#Panama 2019: dobro rodzi dobro

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Uśmiech, wzajemna troska, serdeczność, znajomi sprzed dwóch lat z Krakowa. Światowe Dni Młodzieży łączą ludzi, także w kolejnych edycjach.

Po co są organizowane Światowe Dni Młodzieży? Oczywiście po to, by pogłębić wiarę. Wiadomo, że dzięki nim można też zwiedzić kawałek świata, posmakować kuchni z różnych regionów oraz kupić oryginalne pamiątki. Ale jest coś jeszcze, co sprawia, że Światowe Dni Młodzieży są wyjątkowe. Na ŚDM byłam drugi raz. Ten pierwszy był w Krakowie. Zaś w moim rodzinnym mieście, w czasie dni w diecezjach, gościliśmy 500 Gwatemalczyków. Spędzaliśmy z nimi czas wolny oraz pokazywaliśmy najpiękniejsze miejsca na Mazowszu. To oni „zarazili” mnie entuzjazmem
do ŚDM. Trzeba przyznać, że byli skuteczni, bo po 2,5 roku przebyłam samolotem cały ocean, by znaleźć się na kolejnym spotkaniu z papieżem i młodzieżą z całego świata.
Było tam niezwykle. Już na lotnisku spotkałam się z dużą życzliwością panamskich służb. Gdy podczas kontroli paszportu usłyszałam radosne: „¡Hola!, Maria, bienvenido a Panamá!” (Cześć, Mario, witamy w Panamie), to poczułam, że nie znalazłam się tam przypadkowo. Wiedziałam, że ludzie, których spotkam, są dla mnie tajemnicą, radością, ale też pewnym zobowiązaniem. Domyślałam się, że nadchodzi czas brania i dawania. Czas miłości i świadectwa. I choć dzielą nas kilometry, różne sytuacje polityczne, ekonomiczne i społeczne w naszych krajach,
tradycje, kolory skóry czy sposób wyrażania wiary – to nie jest to najważniejsze.

Nie myliłam się. Papież Franciszek już podczas ceremonii otwarcia zachęcił uczestników z całego świata do budowania kultury spotkania, która jest „wezwaniem i zaproszeniem, by mieć odwagę podtrzymywać wspólne marzenia”. Wyraża się ona w słowach zaczerpniętych z Ewangelii: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”. I choć zdanie to może brzmieć patetycznie i dziwnie, zwłaszcza dla Europejczyków, którzy często żyją w świecie ukierunkowanym na konsumpcję, to czy o życzliwości i dobrym, wzajemnym nastawieniu, nie marzy każda i każdy z nas? Przecież miło jest, gdy ktoś z drugiego końca świata piecze biało-czerwony tort na twój przyjazd, codziennie przygotowuje tradycyjne posiłki, udostępnia swoje pokoje i łazienkę, zapoznaje cię ze swoją rodziną i przedstawia jako najważniejszego gościa. Wozi cię też taksówkami i kupuje różne smakołyki mimo swojej nienajlepszej sytuacji materialnej. Papież Franciszek podkreśla, że warunkiem kultury spotkania jest słuchanie innych i uzupełnianie się nawzajem. Można te słowa potraktować nawet dosłownie. Podczas pobytu w Panamie byłam przeziębiona. Zaczęłam kaszleć. Babcia, u której mieszkałam, przydreptała do mojego pokoju, przyniosła wodę oraz leki i choć miałam lekarstwa z Polski, to ten gest wiele dla mnie znaczył. Niezwykłe są też chwile, gdy pielgrzymi z innego kraju razem z tobą śpiewają „Barkę”, robią wspólne zdjęcia, chcą uczyć się polskich „szeleszczących” słówek, a także z zainteresowaniem pytają, jak żyje się w twoim kraju. A dobro rodzi dobro. Tak dużo dostajesz, że nie możesz i nie chcesz tego zatrzymać dla siebie. Dlatego dzielisz się z innymi wodą i owocami, oddajesz polską flagę panamskim pielgrzymom, by zobaczyć uśmiech na ich twarzach. Wracając do Gwatemalczyków, to spotkałam w Panamie czterech „starych znajomych”. Jak miło było porozmawiać o ich przygodach w Polsce oraz obejrzeć wspólne zdjęcia. Jednak najważniejsze są zapewnienia, że znajomi z odległej Ameryki Środkowej dobrze ci życzą i bezinteresownie modlą się za ciebie, twoją rodzinę i całą Polskę. Ty również o nich pamiętasz, bo ŚDM łączą ludzi i właśnie dlatego są tak wyjątkowe.

Maria Górczyńska

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze