fot. arch. episkopat.pl
Co się stało z brodą św. Maksymiliana Kolbego?
Ostatnia fotografia św. Maksymiliana Marii Kolbego wykonana przed jego aresztowaniem zwraca uwagę tym, czego na niej brakuje: charakterystycznej długiej brody, którą zakonnik zapuścił na pamiątkę misji.
Kiedy wykonano to zdjęcie, Kolbe miał już za sobą jedno aresztowanie przez nazistów, ale najwyraźniej był zdecydowany kontynuować działalność ewangelizacyjną na terenie całego kraju. Założony przez niego klasztor w Niepokalanowie, położony około 40 kilometrów na zachód od Warszawy, stał się jednym z najważniejszych katolickich ośrodków wydawniczych.
Broda, z którą Kolbe jest często przedstawiany, jest szczególna z kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że niewielu jego franciszkańskich współbraci w Polsce ją nosiło. Święty zgolił swoją charakterystyczną brodę, aby mniej wyróżniać się spośród innych franciszkanów i społeczeństwa.
Drugim powodem jest to, że broda Kolbego jest jedyną zachowaną relikwią pierwszego stopnia po tym świętym. Jego ciało zostało spalone w krematorium w Auschwitz po tym, jak w 1941 roku oddał życie za współwięźnia.
>>> Święty Maksymilian Maria Kolbe, męczennik miłości i szaleniec Maryi [PATRON DNIA]
Ojciec James McCurry, franciszkanin konwentualny i prowincjał Prowincji Matki Bożej Anielskiej, wygłosił w 2016 roku homilię z okazji 75. rocznicy męczeńskiej śmierci Kolbego. Wspomniał w niej również o brodzie świętego. McCurry, autor książki „Maximilian Kolbe: Martyr of Charity”, mówił, że Kolbe postanowił zachować brodę po powrocie z sześcioletniej pracy misyjnej w Japonii. W tamtych czasach misjonarze często zapuszczali długie brody. Kolbe chciał, aby przypominała mu ona zarówno lata misyjne, jak i o to, że zawsze powinien pozostawać „misjonarzem” Ewangelii.

McCurry podkreślił, że broda wyróżniała Kolbego spośród franciszkanów konwentualnych, którzy na ogół ich nie nosili. Sława zakonnika rosła w Polsce dzięki jego działalności wydawniczej, a charakterystyczny wygląd sprawiał, że stawał się jeszcze bardziej rozpoznawalny.
Właśnie dlatego, jak wyjaśniał McCurry, po niemieckiej inwazji na Polskę w 1939 roku Kolbe zdecydował się ją zgolić, aby mniej rzucać się w oczy. Założenie przez niego Rycerstwa Niepokalanej, ruchu ewangelizacyjnego mocno związanego z kultem Maryi, sprawiło, że zakonnik znalazł się w kręgu szczególnego zainteresowania nazistów.
W jednej z książek poświęconych jego życiu przytoczono słowa świętego:
„Brody prowokują wroga, który szybko zbliża się do naszego klasztoru. Nasze franciszkańskie habity także będą go prowokować. Z brody mogę zrezygnować. Habitu nie mogę poświęcić”.
Kiedy jeden ze współbraci obciął Kolbemu brodę, początkowo chciał ją zachować. Kolbe sprzeciwił się i polecił mu wrzucić ją do pieca. Brat posłusznie to zrobił, ale ponieważ w piecu nie palił się ogień, później odzyskał brodę i przechował ją w słoiku po ogórkach.
Dzisiaj broda Kolbego jest jedyną zachowaną relikwią pierwszego stopnia świętego.
McCurry był również przyjacielem Franciszka Gajowniczka, człowieka, za którego Kolbe oddał życie w Auschwitz pod koniec lipca 1941 roku, kilka miesięcy po aresztowaniu 17 lutego.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny