia w konflikty zbrojne. Nabór lub wykorzystanie w działaniach zbrojnych dzieci poniżej 15 lat stanowi zbrodnię wojenną. Od tamtego wydarzenia  12 dzień lutego obchodzimy jako „Międzynarodowy Dzień Dzieci–Żołnierzy”. Jest to dobra okazja do pogłębiania świadomości i zwrócenia uwagi na problemy i cierpienie, o których na co dzień nie myślimy, a może nawet o nich nie wiemy.  

Zobacz także
Wasze komentarze