Fot. chiny dziecko

Fot. pixabay

Chińska „polityka jednego dziecka” to wiele przerażających historii. Powstał o tym film

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O tym, jak realizowana z całą bezwzględnością polityka „jednego dziecka” w Chinach wpłynęła na życie konkretnych osób opowiada film „One Child Nation”. Dzieło reżyserek – Nanfu Wang i Jialing Zhang – można już zobaczyć w wybranych kinach w USA. 

Realizowana w latach obowiązująca w latach 1977-2015 przez Komunistyczną Partię Chin polityka kontroli urodzin ukazana jest oczyma konkretnych osób, m.in. młodych matek, jak sama współreżyserka i narratorka filmowego obrazu. Jej męskie imię „Nanfu” zdradza przy okazji tęsknotę rodziców, pragnących wychować męskiego potomka. 

Chiny

Fot. Pexels

Film to opowieści o życiu konkretnych ludzi

Dokument rejestruje liczne rozmowy z mieszkańcami chińskich wiosek. Nieodmiennie przewijają się w nich przerażające historie o tym, jak władze wymuszały aborcję na kobietach, które nie miały pozwolenia na legalny poród, jak zbudowano siatkę donosicieli i biurokratyczny system egzekutorów nieludzkiego prawa. W jego imię zabija się nienarodzone dzieci, konfiskuje majątek nieposłusznych obywateli, a nawet burzy domy, karząc w ten sposób za niepodporządkowanie się regulacjom.

W tamtych dniach kobiety porywano z ulic, związane przeprowadzono do nas jak świnie” – opowiada w filmie jedna z bohaterek, akuszerka. Nie brakuje opowieści o porzucanych na ulicy dzieciach, które trafiały do sierocińców, gdzie stawały się obiektami kwitnącego na gigantyczną skalę handlu ludźmi. Usłyszeć można mrożące w żyłach opowieści o urzędnikach zabierającym rodzicom „nielegalne” nowo urodzone niemowlęta. 

Dzieje polityki „jednego dziecka”, opisywane w filmie przez przedstawicieli różnych pokoleń, wyglądają tym bardziej tragicznie, że wielu z ich bohaterów wciąż usprawiedliwia działania chińskiego rządu. Film opisuje działanie rządowej propagandy, wciskającej się w najbardziej intymne elementy codziennej rzeczywistości. W jej efekcie każdy, kto miał rodzeństwo, czuł się w Chinach winny. 

Chiny

fot. Unsplash

Dramatyczne skutki kontroli urodzeń

Polityka „jednego dziecka” obowiązywała przez 35 lat. Od 1 stycznia 2016 r. chińskie małżeństwa mogą mieć po dwoje dzieci. Wśród skutków tej polityki kontroli urodzin wymienia się m.in. wymuszone aborcje i sterylizacje. Wpływowa grupa urzędników kontrolowała intymne wymiary życia mieszkańców ChRL. Wynikiem chińskiej polityki demograficznej jest, jak zauważają eksperci, bezduszność wobec dzieci i rodziny. Zjawisko porzucania dzieci stało się tak masowe, że rząd chiński stworzył specjalne „domki”, gdzie rodzice mogą porzucać swe dzieci, głównie dziewczynki. 

Naukowcy przypominają, że kontrola urodzeń w Chinach, która miała uczynić ten kraj bogatszym, doprowadziła m.in. do dramatycznego braku rąk do pracy. Jednocześnie gwałtownie postępuje proces starzenia się tamtejszego społeczeństwa.

Politykę kontroli urodzeń wprowadził w Chinach w 1978 Deng Xiao-ping, aby ograniczyć wzrost ludności Chin. Funkcjonujące do końca 2015 r. prawo pozwalało na posiadanie tylko jednego dziecka mieszkańcom miast, podczas gdy małżeństwa wiejskie mogą mieć dwoje dzieci pod warunkiem, że jako pierwsza urodziła się dziewczynka.

Zobacz zwiastun filmu.

Zobacz także
Wasze komentarze