Fot. Domena Publiczna

Kanapa, a co dalej? 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Zaczynają się Światowe Dni Młodzieży w Panamie. Co tym razem młodym z całego świata powie Papież Franciszek? Czy uczestnikom spotkania udało się zejść z kanapy i włożyć sportowe buty? 

Światowe Dni Młodzieży łączą ze sobą miliony osób – uczestników i tych, którzy śledzą to wydarzenie za pośrednictwem mediów. To fenomen, który udało się zbudować Janowi Pawłowi II. Nie udałoby się jednak stworzyć tego dzieła bez zaangażowania i entuzjazmu młodych z całego świata. Zacząłem zastanawiać się, co tak naprawdę stanowi największy sens tych dni. Dlaczego warto w nich, w każdej formie, uczestniczyć? Szukając odpowiedzi na to pytanie, przypomniałem sobie Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Miałem okazję uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu. Najkrócej opisałbym je czterema słowami: kultura, radość, wspólnota oraz kanapa. 

Kultura 

Przemierzając krakowskie ulice, spotykałem młodych ludzi z całego świata. Pochodzili z różnych krajów, mówili różnymi językami. Różniliśmy się nie tylko kolorem skóry, ale też zwyczajami, temperamentem, a nawet kuchnią. I to było najpiękniejsze! Doświadczenie zróżnicowania kulturowego pozwala uczestnikom ŚDM przekonać się, jak barwny i interesujący jest świat. Warto potraktować to wydarzenie właśnie jako okazję do poznania innych kultur. Wymienialiśmy się informacjami o sobie i swoich krajach, poznawaliśmy się. I pewnie największym odkryciem było to, że tak naprawdę wiele nas łączy. Młodość jest niezwykłym zjawiskiem kulturowym i podczas ŚDM to właśnie ta globalna młodość, wiosna, ogarnia wszystkich. 

Radość 

Z wiosną i młodością na pewno wiąże się też radość. Uśmiech rządził Krakowem przez cały tydzień – i to zarówno na ustach uczestników, jak i mieszkańców miasta. Wszyscy byli po prostu weseli. Nie dało się w tamtym czasie smucić w stolicy Małopolski. Idąc ulicą, mijało się grupy, które spontanicznie tańczyły, śpiewały i przybijały innym „piątki”. Pamiętam, jak jadąc tramwajem, spotkałem przesympatyczną ekipę Francuzów. Całą drogę śpiewali, oczywiście po francusku. Pierwszy raz usłyszałem w tym języku piosenki z bajek Disneya. Śpiewaliśmy więc razem – oni po francusku, ja po polsku. To był tramwaj pełen radości. 

Wspólnota 

To chyba oczywiste, że uczestnicy ŚDM tworzą wspólnotę. Przyjeżdżają z całego świata po to, by być razem. By pomimo różnic działać razem na każdym kroku. Od zwykłego podzielenia się kanapką aż po wspólny występ w trakcie koncertu. Często źle czuję się w tłumie, niepewnie. W Krakowie, a jeszcze bardziej w Brzegach pod Wieliczką, ludzi było mnóstwo. W szczytowym momencie było tam kilka milionów młodych ludzi. A ja w tym tłumie czułem się nadzwyczaj bezpiecznie. Wiedziałem, że wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i że przyjechaliśmy tu by być po prostu razem. I byliśmy. 

Kanapa 

I wreszcie w Światowych Dniach Młodzieży warto uczestniczyć z powodu… kanapy. A właściwie z powodu przesłania, z którym wraca się do domu. Piszę o tym na końcu, ale to tak naprawdę najważniejszy powód tego wydarzenia. W Krakowie papież zachęcił młodych (i nie tylko!) do zejścia z kanapy, włożenia sportowych butów i do działania. Franciszek trafnie diagnozuje problemy, z którymi zmagają się młodzi. I tak, zwrócił uwagę na to, że jesteśmy bierni, że się nie angażujemy. Młodzi (znów – i nie tylko!) wpatrzeni są w ekrany smartfonów i laptopów, a prawdziwe życie przemyka obok. Papież kazał nam się ruszyć! Wstać z kanapy! 

Nie będzie mnie w Panamie. Zamierzam jednak śledzić Światowe Dni Młodzieży dzięki relacjom medialnym. Najbardziej czekam na słowa Franciszka, które będą impulsem dla nas wszystkich na kolejne lata.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze