Michael S. Hopkins, fot. Domena Publiczna/Official United States Air Force Website

Hostia na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

– Kiedy widzi się Ziemię z perspektywy stacji kosmicznej, i widzi się całe jej naturalne piękno, trudno nie zdawać sobie sprawy z tego, że musi istnieć większa Moc, która ją stworzyła – powiedział o swoim doświadczeniu astronauta Michael S. Hopkins, katolik, który bez przeszkód praktykuje swoją wiarę w przestrzeni kosmicznej. 

Temat praktyk religijnych w przestrzeni kosmicznej aktualny jest tak długo, jak istnieją podróże kosmiczne. Jak zresztą przyznał sam Hopkins: w okopach nie ma ateistów. To samo tyczy się podróży w kosmos – każda z nich jest tak samo niebezpieczna i każda niesie ze sobą ryzyko śmierci. – Wszystkie wydarzenia, które mają miejsce podczas misji są bardzo stresujące. Wiedza, że Jezus jest ze mną, gdy wchodzę w próżnię [poza statek kosmiczny – przyp. red.] jest dla mnie bardzo ważna – komentuje Michael S. Hopkins na łamach Catholic News Service.

Michael Hopkins był członkiem kościoła metodystów, jednak nawrócił się na katolicyzm. Mimo że już wcześniej jego żona i dzieci byli katolikami, Hopkins zmienił wiarę, ponieważ, jak sam stwierdził „czuł, że czegoś w jego życiu brakuje”. To m.in. sakramenty pozwalają utrzymywać Hopkinsowi głęboką wieź z Bogiem – nie tylko na Ziemi, ale także w kosmosie. Dzięki specjalnemu rozporządzeniu Diecezji Galveston-Houston (a także pomocy księdza Jamesa H. Kuczyńskiego, proboszcza kościoła katolickiego Mary Queen w Friendswood w Teksasie), astronauta mógł wciąć ze sobą kilka Hostii, by móc je spożywać raz w tygodniu przez 24 tygodnie, gdy był na na misji, na pokładzie ISS.

Michael S. Hopkins na pokładzie ISS, fot. domena publiczna/Wikipedia

To nie pierwszy przypadek praktyki religijnej w kosmosie. Buzz Aldrin, członek ekipy Apollo 11, która jako pierwsza stanęła na Księżycu, wziął ze sobą Komunię świętą, z nabożeństwa sprawowanego w kościele prezbiteriańskim, do którego należał. Jak opisuje to portal history.org, Buzz Aldrin przyjął ją na Księżycu, o czym jednak przez długi czas nie wiedziano, ponieważ NASA utrzymywała ten fakt w tajemnicy.

Praktykę religijną utrzymują także muzułmanie. Narodowa Rada Fatwy opracowała w 2007 roku specjalne wytyczne, które pozwalają muzułmanom na swobodną modlitwę w przestrzeni kosmicznej. Kwestia ta pojawiła się po raz pierwszy, gdy Sultan bin Salman bin Abdulaziz Al Saud, książę saudyjski, miał po raz pierwszy wyruszyć na ISS. Stworzono wówczas specjalne przepisy modyfikujące klękanie podczas modlitwy i zwracanie się w kierunku Mekki, natomiast do rytualnego mycia wystarczył mokry ręcznik. Z kolei, żyd Ilan Ramon, podczas tragicznego lotu w 2003 roku zabrał ze sobą na misję Torę i pisemną kopię modlitwy Kidusz. Niestety zginął wraz z całą załogą statku „Columbia”. Był jednak pierwszym uczestnikiem lotu kosmicznego, który poprosił o koszerne jedzenie. Podobno szukał także rady u rabina, na temat tego, jak uczestniczyć w żydowskim szabacie w kosmosie, ponieważ okres między wschodami Słońca na orbicie to tylko kilkadziesiąt minut.

Fot. Domena Publiczna/pixabay

Zwyczajem agencji NASA są specjalne telekonferencje astronautów ze znanymi osobami, w celu podtrzymywania dobrych morali uczestników misji. W ten sposób z astronautami połączył się także papież Franciszek w październiku 2017 roku. Franciszek pozdrowił wówczas astronautów i zadał im kilka pytań. Chciał wiedzieć, jak oni postrzegają miejsce człowieka we wszechświecie i jak ze swej perspektywy rozumieją słowa, którymi Dante kończy Boską Komedię, a które mówią o Miłości. Franciszka interesowało też, dlaczego zostali astronautami i co ich zaskoczyło ich w tej międzynarodowej misji.

Jak widać, potrzeba bliskości z Bogiem może przełamać każde bariery, nawet te pozaziemskie. Sam Hopkins, mówił: „kiedy jest się tam na górze i działa w pośpiechu, pewne rzeczy mogą się nie powieść, a wtedy konsekwencję mogą być bardzo poważne – ja miałem moją wiarę i to ciągłe poleganie na Jezusie i świadomość, że On nad wszystkim panuje, a nie ja”. Oby ta świadomość pomagała nam, tak samo na Ziemi – trwać w ciągłej bliskości z Bogiem.

Zobacz także
Wasze komentarze