Fot. arch. ks. Witold Lesner

Wizyta w polskiej ambasady

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W naszej parafii w Guisie, dzięki pieniądzom z polskiego MSZ-tu i od wielu dobrodziejów, od czerwca realizujemy „Projekt Studnia”. Ostatnio odwiedził nas dyrektor polityczno-ekonomiczny ambasady, by sprawdzić postępy prac.

Początkowo myślałem o wykopaniu samej studni, bo niekiedy, zwłaszcza pod koniec pory suchej, w mieście i tym samym w parafii brakuje wody i musimy ją kupować. Z „parafialnej” wody korzysta wiele osób. Mamy dwie łazienki do ogólnego użytku, kuchnię Caritas, która wydaje posiłki dla ok. 30 osób, no i oczywiście używam jej również ja sam w domu parafialnym, czyli po polsku na plebani.

Dzięki programowi rozwoju społeczności lokalnych prowadzonemu przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie, za pośrednictwem polskiej ambasady w Hawanie, przyznano nam grant na nasz projekt. Dzięki tym pieniądzom mogliśmy poszerzyć go o zagospodarowanie przykościelnego patio, remont kuchni Caritas, wybudowanie podręcznego magazynku oraz zrobienie małej sali komputerowej dla młodzieży.

Fot. arch. ks. Witold Lesner

Prace trwają od czerwca. Ruszyły dynamicznie, jednak później, przez wakacje, a szczególnie przez huragan Irma, musieliśmy zwolnić. Wszystkie materiały budowlane wysyłane były na remont… hoteli w rejonach turystycznych, a te dostępne bardzo podrożały. Dla przykładu za worek cementu w czerwcu płaciliśmy 90 peso, a w listopadzie już 150 peso! Do tej pory nie można kupić szkła czy elementów konstrukcji metalowych. Już czwarty miesiąc szukamy też młota pneumatycznego (takiego, którego używają drogowcy przy remontach ulic), bo kopiąc studnię, robotnicy doszli do litej skały, której nie mogą rozbić kilofami. Oczywiście prace posuwają się do przodu, choć wolniej. Trwają prace murarskie, a elektrycy położyli już kable pod instalację elektryczną w sali komputerowej i pod latarnie na patio. Hydraulicy zainstalowali rury, by wodę ze studni doprowadzić do cysterny na dachu domu parafialnego, stolarze wykonali i zamontowali nowe okna i drzwi, mamy też biurka pod komputery… Póki co pieniądze jeszcze się nie skończyły, ale, zwłaszcza przez wspomniana drożyznę, ubywa ich bardzo szybko. Jestem jednak dobrej myśli…

Fot. arch. ks. Witold Lesner

Pan Adrian Chrobot, dyrektor ds. polityczno-ekonomicznych w polskiej ambasady w Hawanie przyjechał do Guisy, aby sprawdzić postępy prac. Obejrzał więc wszystkie miejsca robót, przejrzał faktury, rozmawialiśmy też o perspektywach na przyszłość. Przywiózł nam również trzy komputery i drukarkę, które służyć będą naszej młodzieży. Wcześniej, w lipcu gościliśmy panią Annę Pieńkosz, ambasador RP na Kubie, która przyjechała z podobną misją. Te wizyty były świetną motywacją dla robotników z kubańskiej ekipy budowlanej, którzy, jak nigdy, mobilizowali się na „dzień przyjazdu szefostwa”. Mam nadzieję, że z większością prac „wylądujemy” do końca roku, a końcówki zostaną na styczeń. Si Dios quiere!

Zobacz także
Wasze komentarze