krzyż, kobieta

fot. unsplash

Bóg bierze za zło pełną odpowiedzialność [ROZMOWA]

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Bóg zwraca Hiobowi wszystko w dwójnasób. Od strony logiki opowiadania jest to dość sztuczny happy end, niemniej kryje się za nim bomba teologiczna z opóźnionym zapłonem – mówi biblista, dr Łukasz Toboła, w rozmowie z Michałem Jóźwiakiem.

Michał Jóźwiak: Możemy chyba powiedzieć, że zło rodzi się z wolności. Taki mamy też obraz w Biblii, w Apokalipsie św. Jana. Część aniołów, jako wolne istoty, zbuntowała się przeciw Stwórcy. Co się wtedy wydarzyło, bo to raczej nie jest zbyt oczywiste? Jak należy rozumieć tę scenę z Pisma Świętego?

Dr Łukasz Toboła: Sęk w tym, że wzmianki o buncie aniołów w Piśmie Świętym próżno szukać. To skądinąd bardzo sugestywna, lecz pozabiblijna wizja opisująca ostateczne starcie dobra ze złem u końca czasów. Była popularna w judaizmie za czasów Jezusa, odnajdujemy ją u braci z Qumran, zawędrowała nawet do tradycji muzułmańskiej. Ale teksty natchnione wprost o niej nie wspominają. Jej dalekiego echa można dopatrzeć się w Apokalipsie Janowej, zapowiadającej „bój w niebie” pomiędzy wojskami archanioła Michała z zastępami „starego smoka” (Ap 12,7-9). Czy ów smok jest to szatan we współczesnym rozumieniu tego pojęcia? Trudno orzec. Więcej ma chyba wspólnego ze starotestamentalnym potworami – Lewiatanem i Behemotem, symbolizującymi poskromiony przez Boga chaos.
Niektórzy upatrują obrazu upadłego anioła (szatana?) w Izajaszowej satyrze o „synu jutrzenki” (w przekładzie greckim – lucifer). Jednakże w pierwotnym zamierzeniu tekst ten był pełnym złośliwej satysfakcji przytykiem pod adresem znienawidzonego króla Babilonu, który poniósł klęskę („Jakże to spadłeś z niebios, o najjaśniejszy Synu Jutrzenki…” – Iz 14,11). W tradycji żydowskiej władca babiloński z biegiem czasu zaczął pełnić funkcję nieco podobną do naszego legendarnego króla Popiela, stając się tym samym przysłowiowym ucieleśnienia zła – a w konsekwencji figurą demoniczną.

Niemniej, idea stojąca za obiema tymi tradycjami jest jasna: zło jest w świecie obecne od zawsze (jako nieustannie powracający bałagan, z którym zmaga się Bóg), zaś w przypadku człowieka powiązane jest z nadużyciem przez niego posiadanej władzy i zawiedzeniem pokładanego w nim zaufania – a zatem z pychą i kłamstwem.

biblia, okulary

fot. unsplash

>>> Franciszek u św. Marty: to diabeł niszczy człowieka, bo Bóg stał się człowiekiem

Czy należy założyć, że zło nie wzięło swojego początku od człowieka? Pojawiło się już wcześniej?

W księdze Izajasza z ust Jahwe padają bardzo mocne słowa: „Ja czynię pomyślność, ale i stwarzam zło” (Iz 45,7). Co więcej, rzeczownik ra „zło” (tłumaczony niekiedy pojednawczo jako „niedola”) jest w tym zdaniu podmiotem czasownika bara zarezerwowanego w Biblii do opisów stwórczej aktywności Boga (np. „na początku Bóg stworzył niebo i ziemię…” – Rdz 1,1). Zło jest zatem żywiołem, który Bóg poskramia, ale też bynajmniej nie uchyla się przed odpowiedzialnością za jego obecność w świecie.

>>> Zanussi: ucieleśnione zło to nie bajka

Człowiek jednak również nie oparł się pokusie odrzucenia Bożego planu. Jak należy rozumieć opis zerwania owocu z drzewa poznania? Czy pierwotnym zamysłem Boga było to, aby człowiek nie wiedział co jest dobre, a co złe? („Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”).

W wymiarze relacji Bóg-człowiek zło to coś sprzecznego z wolą Boga – na tyle, na ile człowiek jest w stanie ją w swoim życiu rozpoznać. W tym sensie jest pojęciem nie tylko bardzo szerokim, ale zarazem dość arbitralnie przez Boga ustanawianym. Świadomość tego faktu pozwala nam lepiej zrozumieć dość kłopotliwe passusy biblijne, w których to, co wedle naszego zdroworozsądkowego rozumowania jest ewidentnym złem (np. mordowanie całych społeczności na mocy świętej klątwy) spotyka się z Bożą aprobatą, zaś przejawy względnego humanitaryzmu skutkują odrzuceniem sprzed oblicza Jahwe (przykład Saula dobrodusznie pozostawiającego przy życiu zwyciężonego króla Agaga).

W tekście z Księgi Rodzaju chodzi nie tyle o cyniczne utrzymywanie człowieka w stanie korzystnej dla Boga niewiedzy, ile raczej o dopilnowanie, aby nie wszedł on w Jego kompetencje, jako Tego, który ustanawia dobro i zło. Sama arbitralność zakazu kieruje naszą uwagę na jeszcze inny aspekt – poszanowanie wzajemnej relacji: „Nie rób tak, bo Ja tego po prostu nie chcę. Uszanuj moje zdanie. Przecież się umówiliśmy”. Dostrzec tu można zalążek fundamentalnej idei religijnej Izraela – przymierza.

Skądinąd wąż manipuluje słowami, proponując Ewie jako nowe to, co ona i jej mąż już mają na mocy faktu bycia obrazem Boga. Adam, jako król stworzeń, posiada wiedzę dobrego i złego, ponieważ rzeczą króla jest sądzić, a zatem rozróżniać między dobrem i złem. Istotę dramatu stanowi zatem nie dość spekulatywny problem wiedzy tajemnej, lecz arbitralny zakaz, którego Bóg niczym nie uzasadnia. Niewierność temu zakazowi, będąca w istocie sprzeniewierzeniem się relacji łączącej człowieka z Bogiem, staje się źródłem tragedii.

fot. Pexels

>>> Czy każde zło jest grzechem?

W Biblii mamy też przykłady jak zło dotyka także sprawiedliwych. Jak to wytłumaczyć?

Powiedzieliśmy już sobie, że Bóg bierze za zło pełną odpowiedzialność. Na czym ona polega? Przykład: epilog Księgi Hioba, w którym Bóg zwraca Hiobowi wszystko w dwójnasób. Od strony logiki opowiadania jest to dość sztuczny happy end, niemniej kryje się za nim bomba teologiczna z opóźnionym zapłonem. Zapalnikiem jest niepozorne słówko „w dwójnasób” – pojawia się ono jeszcze w przepisach Tory jako miara zadośćuczynienia ze strony złodzieja. Nie wiem, czy ten gest Boga wyjaśnia, dlaczego zło dotyka sprawiedliwych, ale wiem na pewno, że dobitnie pokazuje, jaki jest Jego osobisty stosunek do takich sytuacji.

Czy teologia interesuje się tym, w jaki sposób demony działają w świecie?

Istnieje osobny dział teologii dogmatycznej podejmujący te zagadnienia – demonologia. Od wielu lat jest on marginalizowany, czego smutne owoce zbieramy dzisiaj w postaci dość niezdrowej fascynacji rewelacjami głoszonymi przez nie zawsze odpowiedzialnych egzorcystów i różnego autoramentu samozwańczych poskramiaczy złych duchów. Tymczasem, zasadnicze pryncypium brzmi: nic w tym świecie nie dzieje się bez udziału ludzkiej wolnej woli. Skoro sam Bóg w nią nie ingeruje, i to nawet w sprawach tak kluczowych jak zbawienie czy potępienie, to tym bardziej niedorzecznym jest przypisywanie takiej mocy złym duchom. To w praktyce wyklucza pokutujący w powszechnej świadomości obraz złych duchów kołaczących się po świecie w celu uprzykrzenia ludziom życia.

>>> Dlaczego Bóg dopuszcza zło na świecie?

Czy szatan może bezpośrednio wpływać na świat fizyczny?

Pismo Święte ukazuje szatana konsekwentnie jako narzędzie w rękach Boga, a nie samodzielnie działający podmiot. Jaskrawym przykładem jest Księga Hioba, gdzie szatan nie podejmuje jakiejkolwiek inicjatywy, która nie byłaby mu wcześniej zlecona przez Boga, a następnie ściśle trzyma się wytycznych. Byłbym zatem bardzo ostrożny w przypisywaniu mu jakichś szczególnych przywilejów w kwestii ingerowania w porządek tego świata.

Rozmawiał Michał Jóźwiak

Zobacz także
Wasze komentarze