Na zdjęciu Matylda Kosecka z KSN, fot. misyjne.pl

Idą mimo wszystko i przede wszystkim. Pielgrzymka bezdomnych i niepełnosprawnych

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Idą mimo swoich słabości, mimo życiowych i technicznych przeszkód. Idą przede wszystkim, by być razem, by zdobyć duchowe siły. Choć wiele ich różni, to jedno na pewno jest wspólne – życie zdążyło ich już doświadczyć. Mimo to idą i podejmują wyzwanie, jakby w myśl zasady: „co nas nie zabije, to nas wzmocni”.  

Jednych życie doświadczyło bezdomnością, nałogami, ubóstwem. Drugich – fizycznym cierpieniem, pewnymi niedoskonałościami ciała. W te dni zostawiają to, co złe, idą razem, po drodze uzupełniają się i stanowią silną grupę. Grupę silną swoją wspólnotą. Bo we wspólnocie siła!  

fot. misyjne.pl

Tutaj każdy ma swojego opiekuna  

– Na co dzień biorą, korzystają. Teraz mogą coś od siebie dać. To ważny moment – mówi ojciec Michał Gawroński, kapucyn, któremu nieco przeszkodziłem w skrupulatnym sprawdzaniu listy pątników. Grupa kapucyńska to jedna z pięciu grup, które wyruszyły wczoraj w trasę 28. Pielgrzymki Osób Niepełnosprawnych. Kapucyni od lat pomagają bezdomnym i ubogim, a  Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej od lat organizuje pielgrzymkę. I tak właśnie do tego wielkiego i pięknego dzieła dołączają kolejni. 

Zdjęcie: o. Michał Gawroński, fot. misyjne.pl

Grupa kapucyńska w tym roku liczy 18 osób. To dla zakonników nadzwyczajny czas. To właśnie przy kapucyńskim kościele przy Miodowej w Warszawie cały rok działa jadłodajnia i miejsce duchowego wsparcia dla bezdomnych i potrzebujących. W sierpniu jednak, na czas pielgrzymki, ta działalność jest zawieszana. – Nasi ludzie idą na Jasną Górę. A ci, którzy zostają w Warszawie, porządkują nasze miejsce, dom bł. Aniceta. Sprzątamy, malujemy – mówi mi o. Michał Gawroński. W pielgrzymce biorą udział szósty raz. Po pielgrzymce nie spodziewają się u swoich podopiecznych spektakularnych efektów. Wiedzą jednak, że wędrowanie przyniesie owoce. – Bezdomni czekają na ten czas, to dla nich szansa, propozycja. Mogą pobyć z innymi ludźmi, w innym otoczeniu i klimacie. Na co dzień potrzebują, a tu mogą coś dać, pomagać, czynić miłosierdzie. Do tego słuchają Słowa Bożego, korzystają z sakramentów. Ja wierzę, że to przyniesie dobre owoce – dodają bracia z Miodowej.  

fot. misyjne.pl

Służba techniczna, medyczna i po prostu – ludzka  

– Pomaga nam wielu ludzi dobrej woli, wiele organizacji, między innymi Fundacja Kapucyńska i Fundacja Sławek. Tutaj każdy ma swojego opiekuna. Bywa tak, że opiekunowie to co roku te same osoby, ale bywa tak, że potrzebujących łączymy z chętnymi do pomocy ad hoc – mówi Matylda Kosecka z KSN. Przed pielgrzymką rozdzwaniają się telefony tych, którzy na co dzień nie są wolontariuszami żadnej fundacji czy organizacji, ale w czasie pielgrzymki pragną pomóc innym. Dzwonią też ci, którzy zmagają się z różnymi słabościami, nie mają stałego opiekuna, ale jednocześnie mają wielkie pragnienie uczestniczenia w pielgrzymce. No i tak to wszystko jakoś szczęśliwie się dzieje, że jedni łączą się z drugimi. – Jeśli ktoś na trasie nie domaga, to jest służba medyczna, która pomaga przezwyciężyć dolegliwości. Jest też służba techniczna, gdy na przykład wózek złapie jakąś usterkę – dodaje Matyla Kosecka. 

fot. misyjne.pl

– Idę trzeci raz, nikt mnie nie namawiał. Nie narzekałem nigdy na drogę, choć bywa trudno. Od początku mam przypisanego podopiecznego, moim zadaniem jest sprawne i bezpieczne prowadzenie jego wózka. Jest to wymagające fizycznie, ale daję radę. Droga jest raczej dobra, jest tylko jeden odcinek nieco trudniejszy, bo piaszczysty. Siła jest, bo siłę daje pielgrzymka – mówi pan Piotr, bezdomny. Z kolei Adam idzie po raz 28. Tuż przed wyruszeniem w trasę spotykam go z mamą i z opiekunem. Mężczyzna boryka się z niepełnosprawnością drugiego stopnia związaną z ośrodkiem nerwowym.  Ma problemy z pisaniem i mówieniem, ale na szczęście jego nogi są sprawne. – Gdy wróci z jednej pielgrzymki, to już myśli o drugiej – mówi jego mama. – Adam idzie już 28. raz. Jest z pielgrzymką od początku, więc jest w tym bardziej zaprawiony i doświadczony niż ja – mówi mi Paweł, opiekun Adama. Mężczyzna jest wolontariuszem u kapucynów.  

fot. misyjne.pl

Święto parafii i czas modlitwy za pątników  

Na starcie pielgrzymów było 430, ale na trasie dołączą kolejni, więc razem może być ich nawet 700. Na Jasną Górę dotrą 14 sierpnia, dzień przed uroczystością Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Podzielono ich na pięć grup: św. Michała, św. Kamila, św. Wawrzyńca, św. Józefa i bł. Unitów Podlaskich z Woli. To niezwykła symbioza: ludzi niepełnosprawnych wspierają ci, którzy może i  sprawni fizycznie, ale w których życiu pojawiła się inna dolegliwość. – Jesteście jak powstańcy warszawscy – mówił ks. Jan Sikorski, emerytowany proboszcz parafii św. Józefa na Kole, który odprawił mszę św. i pobłogosławił pielgrzymkowy krzyż przed wyruszeniem w trasę. – Gdy ktoś pyta, czy dzisiejsze pokolenie byłoby stać na podobny zryw jak 75 lat temu, mówię: przyjdźcie zobaczyć pielgrzymkę. Nie jesteście inni od waszych rówieśników z 1944 r. Waszą bronią jest jednak różaniec i modlitwa – przypominał infułat. Pielgrzymka zawsze rozpoczyna się właśnie tu, w sanktuarium św. Józefa przy ulicy Deotymy w Warszawie.  

fot. misyjne.pl

Czas niezwykły, czas modlitwy i ludzkiej pomocy  

– Dla parafii to czas wyjątkowy – mówią mi panie Magdalena i Alina, które przyszły specjalnie na poniedziałkową mszę o 6:00, by pożegnać pątników. Na mszy i pożegnaniu zaangażowanie parafian się jednak nie kończy. Przez cały czas pielgrzymki towarzyszą modlitewnie pątnikom zmierzającym do Częstochowy. A po drodze? Po drodze oczywiście poczęstunek. – Mam znajomego, który mieszka na trasie i ich przyjmuje pod swój dach. A pierwszy przystanek jest na warszawskich Jelonkach. Tam jest takie śniadanie, że… ohoho! Zjedzą, najedzą się i jeszcze dostają coś na drogę – mówi pani Magda. 

Klimat Pieszej Pielgrzymki Niepełnosprawnych sprawia, że czasem ludzie zawiązują na niej znajomości na długie lata. Jest tak, że ludzie się poznają, niekiedy zaprzyjaźniają i te kontakty zostają później na długo. Łącznie z gospodarzami, którzy przyjmują pielgrzymów, niektórzy już co roku. Przy tegorocznej pielgrzymce organizatorzy szukali samochodu dostawczego, który będzie wiózł bagaże i potrzebne sprzęty. Gdy sprzedawca usłyszał, że to dla pielgrzymki – nie było mowy o żadnym rabacie, żadnej zniżce! Podarował samochód za darmo!   

Zdjęcie: wnętrze kościoła pw. św. Józefa w Kole, w Warszawie, fot. misyjne.pl

Wszyscy wzajemnie się potrzebujemy  

Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych wyodrębniła się z z Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej. Pojawiła się po prostu potrzeba, by była też osobna pielgrzymka dla osób, które nie są w pełni sprawne fizycznie. Po drodze gospodarze przyjmują ich pod swój dach. 5 sierpnia z Warszawy wyruszyły też wspomniana Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna i Piesza Praska Pielgrzymka Rodzin. Z kolei dziś w 308. Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej pod hasłem „Jasnogórska Pani Życia” wyruszyło prawie 5 tys. osób. – Bardzo ważne jest to, żeby w zabieganiu dzisiejszego świata mieć jasno postawiony cel – dokąd idę, jaki jest koniec mojego życia – mówił w czasie mszy świętej rozpoczynającej tę wędrówkę kard. Kazimierz Nycz. W sumie, w sierpniu, ze stolicy wyrusza 9 jasnogórskich pielgrzymek. Wszystkich pielgrzymów, którzy zmierzają właśnie do Częstochowy, polecajmy w naszych modlitwach.  

fot. misyjne.pl

– Podążajmy ze świadomością, że pielgrzymka jest czasem łaski, obdarowania, serdeczności, dobroci, miłości  – mówił wczoraj bp Jan Piotrowski w czasie mszy rozpoczynającą pielgrzymkę kielecką. I choć to inna pielgrzymka, inni ludzie, to jego słowa idealnie odnoszą się do istoty pielgrzymki osób niepełnosprawnych. – Wszyscy potrzebujemy się wzajemnie, a pielgrzymka nie wyklucza nikogo, i w tym jest piękno Kościoła – kontynuował bp Piotrowski. 

 

Galeria (4 zdjęcia)
Zobacz także
Wasze komentarze