fot. PAP/Łukasz Gągulski

Cmentarz jest miejscem niedopełnionej obietnicy [FELIETON]

W pierwszych dniach listopada odwiedzamy groby bliskich. Cmentarz to miejsce, które budzi w nas refleksję, czasem także smutek. „To nie tu” – mówi cmentarz. To nie tu jest nasz prawdziwy dom i to nie tu możemy zbudować nasze szczęście.

Kilka dni temu uświadomiłem sobie, że umrę. Niby zawsze o tym wiedziałem, ale nigdy dotąd tak drastycznie nie zderzyłem się z tą perspektywą. To pewnie upływający czas powoduje, że horyzont choroby, śmierci wydaje się bliższy. Kiedy jest się młodym – bywa on bardzo odległy i abstrakcyjny. Później staje się coraz bardziej namacalny. Każdy rok życia zbliża nas do ocierania się o tę tajemnicę. No i każde odejście bliskiej osoby jest także zetknięciem się z ostatecznością.

Te myśli towarzyszą nam też na cmentarzu. Wiesław Myśliwski w „Ostatnim rozdaniu” pisał:

„Na cmentarzu świat wydaje się jakby tylko odbiciem cmentarza. A nawet gdy się tak wędruje między grobami niepewność człowieka nachodzi, czy sam gdzieś tutaj nie leży, tylko musiałby się poszukać”.

I nawet jeśli teraz naszego grobu byśmy nie znaleźli, to nie oznacza, że za kilka miesięcy się tam nie pojawi. Oczyma wyobraźni pewnie każdy z nas widział na nagrobku pozłacane własne imię i nazwisko, być może nawet ze zdjęciem czy charakterystycznym Ave Maria lub Jezu, ufam Tobie. Każdy z nas kiedyś znajdzie tu swoje miejsce. „Grób, mówią, też dom, tylko że na tamto życie. Bo wieczność nie wieczność, a swój kąt powinien człowiek mieć” (W. Myśliwski, Kamień na kamieniu). Patrząc na groby, nie sposób nie zadać sobie pytania o los tych wszystkich, których pomniki przed nami stoją.

>>> Na czym polega ćwiczenie… dobrej śmierci?

Cmentarz to miejsce, które dobitnie przypomina, że nie tutaj powinniśmy szukać zakorzenienia swojej nadziei. „Na cmentarzu ziemia ukazuje się nam jako ziemia odmowy. To nie tu – mówi cmentarz. Nie tu jest dom, nie tu zakorzenienie. Na cmentarzu rośnie świadomość dystansu między człowiekiem a ziemią. Cmentarna ziemia jest ziemią obietnicy nie dopełnionej” – pisał z kolei ks. Józef Tischner w „Filozofii dramatu”.

fot. PAP/Darek Delmanowicz

To nie tu. Czasem posługujemy się tymi słowami, kiedy zabłądzimy, albo nie dotrzemy do obranego przez nas celu. To nie tu. Musimy szukać gdzie indziej. To nie tu. To nie miejsce, którego szukałem i oczekiwałem. To refleksja kluczowa do tego, żeby właściwie ukierunkować swoją nadzieję. Bo można byłoby się załamać. Skoro szukam życia i szczęścia, a znajduję cmentarz – to mogę być rozczarowany, zaniepokojony, zdezorientowany. Całe życie budowałem szczęście swoje i bliskich. A tymczasem zarówno ze mnie, jak i z tych których kocham ma zostać kilka pozbawionych życia kości zamkniętych w drewnianym pudełku. Rozczarowanie to mało powiedziane. Rozpacz. „Czasem wydaje mi się, że jedyna mądrość, jaka zostaje nam z życia, to przerażenie życiem” – słusznie wskazywał wspominany już wcześniej Myśliwski. Tak, można być przerażonym, patrząc na taką perspektywę.

>>> Dobre przygotowanie do śmierci zmienia życie doczesne

I to przerażenie jest chyba normalne. Mi ono też towarzyszy i czuję, że muszę się z nim jakoś oswajać. Ale trzeba zrobić krok dalej. Nie można zatrzymać się na cmentarzu. Trzeba spojrzeć w górę. Tam znajdujemy obietnicę, że miłość przekracza granicę życia i śmierci. Że jest w człowieku coś, czego robak nie zjada i ogień nie spala. I w zasadzie jedyne, co mamy, to ta nadzieja zmartwychwstania, której trzeba dać się pokonać. Niech ona w nas wygrywa, bo tylko ona może dawać nam poczucie sensu. Nie tylko na przyszłość, ale także na tu i teraz.

Nie planowałem tego w tym tekście, ale wygląda na to, że z uporem maniaka będę cytował Myśliwskiego.

„Chociaż gdy mówię, nie miałem czasu, sam nie chcę w to uwierzyć. To naprawdę nic nie znaczy, to najbardziej konwencjonalne, pospolite tłumaczenie, jakim się przywykliśmy posługiwać. Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Wątpię. Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak to życie dane jest nam w nadmiarze” – pisał Wiesław Myśliwski w „Ostatnim rozdaniu”.

Mamy tu i teraz. Tylko chwila obecna do nas należy. Dlatego, jeśli mamy dać się cmentarzowi w jakiś sposób sprowokować do refleksji – to tylko tak, żeby zmienić swoje teraz. Nie poddając się rozpaczy i rozczarowaniu. Cmentarz nie mówi nam, że życie i szczęście przepadło na dobre. Mówi nam tylko: to nie tu. Trzeba więc szukać gdzie indziej – tam, gdzie obietnica już się spełniła.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze