fot. PAP/EPA/JULIEN DE ROSA

Iga Świątek przegrała w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Montrealu [+WIDEO]

Iga Świątek niespodziewanie już na 1/8 finału zakończyła udział w turnieju WTA 1000 w Montrealu. Lepsza od mistrzyni Wimbledonu okazała się Dunka Clara Tauson, która przez cały mecz grała bardzo stabilnie, ustrzegła się dużo mniej błędów i wygrała 7:6 (7-1), 6:3. Polka tym samym nie wykorzystała szansy na powrót na pozycję wiceliderki światowego rankingu.

Dla Świątek był to pierwszy turniej od pamiętnego triumfu w Wimbledonie i jednocześnie pierwszy sprawdzian przed ostatnim w tym roku turniejem wielkoszlemowym US Open. W Kanadzie 24-latka była rozstawiona z dwójką, a po odpadnięciu najgroźniejszych rywalek, w tym turniejowej „jedynki” Coco Gauff, Polka stała się największą faworytką do sięgnięcia po tytuł w Montrealu. Ba, w przypadku triumfu w turnieju, Świątek wiedziała, że wyprzedzi Gauff w rankingu WTA, awansując na 2. miejsce.

fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN

W dwóch wcześniejszych meczach w turnieju Polka straciła po cztery gemy – najpierw z chińską kwalifikantką Hanyu Guo, a potem Niemką Evą Lys. Z 22-letnią Tauson też legitymowała się lepszym bilansem. Wygrała ich dwa poprzednie pojedynki, w tym lipcowy mecz w 1/8 finału w wielkoszlemowym Wimbledonie (6:4, 6:1), w którym Dunka miała jednak duże problemy zdrowotne. Zgoła odmiennie wyglądała ich niedzielna konfrontacja.

Siedem niewykorzystanych szans Świątek

Od początku pojedynku Polka starała się narzucić swój rytm. Gema serwisowego wygrała pewnie, a w drugim, mimo że przegrywała już 0:40, doprowadziła do równowagi. Szansy na przełamanie się nie doczekała, bowiem Tauson uratowała się efektownym forhendem. To, co nie udało się Świątek, wyszło Dunce w gemie numer trzy.

Wprawdzie raszynianka rozpoczęła go bardzo dobrze, od prowadzenia 40:15, ale Tauson zaczęła wtedy odpowiadać świetnymi bekhendowymi returnami, co zaowocowało breakpointem. Wykorzystała już pierwszą okazję, a potem poszła za ciosem, wygrywając gema bez straty punktu. W tym momencie prowadziła już 3:1.

Reakcja raszynianki była właściwa – przy własnym serwisie pokazała moc, przerywając piękną serię rywalki, a następnie wypracowała sobie cztery breakpointy. Kluczowe akcje padały jednak łupem Tauson. Obroniła się.

Świątek nie rozpamiętywała długo niewykorzystanej szansy. Gema serwisowego pewnie zapisała na swoje konto, a w kolejnym szybko wyszła na prowadzenie 40:0. Wydawało się, że takiej okazji na breaka już nie zmarnuje, a jednak. Tauson znów wyszła z tarapatów. Na koncie miała już siedem obronionych breakpointów w tym meczu.

Wprawdzie przy serwisach Polki nie miała zbyt wiele do powiedzenia, za to przewaga przełamania była po jej stronie. Świątek zdawała sobie sprawie, że gem dziesiąty jest jej ostatnią szansą na odrobienie strat. I tym razem się udało, ręka jej nie zadrżała. 5:5!

Jako że obie tenisistki wykorzystały swoje podania, o losach pierwszego seta zdecydować musiał tie-break. Ten kompletnie nie wyszedł polskiej tenisistce, która zbyt często się myliła – czy to z forhendu, czy bekhendu. Na koniec popełniła podwójny błąd serwisowy w końcówce. Wynik 7-1 dla występującej w Montrealu z numerem 16. Tauson mówi samo za siebie. Co ciekawe, był to dopiero pierwszy set przegrany przez Świątek od drugiej rundy Wimbledonu.

Za dużo błędów

Polscy kibice liczyli na reakcję Igi, jednak już pierwszy, wygrany do 15, gem Tauson w drugiej partii potwierdził, że łatwo nie będzie. Przy swoim serwisie Świątek też nie ustrzegła się problemów, mimo prowadzenia 40:0. Na szczęście, ostatnie słowo należało do Polki. Wydawało się, że kibice będą świadkami przeciągania liny, jednak raszyniance z trudem przychodziło zdobywanie punktów w tej partii. Pokazały to dwa kolejne gemy, w których wygrała łącznie dwie akcje. Pierwsze przełamanie Tauson stało się więc faktem. Jakby tego było mało, Dunka nawet jak była w tarapatach w swoim gemie serwisowym (40:40), to wyszła z nich obronną ręką. W efekcie prowadziła już 4:1.

Świątek w porę wróciła do gry. Najpierw pewnie wykorzystała swoje podanie, a następnie doskonale zareagowała przy stanie 30:40 gema serwisowego rywalki. Wygrała trzy kolejne akcje, przełamując Tauson. Było już tylko 3:4, a za chwilę mógł być remis. Wystarczyło utrzymać podanie.

Tak się jednak nie stało, tym razem ryzyko nie opłaciło się Polce. Podwójny błąd serwisowy oznaczał drugie przełamanie na koncie Dunki. Od ćwierćfinału dzielił ją już tylko jeden gem, przy swoim podaniu. Szansy z rąk nie wypuściła. Już pierwsza piłka meczowa padła jej łupem, po blisko dwóch godzinach gry.

W ćwierćfinale rywalką Tauson będzie Amerykanka Madison Keys. Raszynianka zaś z Montrealu przeniesie się do Cincinnati, a zwieńczeniem tej części sezonu za oceanem będzie wielkoszlemowy US Open, który rozpocznie się 24 sierpnia.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze