Rosja. Mnóstwo gości w Wierszynie [MISYJNE DROGI]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wszystko już przygotowane. Tutejszy proboszcz, o. Karol Lipiński OMI razem razem z br. Andrzejem i parafianami Iwanem i Dymitrem Mielnikami, zbudowali zadaszenie nad prowizoryczną
jadalnią, schody na strych plebanii, gdzie przygotowali „sypialnię” dla pielgrzymów, podwyższenie dla odprawienia Mszy św. P a r a f i a przeżyła misje ewangelizacyjne, które prowadziła grupa ewangelizacyjna z Polski: o. Marek Skiba OMI, Wojtek, Irena, Iza i Aneta. Rozpoczęły się od corocznych wakacji z Bogiem dla dzieci, które prowadzili wraz z siostrami służebniczkami pomagającymi w duszpasterstwie w tej parafii. Dzieci poznawały bohaterów biblijnych. W czwartek 4 lipca podczas Mszy św. o. Karol ochrzcił 17 dzieci w wieku do sześciu lat. Ich mamy uczestniczyły w rekolekcjach ewangelizacyjnych. Niecodzienne to przeżycie także i z tego powodu, że na tak ważne wydarzenie dzieci przyszły wraz z mamami i babciami, ojcami, a nawet dziadkami. To wydarzenie bez precedensu, bo tu mężczyźni nie pokazują się w kościele. Panuje przekonanie – zabobon, że mężczyzna w kościele to „baba”. W dniu zakończenia misji powitaliśmy niezwykłych pielgrzymów z Polski – 24 rowerzystów, którzy pod przywództwem o. Tomasza Maniury OMI przebyli ponad 8400 km. Świadectwo wiary młodych dzielnych Polaków poruszyło serca i na pewno dało do myślenia mieszkańcom wioski. Cóż to za siła i wiara, która gnała ich z relikwiami bł. Ks. Jerzego Popiełuszki i słowami jego dewizy „Zło dobrem zwyciężaj” aż na Syberię, by uczestniczyć w jubileuszu parafialnego kościoła w Wierszynie? Przecież nie wystarczy tu motywacja poszukiwaczy przygód. W sobotę przybyli jeszcze kolejni pielgrzymi. G o ś c i e nie tylko nie
narzekali, ale na tyle poczuli się u siebie, że mężczyźni chętnie włączyli się w przygotowania sceny i jadalni pod wiatą w Domu Polskim, a dziewczęta wraz z siostrami ugotowały pełny kocioł bigosu na 400 osób. Na uroczystość stulecia kościoła w Wierszynie przybyli jej mieszkańcy z różnych stron województwa irkuckiego i nie tylko. Byli przedstawiciele władz administracyjnych rejonu bochańskiego, konsul generalny RP w Irkucku Marek Zieliński oraz dwóch senatorów z Polski. Oczywiście przyjechali przedstawiciele władz kościelnych: Nuncjusz Apostolski z Moskwy Iwan Jurkowicz, który wygłosił Słowo Boże i emerytowany bp Jan Paweł Lenga z Kazachstanu. Liturgii przewodniczył gospodarz – ordynariusz diecezji Syberii Wschodniej bp Cyryl Klimowicz.
W liturgię włączeni zostali parafianie, dzieci i młodzież. W Domu Polskim czekały na wszystkich: bigos, wędliny i napoje. Rowerzyści fachowo służyli jako kelnerzy. Przyjemnie było oglądać scenkę na temat historii kościoła przygotowaną przez siostry z grupą dorosłych, młodzieży i dzieci z wierszyńskiej parafii. Były polskie tańce w wykonaniu dzieci i młodzieży, występował rodzimy zespół śpiewaczy „Jarząbek” i gościnnie rosyjski chórek folklorystyczny z sąsiedniej wioski Dundaj. Występowała kapela „Kosztowioki” ze Śląska. Pani Krystyna wystąpiła w stroju regionalnym: przedstawiła mieszkańcom strój, w jakim przyjechały do Wierszyny ich prababki, bo przecież większość przed stu laty przybyła tu z Śląska Dąbrowskiego.


Czternastoletnia Nastia wyrecytowała piękny wiersz swego autorstwa pt. „Mój Kościół”. Występy przeplatane były przemówieniami dostojników kościelnych i przedstawicieli władz administracyjnych. Wzruszające były słowa przedstawiciela władz rejonowych i byłego dyrektora szkoły, Buriata, kiedy przypominał historię przywracania budynku kościelnego do używalności,
pierwsze spotkania z kapłanami: ks. Tadeuszem Pikusem (obecnym biskupem z Warszawy), ks. Ignacym Pawlusem, salwatorianinem, który jako pierwszy przyjechał służyć katolikom na Syberii. Po części oficjalnej trwała jeszcze wesoła zabawa, śpiewy, wspomnienia, nieformalne spotkania wierszyniaków i gości z Polski. Ale to jeszcze nie koniec, bo we wtorek w wierszyńskim kościółku Sara i Piotr, członkowie wyprawy rowerowej, zawarli sakrament małżeństwa. A potem w Domu Polskim odbyło się skromne, ale radosne wesele przygotowane z niczego, a raczej z dzielenia
się dobrem i zaangażowaniem przez ludzi, z którymi przyjechali i tych, którzy za nimi dojechali tu autokarem w niedzielę. To dla mieszkańców Wierszyny było niezwykłe świadectwo prostej,
radosnej, prawdziwej wiary.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze