unsplash

fot. Jessica Rockowitz/unsplash

Belgia: małżeństwa muszą sobie pomagać, traktujmy to jak posługę

Pomoc rodzinom to zadanie nie tylko dla specjalistów, ale dla całej wspólnoty Kościoła – powiedział metropolita Brukseli, podsumowując kościelny szczyt o Amoris laetitia. Podkreślił nadal aktualny misyjny aspekt tego dokumentu: trzeba rozmawiać z ludźmi bez względu na ich sytuację rodzinną.

Nie wyręczajmy się specjalistami

Abp Luc Terlindent podzielił się wnioskami po spotkaniu z katolickim portalem CathoBel. Podkreślił, że małżeństwo jest dla Kościoła katolickiego skarbem. Na spotkaniu w Rzymie poczuł się zobowiązany, by w jeszcze większym stopniu wspierać inicjatywy, które pomagają małżeństwom i rodzinom.

Jego zdaniem ważne jest, by nie była to jedynie pomoc specjalistyczna, zarezerwowana dla fachowców, lecz zaangażowanie całej wspólnoty. Powinno się to przekładać na szerszą, bardziej codzienną solidarność – mówi Prymas Belgii.

misyjne.pl
Fot. Justyna Nowicka/Misyjne Drogi/misyjne.pl

Pozytywne wzorce w Afryce

Wskazuje przy tym na pozytywne doświadczenia Kościoła w Afryce, gdzie do wspierania innych małżeństw wyznacza się niektóre pary i to nie tylko podczas przygotowania do ślubu. Jest to swego rodzaju kościelna posługa. Zdaniem abp Terlindena takie praktyki warto przenieść również na grunty europejski. W Afryce jest to łatwiejsze, bo miejscowe społeczeństwa są mniej indywidualistyczne. Trzeba jednak zadbać, by małżeństwa wspierały się nawzajem.

>>> Czytelnicy chętnie wypożyczają książki, ale bibliotek ubywa

Sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła

Metropolita Brukseli zauważył, że pomimo wielkiej różnorodności uczestników można się było przekonać, że rodziny na całym świecie muszą dziś stawiać czoło poważnym trudnościom. Konkubinaty czy rezygnacja ze ślubu kościelnego to problem nie tylko na Zachodzie. Pod tym względem sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła przez ostatnich dziesięć lat.

Zabrakło Papieża

Abp Terlinden zaznaczył, że na podstawie tygodniowych obrad został sporządzony dokument końcowy. Nie został on jednak poddany pod głosowanie. Przekazano go Papieżowi, który zadecyduje o jego losie. Belgijski arcybiskup przyznał, że choroba Papieża pokrzyżowała plany organizatorom spotkania. „Gdyby był obecny, z pewnością zamknąłby sesję, wskazując nam, co zamierza zrobić z tymi wnioskami” – mówi abp Terlinden.

Wiem, że to poważna choroba, ale nie ma paniki

Przyznał, że wiadomość o chorobie Leona XVI była wstrząsem. „Powiedzieliśmy sobie: ‘to jednak poważna sprawa!’. Jednoczymy się z Papieżem i otaczamy go modlitwą. Nie odczuwam jednak atmosfery paniki, wręcz przeciwnie, odczułem wielki spokój” – mówi prymas Belgii. Dodaje, że operacja Leona XIV odwróciła uwagę mediów od spotkania o Amoris laetitia. Wszyscy skupili się na stanie zdrowia Papieża.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze