Fot. globtroter.pl

Jezus chodzi po brazylijskich fawelach

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W czasie wakacji wzmożone działania podejmują wolontariaty misyjne. Wielu młodszych i starszych zamiast byczenia się na plaży wybiera różne formy służby innym. Wśród nich są także młodzi z Przymierza Miłosierdzia. Magda Zarębczan w tym roku pojedzie po raz pierwszy. 

Magda, powiedz proszę, kim jest wolontariusz misyjny? 

Wolontariusz misyjny to dla mnie osoba, która podejmuje się realizacji polecenia Chrystusa z Ewangelii św. Mateusza 16,15: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. To wypełnienie rozkazu Jezusa, ale też realizacja konkretnego powołania i pragnienia złożonego w ludzkim sercu. Osoby, które decydują się na wyjazd misyjny, to zazwyczaj ludzie, którzy są bardzo zaangażowani w swoim lokalnym środowisku, są aktywne społecznie, a także włączają się w działalność wspólnot, duszpasterstw.  

A czy trzeba mieć dużo odwagi, by wyjechać na misję?  

Myślę, że bardziej niż odwagi potrzeba zaufania. Wyjazd na misję to wiele pytań, wątpliwości, niejasności. Trzeba mocno zaufać Bogu i mieć tę pewność, że to jest Jego zaproszenie. Jeśli podejmujemy się realizacji misji z przekonaniem, że zostaliśmy do tego wezwani, to Bóg udzieli nam odwagi do tego, aby z mocą głosić Słowo Boże, aby zanosić miłość do tych, o których świat zapominał, do tych, którzy nie mają już nadziei.  

Fot. Wolontariat Miłosierdzia Poznań

 

Jak wygląda przygotowanie do wyjazdu? 

Przygotowanie do misji w naszej wspólnocie trwa rok i odbywa się w cyklu comiesięcznych spotkań weekendowych. Formacja to przede wszystkim czas modlitwy i pogłębiania relacji z Jezusem. Podczas zjazdów poznawaliśmy charyzmat wspólnoty, specyfikę podejmowanych ewangelizacji oraz pracę, jaką realizuje wspólnota w miejscach, w których będziemy pomagać. Formację prowadzili misjonarze z naszej wspólnoty, którzy od kilku lat przebywają na misji w Polsce. Przez cały czas trwania przygotowań towarzyszyli nam kapłani opiekujący się naszą grupą, a także o. Pedro Mariano – misjonarz odpowiedzialny za Przymierze Miłosierdzia w Europie. Dodatkowo braliśmy udział w lekcjach języka portugalskiego. 

Wiktoria Chodzyńska była już w Brazylii, teraz wraca po raz kolejny.  

Wiktoria, jak to się stało, że pojechałaś na misje do Brazylii? 

W Przymierzu Miłosierdzia jestem od sześciu lat. Poznałam bliżej charyzmat tej wspólnoty i dowiedziałam się więcej o tym, co misjonarze i ludzie ze wspólnoty robią w Brazylii: o wszystkich tych ewangelizacjach, wyjściach do bezdomnych, spaniu z nimi na ulicy, wyjściach do prostytutek, rozmowach z nimi – po to, by ich z tej ulicy wyciągnąć i dać im szansę na powrót do normalnego życia. Zawsze chciałam zobaczyć, jak wygląda ta rzeczywistość, która skłoniła ojców Antonello i Henrique oraz Marię Paulę do założenia wspólnoty Przymierze Miłosierdzia. Co oni tam takiego zobaczyli? 

Fot. YouTube

Coraz częściej słyszymy o fawelach, mówi o nich między innymi papież Franciszek. Ale co to właściwie jest? 

Bardzo wielu ludzi porównuje je z afrykańskimi slumsami, ale wyglądają troszeczkę inaczej. Fawele to całe dzielnice, w których kiedyś mieszkali niewolnicy. Kiedy zniesiono niewolnictwo, ci ludzie tam zostali. Były budowane na obrzeżach miast i państwo nie interesowało się tymi rejonami. Tam mieszkali ludzie najbiedniejsi. Później zaczęły powstawać także w centrach miast. W każdej z faweli, a są one praktycznie przy każdym z większych miast, mieszka co najmniej kilka tysięcy ludzi. 

Dopowiedzmy, że w skali kraju mówi się o 12 milionach ludzi mieszkających w fawelachJakie są ich największe problemy?  

Duża część z nich nie wie, że istnieje życie poza fawelą. Na przykład w Rio de Janerio jest fawela Senador Camara, w której bardzo często ewangelizacja dzieci polega na tłumaczeniu im, że świat nie kończy się na Senador Camara. 

*** 

Podczas podróży do Szwajcarii papież Franciszek mówił, że być może najważniejszym prawem człowieka jest prawo do nadziei. Pewnie zewnętrznie życie ludzi w fawelach niewiele się zmieni, ale nadzieja na to, że staną dla kogoś ważni, pochodząca od Jezusa, o którym usłyszą, są bezcenne. Bo właśnie ta nadzieja pozwala podnieść głowę i znaleźć w życiu sens. 

 

Jezus chodzi po brazylijskich fawelach
5.4 (90%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze