Fot. Twitter

5 historii z życia papieża Franciszka i kardynała Krajewskiego – papieskiego Robin Hooda

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Kardynał Konrad Krajewski mówi o sobie, że jest jak „pogotowie ratunkowe Franciszka”. O nim mówią – kardynał ubogich, biskup ulic i cierpienia, jałmużnik i „Robin Hood papieża”. W swojej najnowszej książce „Zapach Boga” opowiada kilka historii z życia swojego i z życia papieża Franciszka, pokazując w ten sposób, o co chodzi w chrześcijaństwie. Miłosierdzie potrafi być naprawdę szokujące.

Wybraliśmy dla was kilka historii.

 

1. Kiedyś przyszła pani i mówi, że co ten Kościół sobie myśli! I wymienia: Komunia święta na rękę, Komunia święta na stojąco… Ja sobie nie życzę, ja tylko na klęcząco!!! Mówię: Proszę pani, pięknie, ja też tak uważam, tylko chciałbym pani powiedzieć, że ostatnią Komunię świętą przyjmie pani na leżąco. Nie ma więc co upierać się co do tych form. One muszą być roztropne, mądre. Kapłan to jest ten, który kładzie mosty między różnymi ludźmi i ich jednoczy wokół Jezusa, a nie wokół siebie. Jeśli wokół siebie, to ta wspólnota szybko się rozleci. Środki, jakie mamy, muszą być do dyspozycji, ale tylko w jednym celu, żeby było widać Jezusa, żeby Go nie zasłaniać. Jeśli jakieś formy stare Go zasłaniają, to trzeba z nich zrezygnować. Jeśli jakieś nowe nie koncentrują się na Nim, to lepiej ich nie wprowadzać.

 

2. Nieraz papież Franciszek podkreślał, że kiedy proboszcz jest ubogi, to parafia jest niesamowicie bogata. Kiedy biskup jest ubogi i żyje czystą Ewangelią, to diecezja jest niesamowicie bogata. I odwrotnie: kiedy proboszcz jest bogaty, to parafia jest niesamowicie biedna.

>>>Kard. Krajewski: przyjąć ubogiego jak Jezusa

3. Dwa tygodnie temu byłem we Florencji. W szpitalu, gdzie rok po urodzeniu leży dzieciak. Pojechałem, bo miał mieć operację. To była kwestia życia i śmierci. Pojechałem w imieniu papieża Franciszka, aby być z rodzicami. Kiedy wszedłem na korytarz słynnej kliniki, matka dziecka mówiła: Boże, dość! Dość chorób mojego syna!. Po włosku to ładnie brzmi: Basta!. Nie słyszałem nigdy piękniejszej modlitwy. Przytuliłem się do tej matki. Bez słów.

Przychodźmy do kościoła z takimi modlitwami do Boga. Jezu, nie radzę sobie. Nie radzę sobie z moim małżeństwem. Rozpada się. Tak się kochaliśmy… Nie radzę sobie z wychowaniem dziecka, łazi gdzieś, bierze dopalacze, różne inne rzeczy. Paskudzi mi się. Przyjdź z tym do Jezusa, bo gdzie masz pójść? Przyjdź i powiedz: Jestem byle jaki jako ksiądz, bo jakbym nie był byle jaki, to żaden głupi film by nie powstał. A może to film prawdziwy? Trzeba przyjść do Jezusa i powiedzieć, że nie radzę sobie ze swoim ciałem, ze swoimi emocjami. A co z odpowiedzią? Papież Franciszek nieraz mówił: Szukaj w Piśmie świętym!. Tam jest odpowiedź na każdą sytuację Twojego życia.

Adam Szustak OP, kard. Krajewski i papież Franciszek

YouTube/
Langusta na palmie

4. Byłem świadkiem, jak papież Franciszek mówił do księży: Czasem jesteś najważniejszy w kancelarii. Przychodzi kobieta z dzieckiem i mówi: Proszę księdza, chcę ochrzcić dziecko. Ksiądz nigdy w życiu jej nie widział i zaczyna rozmawiać, wypełniając jakiś formularz. Pyta: Imię ojca”. A ona: Nie wiem, kto jest ojcem. Jak to nie wiesz, kto jest ojcem?!. Nie wiem. Bo skąd prostytutka ma wiedzieć, kto jest ojcem? Papież dodał: I właśnie tak kończy się nadzieja na chrzest. Bo synod diecezjalny, bo prawo…. A przecież przyszła do ciebie błogosławiona, jeśli nie święta. Modlimy się o zachowanie życia od poczęcia do śmierci, a przecież mogła zabić. Nie zabiła, przyszła. Co by zrobił Jezus? Trzeba było spytać: Masz pieniądze na pieluchy? Kupić ci wózek? I powiedzieć: Ochrzczę w tę niedzielę. Przyjęcie będzie na plebanii. Tak, trzeba się narazić.

 

5. Tak było w minioną sobotę, kiedy zobaczyłem 500 osób żyjących od tygodnia bez prądu: dzieci, kobiety w ciąży.
Jak do tej pory oddawałem krew tylko do badań. Kiedy cierpiałem dla Kościoła? Nigdy! To ja mam iść do swojego mieszkania, włączyć ciepłą wodę, usiąść w fotelu, wyciągnąć kiełbasę krakowską i oglądać dziennik? Zawróciłem. Wszedłem do bloku, poprosiłem, żeby wszyscy poszli, bo to co zamierzałem zrobić to przestępstwo. Nie chciałem, żeby ponosili konsekwencje. Po wielu problemach włączyłem prąd, zostawiłem kartkę z informacją, że to zrobiłem ja. A do wojewody napisałem sms-a, że ponoszę wszystkie konsekwencje: nie byłem pijany, nie byłem pod wpływem narkotyków, to jest rzecz związana z Ewangelią.

>>>Kardynał Krajewski: biorę na siebie odpowiedzialność za to, co zrobiłem

Miłosierdzie jest skandalicznie bezwarunkowe. Po prostu jest. (…) Miłosierdzie wyprzedza sprawiedliwość. My żądamy najpierw sprawiedliwości, a potem się zobaczy. Bóg działa zupełnie inaczej.

>>>Kard. Krajewski: miłosierdzie nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością

Fot. episkopat.pl

Zobacz także
Wasze komentarze