kościół

fot. Pixabay

Dlaczego nie odchodzę z Kościoła?

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Kościół, delikatnie mówiąc, nie ma ostatnio dobrej prasy. Trochę na własne życzenie. Przypadki nadużyć nie zawsze spotykały się z właściwą reakcją hierarchów czy środowiska kościelnego. Ktoś może zapytać: co jeszcze trzyma cię w Kościele, skoro jest w nim tyle zła?

Przypadki pedofilii w Kościele bolą, bulwersują, złoszczą i napawają wstydem. Można oczywiście użyć klasycznego już argumentu i mówić, że w innych środowiskach też się to zdarza i to nawet częściej. Jasne, to prawda. Ale nauczyciele, lekarze, murarze czy przedstawiciele innych zawodów nie przyjmują święceń ani nie nauczają z ambony o moralności. – Całe życie słyszę w kościele na kazaniach jak mam żyć, a teraz okazuje się, że księża i biskupi dopuszczali się dużo gorszych rzeczy niż w ogóle mogłabym przypuszczać – pisze jedna z internautek w mediach społecznościowych. Trudno się dziwić taki reakcjom. Jeśli Kościół chce być wiarygodny, musi dbać o porządek na własnym podwórku. I nie mówię tutaj tylko o księżach czy hierarchach, ale o każdym z nas, którzy za Kościół czujemy się współodpowiedzialni.

Kto jest winny?

Słyszę na ulicy i czytam w Internecie wiele słów o tym, że ludzie są zniesmaczeni i po ludzku wkurzeni na Kościół. Mówią i piszą, że przestaną chodzić na msze św. Najgorsze jest to, że wielu księży uważa, iż to nie wina sprawców, którzy dopuścili się tych obrzydliwych nadużyć, ale osób, które – tak jak Tomasz Sekielski – ujawniają te fakty przed opinią publiczną. Ks. Dariusz Kowalczyk SJ w rozmowie z Polsat News mówił wprost, że pokazywanie scen konfrontacji ofiar ze sprawcami i mieszanie ich z kadrami sanktuariów, obrazów świętych czy ołtarza wywołuje złe skojarzenia z Kościołem. Podkreślał, że to może budzić niesmak wśród wiernych. No właśnie. Wszystko się zgadza. Wierni są w szoku, kiedy widzą takie obrazki, ale autorem takich obrazoburczych scen nie jest Tomasz Sekielski, tylko księża, którzy dopuścili się wykorzystywania dzieci. Trudno mi zrozumieć taką linię obrony. I trudno czasem nie być zrezygnowanym, słysząc niefrasobliwe wypowiedzi, które tylko pogarszają i tak kiepską sytuację. Jasno przeciwstawia się temu papież Franciszek, który już kilka razy dziękował dziennikarzom za ujawnianie nadużyć, widząc w ich poczynaniach szansę na budowanie transparentności Kościoła.

EPA/VATICAN MEDIA

W Kościele jest zbawienie

Dlaczego więc nadal jestem w Kościele? Bo Kościół to coś więcej niż instytucja. Tylko w nim jest zbawienie, mimo tego, że jest słaby i grzeszny. I choć jest to truizm, to kiedy pomyślimy o tym nieco głębiej, uświadomimy sobie, że jedyną właściwą reakcją katolika nie może być ucieczka, ale naprawa tego, co jest złe i co wymaga interwencji. Kościół to także miejsce, w którym jest wielu wspaniałych ludzi chcących na miarę swoich sił i możliwości naprawiać świat. Jesteśmy portalem misyjnym. Dużo piszemy o misjach i pracy misjonarzy, którzy często podwijają rękawy i budują szkoły, studnie, albo przychodnie. Taki Kościół jest wiarygodny, bo jest blisko ludzi i odpowiada na ich problemy bardzo konkretnie. Tego potrzebujemy również w Polsce i w Europie. Niestety każde odejście od Kościoła to ryzyko oddalenia się od zbawienia. Dlatego tak ważne jest, aby kościoły, parafie i szkoły katolickie były bezpiecznymi miejscami, zwłaszcza dla najmłodszych.

Nie jestem lepszy od innych

Bardzo lubię słowa Carla Caretto, które pozwalają spojrzeć na Kościół nieco chłodniej i bardziej racjonalnie. Oczywiście chcielibyśmy, żeby był idealny i bez winy. Ale Kościół jest taki jacy my jesteśmy – poranieni, z przeszłością, ale i z nadzieją.

„Jakże łatwo cię, Kościele, krytykować, a jednak jakże cię kocham! Ileż razy cierpiałem z twego powodu, a jednak ile ci zawdzięczam! Nieraz myślałem o twoim końcu, a tak potrzebna mi jest twoja obecność! Tyle razy gorszyłem się tobą, a jednak dałeś mi poznać, czym jest świętość! Nie znalazłem w świecie niczego bardziej wstecznego, skompromitowanego i fałszywego, a jednocześnie niczego bardziej czystego, hojnego i pięknego. Ileż razy chciałem zatrzasnąć przed tobą drzwi mojej duszy, a jak często modliłem się, aby mi było dane umrzeć w twych bezpiecznych ramionach. Nie, nie mogę uwolnić się od ciebie, bo jestem twój, choć przecież nie jestem całkiem tobą. A zresztą, dokąd mógłbym pójść? Budować jakiś inny Kościół? Zbudowałbym go przecież z tymi samymi błędami, bo są to błędy, które noszę w sobie samym. I gdybym zbudował taki Kościół, to byłby to mój Kościół, a nie Kościół Jezusa Chrystusa. Jestem wystarczająco stary, by wiedzieć, że nie jestem lepszy od innych” (Carlo Caretto, Tajemnice pustyni: antologia, Kraków 2002).

„Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10, 18).

Zobacz także
Wasze komentarze