fot. radek pietruszka/pap

Czy 1 listopada katolik musi pójść na cmentarz? 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Przed nami 1 i 2 listopada – uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Tradycyjnie udamy się w tym czasie na cmentarze, by odwiedzić naszych zmarłych. Tylko czy to właściwy kierunek? 

Zacznę od jednej uwagi związanej z odpowiedzią na tytułowe pytanie. Otóż, katolik nic nie musi, on wszystko może. Na tym polega dar wolności, który otrzymaliśmy od Boga. Oczywiście, nasze decyzje mogą mieć różne konsekwencje i niekiedy wiążą się z grzechem i potem karą za ten grzech. Jeśli np. podejmiemy decyzję, że nie chce nam się iść w niedzielę na mszę świętą – to popełnimy grzech ciężki. Ale do takiego wyboru mamy prawo – tylko musimy liczyć się z jego konsekwencjami. 

Nie musimy pójść na cmentarz 

Jak się zatem można domyślić, katolik nie musi pójść 1 listopada na cmentarz. Jeśli chce – to oczywiście pójdzie. A co jeśli nie chce? Jakie poniesie konsekwencje? Otóż, nie poniesie żadnych konsekwencji. W kwestiach moralnych nie wydarzy się nic. Bo wizyta na cmentarzu nie jest obowiązkiem katolika – brak wizyty na cmentarzu nie wiąże się więc z zaciągnięciem winy moralnej i popełnieniem grzechu. Nie znaczy to jednak, że nie mamy odwiedzać nekropolii. Jak najbardziej mamy tam przychodzić, bo wizyta przy grobie naszych bliskich to bardzo konkretny znakPokazujemy w ten sposób, że o nich pamiętamy. Że choć fizycznie nie ma ich obok nas – to wciąż są częścią naszego życia. I wyrażamy też nadzieję na ponowne spotkanie z nimi – wtedy, gdy i my pojawimy się po tej drugiej stronie życia. 

unsplash.com

Kiedy pójść na cmentarz? 

Kiedy więc mamy chodzić na cmentarz? Właściwie, nie ma jednego, konkretnego dnia. Rok ma 365 dni i w każdym z nich można i warto pojawić się na cmentarzu. Jeśli tylko chcemy – idźmy. Możemy pójść tam także 1 listopada – to dzień wolny od pracy i dlatego właśnie tak tłumnie pojawiamy się wtedy na nekropoliach. Ale jeśli mamy w tych dniach mało czasu i mielibyśmy zdecydować się tylko na jeden dzień – to chyba najlepiej pojechać na cmentarz 2 listopada. 1 listopada to uroczystość Wszystkich Świętych. W Kościele to bardzo radosny dzień, któremu my niesłusznie nadaliśmy łatkę dnia pełnego zadumy i refleksji nad przemijaniem. To dzień radowania się ze świętości – do której każdy z nas jest powołany. To czas wspominania wszystkich świętych – nie tylko tych oficjalnie beatyfikowanych i kanonizowanych przez Kościół. To święto każdego, kto jest już w niebie i kto się może już na zawsze cieszyć. 

>>> Jakie modlitwy odmawiać nad grobami?

Dzień Zaduszny 

2 listopada przypada za to wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych – czyli Dzień Zaduszny. I to jest ten dzień, w który szczególnie intensywnie powinniśmy patrzeć na cmentarze. Wspominamy tego dnia tych, którzy już zmarli i trafili do czyśćca, w którym oczekują na wejście do nieba. Święci naszej modlitwy już nie potrzebują – od nich to my możemy wiele uzyskać. Ale ci, którzy są w czyśćcu, bardzo na nas liczą. To właśnie za nich tak mocno modlimy się tego 2 listopada – by ich pobyt w tym miejscu był jak najkrótszy. To właśnie za tych ludzi możemy też uzyskać w pierwszych dniach listopada (od 1 do 8 listopada) odpust zupełny. Musimy spełnić zwykłe warunki odpustu, a także nawiedzić cmentarz. Osiem dni – osiem konkretnych szans na poprawę czyjegoś życia wiecznego. Warto skorzystać! Zwłaszcza, że kiedyś my też umrzemy i będziemy czekać na modlitwy tych, którzy zostaną jeszcze na ziemi.  

Idź na mszę świętą! 

1 listopada nie musimy (choć możemy) iść na cmentarz. Jak zatem powinniśmy świętować ten dzień? Otóż, uroczystość Wszystkich Świętych to jedno ze świąt nakazanych. Oznacza to, że tego dnia katolicy powinni przede wszystkim uczestniczyć we mszy świętej. Czyli to kościół, a nie cmentarz, powinien być naszym głównym celem. Pojawienie się na cmentarzu, a nawet uczestnictwo w nabożeństwie żałobnym odprawianym tego dnia, nie zastępuje Eucharystii! Jeśli z błahego powodu nie weźmiemy udziału 1 listopada w Najświętszej Ofierze, to popełnimy grzech ciężki. 1 listopada mamy się radować i przypomnieć sobie, że jesteśmy wezwani do bycia szczęśliwymi. Nie bez powodu usłyszymy w trakcie liturgii Ewangelię o błogosławieństwach! Mamy się radować – a to przecież we wspólnocie, podczas mszy świętej, jest najwięcej radości! A przyjęcie Komunii Świętej – to jak dotknięcie nieba już tu, na ziemi. Dlatego piękna jest ta intuicja Kościoła, że 1 listopada zaprasza nas przede wszystkim na Eucharystię! Niech nas na niej nie zabraknie. A po mszy odpocznijmy w gronie rodzinnym. Może pójdźmy na spacer i zahaczmy też o cmentarz? 

>>> ZOBACZ TEŻ: Cmentarz niekatolików – wyjątkowe miejsce w Rzymie

Zobacz także
Wasze komentarze