fot. Domena Publiczna

Gdy brakuje cnoty, najlepszą obroną jest prawda

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W Kościele nie zawsze wprost mówi się o nadużyciach. Arcybiskup Grzegorz Ryś podkreślał niedawno, że potrzebujemy zmiany mentalności w tej kwestii. Wydaje się jednak, że są pewne symptomy świadczące o lepszym rozumieniu tego, jak reagować w sprawach kryzysowych.

W tym roku została wydana książka „Wierzchołek góry lodowej”, która zawiera rozmowy z o. Adamem Żakiem SJ. We wstępie ks. Piotr Studnicki zwraca uwagę, że „potrzebę otwartej komunikacji kryzysu w Kościele dostrzegł już Jan Paweł II, który do amerykańskich hierarchów powiedział: „Mówiąc otwarcie i zdecydowanie o tym problemie, Kościół może pomóc społeczeństwu zrozumieć naturę kryzysu i uporać się z nim. (…) Ludzie muszą wiedzieć, że w stanie kapłańskim i życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdziliby nieletnich”.

Interwencja Jana Pawła II

Dzisiaj coraz częściej zarzuca się polskiemu papieżowi, że nie zrobił wszystkiego, aby rozliczyć kapłanów i hierarchów z grzechu nadużyć. Tymczasem, jak podkreśla o. Żak, „nie można powiedzieć w sposób odpowiedzialny, że przymykał oczy albo tuszował przypadki molestowania małoletnich przez duchownych”. Jezuita podkreśla, że to właśnie na polecenie Jana Pawła II abp Charles Scicluna, pojechał ze swoim współpracownikiem do Stanów Zjednoczonych i do Meksyku, żeby spotkać się z osobami, które poinformowały Stolicę Apostolską o sprawie molestowania nieletnich przez nieżyjącego już założyciela zgromadzenia Legionistów Chrystusa ks. Marciala Maciela Degollado.

fot. Wydawnictwo WAM

Najlepszą obroną jest prawda

Polski papież podkreślał, że Kościół musi stawać się coraz bardziej „szklanym domem”, transparentnym i przejrzystym. Takie otwarcie gwarantuje mu wiarygodność. Bo nawet jeśli w Kościele dochodzi do nadużyć, to wielkość Kościoła polega na tym, że chce i potrafi się z nich rozliczać. Jak mawiał wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu kard. John Patrick Foley, „gdy zabraknie cnoty, najlepszą obroną jest prawda”. Z rozmów przeprowadzonych z o. Adamem Żakiem SJ i opublikowanych w książce „Wierzchołek góry lodowej. Kościół i pedofilia” wynika jasno, że Kościół nie zawsze jest krystalicznie czysty. Już same doniesienia z Irlandii czy ze Stanów Zjednoczonych mówią same za siebie. Jedyną drogą jego obrony i oczyszczenia jest więc prawda, nawet jeśli jest trudna i bolesna. Zdaje się, że Kościół coraz bardziej dostrzega i rozumie potrzebę transparentności. W pewnym sensie Kościół staje się prekursorem wprowadzania procedur chroniących dzieci. – Wprawdzie impuls dały media świeckie, ale Kościół bardzo się zmobilizował, by chronić dzieci. By być dla nich bezpieczną wyspą w świecie pełnym zagrożeń. I to naprawdę się udaje. W tym kierunku pracujemy. Są podejmowane bardzo intensywne działania. Tyle, że znów wychodzą zaniedbania poczynione w przeszłości – podkreśla o. Żak.

Co dalej?

Skala ujawniania nadużyć seksualnych rosła w ostatnich latach wraz ze świadomością dotyczącą tego zagadnienia. Choć nie jest to żadnym usprawiedliwieniem, trzeba przyznać, że podejście do tego tematu w ostatnich kilkunastu latach bardzo się zmieniło. Widać, że Kościół chce dzisiaj z największą dbałością podchodzić do tematu ochrony dzieci. Diecezje wyznaczyły delegatów, którym można zgłaszać wszelkie choćby podejrzenia nadużyć wobec nieletnich. Nie zawsze jest jednak aż tak kolorowo. W momencie wydania książki nie we wszystkich diecezjach dane kontaktowe delegatów były podane na stronach internetowych. Dziś jest już lepiej. – To prawda – w części diecezji i zgromadzeń nie ma ich danych kontaktowych. Większość diecezji i sporo prowincji zakonnych wyznaczyło również duszpasterzy do przeszkolenia, by byli przygotowani do pomocy ofierze i jej rodzinie. Na większości stron diecezjalnych nie ma na ten temat informacji – przyznał o. Adam Żak.

„Wierzchołek góry lodowej” to książka, która jest dowodem na to, że Kościół chce prawdy. I choć na drodze oczyszczenia zdarzają się upadki, to widać coraz wyraźniej jak transparentność i nazywanie rzeczy po imieniu staje się w tych trudnych kwestiach dla Kościoła priorytetem. Nie tylko po to, aby uprawiać publiczną ascezę, ale po to, aby odzyskać zaufanie wiernych.

Zobacz także
Wasze komentarze