fot. mat. prasowe

Jedziesz na Lednicę? Musisz to przeczytać! (cz. 1 – spowiedź)

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Pod hasłem „Wiesz, że Cię kocham” odbędzie się w sobotę 1 czerwca XXIII Spotkanie Młodych Lednica 2000. Aby świadomie uczestniczyć w tym wydarzeniu, przygotowaliśmy dwuczęściowy cykl formacyjny zgłębiający główne tematy spotkania – spowiedź i Eucharystię. Naszym przewodnikiem będzie o. Wojciech Prus OP, duszpasterz lednicki. 

Odnaleziony 

To sakrament, z którym wielu z nas ma problem. Zwyczajnie czujemy lęk przed otwarciem się i powiedzeniem o swoich słabościach, o tym, co w naszym życiu jest nieuporządkowane. Dlatego tak ogromną nadzieją napawa mnie co roku widok młodych ludzi, którzy tłumnie przystępują do spowiedzi na Polach Lednickich. To taka „zielona” spowiedź – na trawie, na której kwiatami stają się ci, którzy się spowiadają. Obyśmy jak najczęściej przystępowali do tego sakramentu!


Zapytałem o. Wojciecha Prusa o to, co się z nami dzieje w czasie spowiedzi. Przede wszystkim jesteśmy odnalezieni. Nam się wydaję, że to my idziemy do spowiedzi. Mam jednak wrażenie, że najpierw pojawia się inspiracja Ducha Świętego, zaproszenie od Niego. Fascynuje mnie, gdy ktoś przychodzi do spowiedzi po dłuższym czasie, wtedy podpytuję delikatnie o to, jak objawiła się ta inspiracja. Jesteśmy odnalezieni – na Lednicy nawiązujemy w tym roku do Ewangelii o powołaniu Mateusza, grzesznika – opowiada duszpasterz lednicki. Jezus wszedł do domu celnika, pokazuje palcem na Mateusza, a ten zwraca palec na siebie. Świetnie pokazał to Caravaggio na obrazie, który jest inspiracją tegorocznego spotkania. Mateusz jest zdziwiony – jest grzesznikiem, a Chrystus do niego przychodzi! Najpierw Jezus odnajduje nas – grzeszników – a potem Mu odpowiadamy.

Zdjęcie: powołanie św. Mateusza wg Caravaggia

Ramiona 

Rozłożenie ramion. Gest Jezusa z Wielkiego Piątku. Bezbronny Jezus w tym geście mówi, że przyjmuje nas z naszymi grzechami. Jeżeli my też otworzymy ramiona, wyznamy swój grzech, to Jezus stanie się naszym grzechem (tak mówili ojcowie Kościoła). Jezus umiera, biorąc na siebie ciężar mojego i Twojego grzechu. Młodzi często nie mają od razu świadomości grzechu. Często mają poczucie bezsensu, tego, że są nielubiani, niekochani, niedoceniani. Mają doświadczenie niezadowolenia, trudności. Jezus w to przychodzi i wskazuje na nich palcem – opowiada o. Prus. 

Niebiańska odwaga 

Sam fakt podejścia do konfesjonału jest fascynujący – mówi o. Wojciech, wspominając o odwadze potrzebnej do tego, by przystąpić do spowiedzi. Zawsze się cieszę każdym przyjściem i każdą osobą! Jeżeli mamy odwagę przyjść, to jestem przekonany, że ta odwaga nie jest z nas. Jest śladem Bożej obecności w nas, ona bierze się z nieba – dzieli się duszpasterz lednicki. W swojej opowieści wraca do Caravaggia i Mateusza. Gdy między celnikiem i Jezusem zostają wymienione gesty, to oni ruszyli w drogę do domu Mateusza na ucztę. Celnik zaprosił tam innych celników i grzeszników. Wydaję się, że w czasie tej drogi Mateusz się wyspowiadał, przekazał swój grzech Jezusowi. Jeżeli przychodzimy do spowiedzi, to znaczy, że mamy w sobie korzenie nieba. Mamy odwagę, która jest nasza, ale której pochodzenie jest niebiańskie – mówi o. Prus.

Zbuduj swój konfesjonał 

Jak okiełznać strach przed spowiedzią? Co zrobić, żeby skupić się na miłości i miłosierdziu? Jak nie zrazić się do księdza, który nie zawsze jest wrażliwy i cierpliwy? O. Wojciech Prus ma na to jedną radę, którą w praktyce będą realizować uczestnicy Lednicy – nazwano to budowaniem własnego konfesjonału. – Sakrament pojednania został przekazany Kościołowi, który składa się z ludzi. Ci ludzie są bardzo różni – opowiada o. Prus. Dominikanin zachęca po prostu do modlitwy za kapłanów – spowiedników. – Poprosimy podczas spotkania wszystkich księży, żeby włożyli stuły.

Potem uklękną, sam też uklęknę. I poprosimy młodzież, żeby się wtedy nad nami modliła – żeby w naszym życiu umacniało się podobieństwo do Jezusa, który jest miłosierny. Wymyślając ten gest, myśleliśmy o spowiedzi, ale niespodziewanie nabrał on nowych znaczeń – ze względu na sytuację, którą przeżywamy w Kościele. Doświadczamy dramatycznie konsekwencji braku świętości niektórych księży i dlatego tym bardziej trzeba się modlić. Ten gest wzajemnego powierzania się sobie jest ogromnie potrzebny, żebyśmy po prostu byli święci – mówi duszpasterz lednicki.

materiały prasowe

„Zielona” spowiedź jest fenomenem Pól Lednickich. Ale każdy sakrament jest tak naprawdę fenomenem – gdy uświadomimy sobie, jak wielki cud się wówczas wydarza. Zatem nie odbierajmy sobie szans na cuda w naszym życiu. – Namawiamy młodych ludzi do częstego przychodzenia do spowiedzi. Jesteśmy przekonani, że to jest przestrzeń, w której doświadczamy Jezusa, który mówi: „wiesz, że Cię kocham” – mówi mi na zakończenie naszego spotkania o. Wojciech Prus. 

Zobacz także
Wasze komentarze