fot. z arch. Przystanek Jezus

Celebrans czy celebryta? [FELIETON]

Jakiś czas temu zatrzymały mnie słowa abp. Adriana Galbasa o tym, „że ksiądz ma być celebransem spraw Bożych, a nie celebrytą samego siebie”. Gdzie najczęściej robi się z księży i biskupów celebrytów? Odpowiedź na to pytanie może być zaskakująca.

Zacznę od tego, że uważam aktywność duchownych w przestrzeni publicznej, również w mediach społecznościowych, za rzecz jak najbardziej pozytywną dla Kościoła, ewangelizacji, dla nich samych także. Papież Franciszek mówił do księży: „Nie zamykajcie się w parafiach”. Coraz więcej duchownych ewangelizuje w internecie, o niektórych pewnie można byłoby powiedzieć, że są całkiem medialni. Kiedy pokazują swój ewangeliczny styl życia, to jak najbardziej warto o tym pisać. Granica między celebransem a celebrytą bywa jednak niewielka. Oczywiście, każdy ksiądz to przede wszystkim człowiek i nie chodzi o to, by sprowadzać go wyłącznie do roli celebransa. Czasami jednak stawianie księży i biskupów w „celebryckim” świetle bywa sztuczne i może przeszkadzać nie tylko wiernym, ale także im samym.

Paradoksalnie, to właśnie w środowiskach kościelnych najczęściej robi się z księży, a zwłaszcza z biskupów, postaci na wzór celebrytów. Często zdarza się, że podczas chrześcijańskich wydarzeń dla młodzieży gościem dnia lub gwiazdą wieczoru jest biskup miejsca. Spotkanie z biskupem na takim wydarzeniu powinno odbywać się nie na scenie, ale między tymi młodymi ludźmi, żeby stworzyć przestrzeń na rozmowę i poznanie się. Warto dodać, że wielu młodych ludzi nie zna lokalnego biskupa, a na dystans trudno kogoś poznać. Tym bardziej chyba nie jest to najlepszy wybór na gościa wieczoru. Ktoś powie, że tak się nie da… Ale nie tak dawno jeden z biskupów pojawił się na ogólnopolskim turnieju piłkarskim ministrantów, żeby po prostu kibicować swojej diecezji i być z ludźmi – bez dodatkowej otoczki czy specjalnych przywilejów.

>>> Biskup zebrał pieniądze dla chorego chłopca… sadząc pomidory 

Słowo celebryta kojarzy się z osobą znaną, ale na swój sposób niedostępną. To chyba nie najlepszy kierunek dla duchownych. Dystans wyklucza służbę drugiemu człowiekowi. „Bądźcie sługami ludu, a nie urzędnikami państwowymi. Zawsze bądźcie częścią ludu Bożego, nigdy nie oderwani, jakbyście mieli być klasą uprzywilejowaną” ‒mówił do księży i biskupów papież Franciszek. Nie chodzi więc o to, by duchowny był niewidoczny. Celebrans spraw Bożych nie musi być człowiekiem bez twarzy. Przeciwnie, powinien być obecny tam, gdzie są ludzie, ze swoją historią, charakterem, osobowością. Kościół potrzebuje księży i biskupów, którzy nie budują wokół siebie dworu, nie stawiają siebie w centrum, ale zamiast tego prowadzą ludzi do Jezusa i prowokują pytania.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze